Podatek bez skoku na SKOK-i

Czytaj dalej
Fot. Piotr Smolinski
Lucyna Talaśka-Klich

Podatek bez skoku na SKOK-i

Lucyna Talaśka-Klich

Poseł Łukasz Zbonikowski (PiS), wczoraj w Sejmie klarownie wytłumaczył milionom Polaków, czemu ma służyć wprowadzenie podatku bankowego.

Miliony rodaków (w tym i ja) dowiedziały się, że nowy podatek ma „zniwelować rozwarstwienie społeczne”. Ulżyło mi. Wielu Polakom pewnie też. Będzie z czego wypłacić po 500 zł na dziecko, choć nie wiadomo jeszcze jak.

Ale złośliwcy z innych opcji politycznych - jak zwykle - złośliwie drążyli temat. Katarzyna Lubnauer (Nowoczesna) mówiła o równych i równiejszych. Dopytywała, dlaczego za próg opodatkowania banków przyjęto cztery miliardy zł aktywów? Czy właśnie dlatego, że tego progu nie przekroczy większość bardzo PiS-owi przychylnych SKOK-ów.

Jeszcze większą uszczypliwością wykazał się poseł Janusz Cichoń (PO), który stwierdził, że PiS otworzył nad SKOK-ami parasol.

Inni posłowie zwracali uwagę, że po wprowadzeniu tego podatku, banki nie będą zainteresowane obligacjami skarbowymi, bo aktywa im wzrosną. Zatem rząd strzeli sobie w stopę. Koszty dodatkowych obciążeń banki mogą przerzucić na klientów, w tym samorządy (a te bez kredytów nie dałyby rady). Poseł Jan Szewczak (PiS) stwierdził, że

tłuste bankowe koty zapewne sobie poradzą, bo w Polsce mają istne eldorado.

I z tym trudno się nie zgodzić. Bo tłuste koty już dawno powinny zostać odchudzone. Zrzucanie sadła wreszcie się rozpoczęło - od likwidacji bankowego tytułu egzekucyjnego. Dzięki temu banki straciły przywilej łatwego przejmowania majątku klienta, który wpadł w finansowe tarapaty.

Podatek bankowy to odchudzania ciąg dalszy. Jestem za, ale ustawa wymaga jeszcze dopracowania, by kot przeżył kurację i nie przerzucił kosztów na myszy. Tym bardziej, że część „sadła” trafi np. do Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Jest on potrzebny, ale i tak kotom trzeba bardziej patrzeć na ręce (łapy). Także tym, które jeszcze nie obrosły w tłuszcz.

Lucyna Talaśka-Klich

Kieruję działem, który rozkłada gospodarkę na czynniki pierwsze i tłumaczy Czytelnikom w jaki sposób ekonomia wpływa na życie przeciętnego Kowalskiego. Moim konikiem jest rolnictwo. Konie także są moją pasją, szczególnie huculskie i rasy wielkopolskiej.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.