Piwko nad Wdą? Teoretycznie można

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Bartniak
Agnieszka Romanowicz

Piwko nad Wdą? Teoretycznie można

Agnieszka Romanowicz

Ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi zakazuje spożywania alkoholu w miejscach publicznych i precyzuje, o jakie konkretnie miejsca chodzi.

Są wśród nich placówki oświatowo-wychowawcze, zakłady pracy, środki komunikacji publicznej, ulice, place i parki. Nie ma w niej jednak mowy o plażach i nabrzeżach rzek.

Argument ten podnoszą prawnicy stający w obronie mężczyzny, który odmówił przyjęcia mandatu za picie piwa na nadwiślańskich bulwarach w Warszawie. To głośna sprawa z wczoraj, dlatego zaciekawiło nas, jak wygląda to nad Wdą?

Najwięcej do powiedzenia na ten temat ma młodzież. Spotykają się w pobliżu zamku, wzdłuż łach koło działek, a także na schodach będących pozostałością po cukrowni. Czy zatem powinni obawiać się mandatu, jeśli zostaną przyłapani z piwem?

- Teoretycznie nie - odpowiada Roman Witt, komendant Straży Miejskiej w Świeciu. - Jednak trzeba pamiętać o dodatkowych powodach, dla których ta ustawa musiała wejść w życie w Polsce. Chodziło nie tylko o alkohol, ale też o towarzyszące mu zniszczenia i bałagan. Gdybyśmy zastali nieporządek podczas młodzieżowej imprezy nad Wdą, z pewnością wyciągnęlibyśmy konsekwencje.

Jednak Roman Witt, gdyby miał decydować o zakazie spożywania alkoholu w miejscach publicznych, złagodziłby obowiązujące prawo. - W Niemczech, Austrii czy Francji nie jest ono tak surowe. Można np. wypić lampkę wina pod wieżą Eiffla. Ale, żeby dało się to wprowadzić u nas, trzeba wcześniej wyedukować społeczeństwo, żeby zachowywało się z klasą. Niestety, większość doświadczyła widoku pijanych mężczyzn leżących pod płotem. To przez takie zachowania przepisy w naszym kraju zostały zaostrzone.

W Świeciu mandaty za picie alkoholu są najczęściej wlepiane przy Małym Blankuszu na Mariankach.

Agnieszka Romanowicz

Bardzo lubię pisać i jestem wyczulona na krzywdę - to główne powody, dla których zostałam dziennikarką. Na co dzień piszę o wszystkim, a moje działki w „Gazecie Pomorskiej” to zdrowie psychiczne, uchodźcy, gaz łupkowy i pszczelarstwo. Interesuję się architekturą i kocham wieś.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.