Powiało chłodem i nawiało kupujących do składu. Ale ceny nas jeszcze nie zmrażają [infografika]

Czytaj dalej
Fot. Dariusz Bloch
Katarzyna Paczewska

Powiało chłodem i nawiało kupujących do składu. Ale ceny nas jeszcze nie zmrażają [infografika]

Katarzyna Paczewska

Klientów przybywa. Lada dzień, wraz z nowymi dostawami, trzeba będzie za węgiel zapłacić więcej. Nawet o kilkadziesiąt złotych za tonę.

- Ruch jest coraz większy. Pierwsi klienci kupowali węgiel na zimę już w sierpniu - mówi Jacek Frankowski ze składu Węglokoks-Bis w Toruniu.

Potwierdza to Aleksandra Wesołowska, właścicielka składu Płomyk w Modzerowie pod Włocławkiem.

- Opał kupują wcześniej przeważnie emeryci, którzy odkładają na to regularnie - wyjaśnia szefowa Płomyka. - Biorą jedną-dwie tony, a potem, gdy jest potrzeba, dokupują. Natomiast młode rodziny, które mają też inne wydatki, biorą w sezonie grzewczym mniejsze ilości węgla, ale za to kilka razy.

- Starsze osoby są przyzwyczajone do oszczędzania przez cały rok - przytakuje pracownik składu węgla w Inowrocławiu. - Młodsi klienci kupują na bieżąco mniejsze ilości opału, od pół tony do tylko jednego-dwóch worków (każdy waży 25 kilogramów). Kiedyś trzeba było brać większe ilości. Jednak rynek wymusza zmiany i nie ma już takich ograniczeń.

- O wyborze klientów decyduje głównie cena - uzupełnia mężczyzna. - Większość odwiedzających nasz punkt wybiera tańszy węgiel, bo nie stać ich na drogi.

- Klienci przerzucili się na ekogroszek - zauważa Andrzej Frankowski. - Coraz więcej osób ma automatyczne piece z podajnikami. Ich obsługa jest wygodniejsza. Załadowuje się pewną ilość węgla, a podajnik sam dorzuca do pieca tyle, ile trzeba.

Powiało chłodem i nawiało kupujących do składu. Ale ceny nas jeszcze nie zmrażają [infografika]

Takim piecem ogrzewa swój dom pan Julian spod Torunia. - To trzeci sezon, ale jestem zadowolony - twierdzi nasz Czytelnik. - Wsypuję opał do zbiornika, a podajnik pilnuje za mnie, by piec nie wygasł. Utrzymywana jest zaprogramowana temperatura. Gdy za oknem jest powyżej zera, jeden załadunek wystarcza nawet na tydzień. Przy mrozach - na dwa-trzy dni. Z komina nie widać dymu, więc sąsiedzi się nie denerwują, a i żona nie ma kłopotów z domyciem okien.

Ceny orzecha wahają się w wybranych składach naszego regionu od 670 do nawet 840 złotych za tonę.

Jak tłumaczą pracownicy, tańszy jest opał zza wschodniej granicy, a droższy polski, ale liczy się również jego kaloryczność. To znaczy, ile ciepła da nam opał. Im jest ona wyższa, tym lepiej.

Węgiel na świecie kosztuje więcej, a u nas? Jak podają lokalne składy, ceny przez dwanaście miesięcy tylko lekko wzrosły lub są porównywalne z tymi zeszłorocznymi.

- Zaczyna się sezon, więc kopalnie podnoszą już tradycyjnie stawki - przypomina Aleksandra Wesołowska. - Węgiel kosztuje o około 40 złotych więcej na tonie niż latem.

- Już pod koniec wakacji kupiliśmy dwie tony opału - mówi pan Jan z Bydgoszczy. - Od dwóch lat tak robimy. Jest taniej o 60-80 złotych, a i przyjemniej wrzucać węgiel do piwnicy, gdy jest cieplej.

- Najwięcej jest węgla polskiego i zza wschodniej granicy - podaje szefowa podwłocła-wskiego składu. - Przyjeżdżają do nas wprawdzie też przedstawiciele, którzy mają opał z Kolumbii, stawki jednak rosną.

- Ceny węgla na świecie, podobnie jak ropy, przekładają się na nasze - wyjaśnia Tomasz Chmal, ekspert z Instytutu Sobieskiego. - Jednak przy węglu mamy wpływ na jego elementy kosztowe, którymi możemy sterować. Trzeba obserwować ceny ropy, węgiel będzie podążać za ropą. Jest szansa, że paliwo to będzie drożało, więc opał też może.

Jak rozpoznać, że węgiel jest dobry? Kupujmy go najlepiej, gdy nie pada. Mokry jest cięższy i płacimy za wodę. Przy zakupie warto również zapytać:

Zwróćmy też uwagę na kolor. Jak podają eksperci, słabe polskie węgle kamienne są szaroczarne. Mają wyraźnie warstwową strukturę i bardzo łatwo się kruszą, nawet od upuszczenia na beton. Złotawe paski to również cecha węgli o niskiej kaloryczności. Im bardziej smoliście czarny i błyszczący opał, tym bardziej kaloryczny.

Co do zawartości popiołu, to w bryłach „czarnego złota” nie powinno być widocznych białych pasków. Takie przerosty kamienia to strata kupującego, bo płaci za kamień, zamiast za węgiel.

Katarzyna Paczewska

W „Gazecie Pomorskiej” pracuję od 2007 roku. W tekstach poruszam najczęściej tematykę cyberbezpieczeństwa, energetyczną i rynku pracy. Na drugim etacie - mama, a „po godzinach” - cyklistka.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.