Roman Laudański

Polonijny Spływ Kajakowy Krutynia 2018. Na wodzie dusza odpoczywa

Pierwszy turnus  Polonijnego Spływu Kajakowego Krutynia 2018 w stanicy PTTK w Ukcie. W sumie przepłynęliśmy ponad sto kilometrów. Polonia białoruska Fot. Roman Laudański Pierwszy turnus Polonijnego Spływu Kajakowego Krutynia 2018 w stanicy PTTK w Ukcie. W sumie przepłynęliśmy ponad sto kilometrów. Polonia białoruska coraz lepiej mówiła po polsku, a my... przypominaliśmy sobie język rosyjski.
Roman Laudański

W białorusko - litewsko - polskim towarzystwie przepłynęliśmy ponad sto kilometrów Krutynią. Polonijny Spływ Kajakowy był okazją do wzajemnego poznania się.

Co takiego jest w Krutyni, że wszyscy się nią zachwycają? Mnogość odcieni zieleni mijanych rezerwatów, kolory nieba i wody, oczy pełne otwartych krajobrazów? Były nocne Polaków rozmowy i wspólne śpiewy polskich, białoruskich i rosyjskich piosenek przy ognisku.

Większość uczestników polonijnego spływu od lat związana jest z Klubem Sportowym Batory w Grodnie, który powstał w 1992 roku przy Związku Polaków Na Białorusi. Polonia biorąca udział w spływie, mieszka w Grodnie i w Obwodzie Grodzieńskim.

- Zaczęło się od tego, że podczas jednego ze spływów nasz nieżyjący już kolega Jurek Potentas spotkał grupę Białorusinów - wspomina Zdzisław Kos, komandor Polonijnego Spływu Krutynią. - Zaczęli rozmawiać i postanowili zorganizować wspólny spływ Kanałem Augustowskim, Czarną Hańczą po polskiej i białoruskiej stronie z finałem w litewskich Druskiennikach. Jednak ze względu na formalności grupa białoruska przyjeżdża teraz do Polski i płyniemy po naszych rzekach.

Więcej o tej inicjatywie - w dalszej części artykułu.

Pozostało jeszcze 87% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Roman Laudański

Nieustającą radością w pracy dziennikarskiej są spotkania z drugim człowiekiem i ciekawość świata, za którym coraz trudniej nam nadążyć. A o interesujących i intrygujących sprawach opowiadają mieszkańcy najmniejszych wsi i największych miast - słowem Czytelnicy "Gazety Pomorskiej"

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.