PiS wymyśliło, jak obejść konstytucję

Czytaj dalej
Fot. Piotr Smoliński
Jacek Deptułajacek.deptula@pomorska.pl

PiS wymyśliło, jak obejść konstytucję

Jacek Deptułajacek.deptula@pomorska.pl

Co jest ważniejsze w konstytucyjnym sporze: ustawa zasadnicza, większość sejmowa PiS czy „wola narodu”. Politycy PiS nie mają wątpliwości.

Kiedy wczoraj prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, w szeregach PiS i dużej części elektoratu tej partii zapanował entuzjazm. Tomasz Latos, lider bydgoskiego PiS wierzy, że doprowadzi to do naprawy pracy Trybunału. Jest przekonany, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem.

Posłanka PiS Krystyna Pawłowicz z satysfakcją podkreślała, że po publikacji ustawy (jeszcze w tym roku), obecny Trybunał będzie musiał się jej podporządkować. Nie będzie też miał żadnej możliwości, by TK rozpatrzył skargę na jej niekonstytucyjność. Wniosek trafić ma bowiem... na koniec kolejki dotychczasowych skarg, jak nakazuje nowelizacja PiS. Może to potrwać wiele miesięcy. Co więcej, zgodnie z nowymi przepisami Sejm lub prezydent i minister sprawiedliwości będą mieli możliwość wpływu na odwoływanie sędziów, którzy ich zdaniem dopuścili się rażących zaniedbań. Politycy uzyskają prawo do wnoszenia o kary dyscyplinarne wobec sędziów TK (patrz - ramka), co w rzeczywistości może oznaczać ograniczenie ich niezawisłości.

- W nowelizacji ustawy o Trybunale widać wyraźnie, że napisano ją pod bieżące potrzeby polityczne - mówi prof. Tadeusz Godlewski, politolog toruńskiego UMK. - A przecież chodzi o to, by ta instytucja służyła dalekosiężnym celom, a nie doraźnym.

Dr Wojciech Szymborski, politolog z Wydziału Zarządzania bydgoskiego UTP ma inną opinię: - To ustawa zmieniająca dotychczasowe zasady funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego. Konstytucja ma charakter bardzo ogólny, a nowelizacja ustawy doprecyzowuje zasady działalności TK. Nie wydaje mi się możliwe, by Trybunał zignorował tę ustawę - powinien działać właśnie w oparciu o ten dokument.


Gwarancje TK
Create your own infographics

- Ależ to nie koniec problemu, tylko początek sporu! - przekonuje Joanna Scheuring-Wielgus, posłanka Nowoczesnej z Torunia. - To, co zrobił wczoraj prezydent Andrzej Duda to wstyd, ogromny wstyd. Jeszcze bardziej zaognił konflikt związany z pracą najważniejszych organów państwa. Nie mogę pojąć zachowania prezydenta Dudy, który jest głuchy na argumenty niemal całego środowiska prawniczego i największych autorytetów.

Dla toruńskiej posłanki spór wokół Trybunału przypomina matrix: - Zastanawiam się coraz częściej, dlaczego PiS żyje w jakimś innym świecie niż my? Cała nadzieja w orzeczeniu Komisji Weneckiej - może wtedy do nich coś dotrze? (Komisja Wenecka jest ciałem doradczym Rady Europy i autorytetem w sprawach konstytucyjnych - dop. J.D.).

Europoseł Janusz Zemke przyznaje, że o polskich problemach mówi się coraz częściej w Brukseli i Strasburgu. - Nie zgodzę się żadną miarą z opinią, jakoby podpis prezydenta kończył spór. Już mamy do czynienia z paraliżem Trybunału. Nie mówiąc o tym, że za sprawą nowelizacji ustawy kilkakrotnie spadnie efektywność pracy TK - najważniejszego gremium prawniczego w Polsce.

Spór o Trybunał pogłębia - niesprawdzona dotąd - informacja, jakoby Witold Waszczykowski, szef dyplomacji, wysłał do Komisji Weneckiej inną wersję ustawy, aniżeli podpisana wczoraj przez prezydenta.

Politolog bydgoskiego UKW, prof. Piotr Malendowicz ma wiele wątpliwości związanych z TK: - Ta sprawa jest wielkim dylematem dla prezydenta, rządu i większości sejmowej. Co jest ważniejsze: konstytucja czy wola wyborców? PiS dąży do tego, by konstytucję zmienić inną drogą, niewymagającą sejmowej większości.

Jacek Deptułajacek.deptula@pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.