Po tragedii w Rytlu. Pożar w saunie zabił młodego mężczyznę

Czytaj dalej
Fot. KPPSP w Chojnicach
Anna Klamananna.klaman@pomorska.pl

Po tragedii w Rytlu. Pożar w saunie zabił młodego mężczyznę

Anna Klamananna.klaman@pomorska.pl

To była tragedia dla całej rodziny. Biegły ustalił, jak doszło do pożaru sauny w Rytlu Kaliskach, co skończyło się śmiercią 20-letniego chłopaka.

Był 14 lutego ok. godz. 17. Rytel Kaliska na wybudowaniu. Dom jednorodzinny. Bracia byli sami w domu. Rodzice gdzieś wyjechali. Nikt by nie pomyślał, że dorosły już mężczyzna - ich syn - nagle we własnej łazience stanie w płomieniach. Nie udało się go uratować. Oparzenia były zbyt liczne. Gdy straż przyjechała na miejsce, chłopak był jeszcze przytomny, ale widok był straszny.

Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania pożaru. Powołano biegłego z dziedziny pożarnictwa i wybuchów mł. bryg. inż. Krzysztofa Łangowskiego, by ustalić przyczynę pożaru. Jego ustalenia są porażające. Stwierdził ponad wszelką wątpliwość, że pożar powstał w pomieszczeniu pierwszej łazienki, tuż za kuchnią, w prawym skrzydle budynku na parterze.

- Miejsce zainicjowania ognia znajdowało się w okolicy mebli wiklinowych pomiędzy lewą ścianką drewnianej sauny a ścianą czołową wanny narożnikowej - ustalił biegły. - Ogień bardzo szybko spowodował objęcie przez płomienie wikliny oraz lewej ścianki sauny i ścianki wanny wykonanej z tworzywa sztucznego.

W postanowieniu o umorzeniu śledztwa o świeczce nie ma mowy, ale podobno to ona była źródłem ognia na wiklinie. To, co wydarzyło się później, przypomina scenę z horroru. Ogień się przygasił, bo w łazience nie było tlenu. Niepełne spalanie doprowadziło do zwiększenia toksycznych i palnych gazów pożarowych. Minęło najpewniej kilkanaście minut, gdy zaniepokojony wyczuwalnym w kuchni dymem brat wszedł do łazienki. Wtedy przez uchylone z kuchni do łazienki drzwi dopłynęło powietrze. Tak doszło do wybuchu - zmieszane z gazami pożarowymi powietrze spowodowało wyrwanie drzwi z zawiasami i jednocześnie na stojącym w środku łazienki Mateuszu zapaliła się odzież. Mimo natychmiastowej pomocy udzielonej przez brata, a później przez strażaków, Mateusz zmarł.

Anna Klamananna.klaman@pomorska.pl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

obniżka -50% na Czarny Weekend

30-dniowy dostęp do Gazety Pomorskiej online

14,50 29,00

Czarny weekend trwa! Do 29.11 kup prenumeratę cyfrową za połowę ceny i ciesz się dostępem do aktualnego wydania gazety bez wychodzenia z domu.

Kup teraz

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.