Piramidy na pokładach węgla

Czytaj dalej
Fot. Marek Weckwerth
Roman Laudański

Piramidy na pokładach węgla

Roman Laudański

Cmentarzysko przetrwało 5,5 tysiąca lat. Czy teraz zniknie w odkrywce węgla brunatnego?

Jest sprawa

To musieli być znaczni wojownicy, wodzowie lub szamani zasłużeni dla lokalnej społeczności. Gdyby żyli w 
Egipcie - doczekaliby się kamiennych piramid. Ale mieszkali na trenach dzisiejszych Kujaw i Wielkopolski. Poddani usypali im „leżące piramidy”, długie nawet na sto metrów.

W lesie naprawdę trudno coś wypatrzyć. Jeśli to las, w którym toczyły się walki, przechodziły armie i fronty, to jeszcze widać ślady ciągnących się okopów, zarwanych ziemianek czy punktów ogniowych. A jeśli rzecz dotyczy kurhanów zbudowanych 5,5 tysięcy lat temu? Kiedyś ich wysokość mogła dochodzić do 3-4 metrów. Jeden grobowiec dla jednej osoby. Megalitów odkryto kilkanaście.

Dziś - wznoszą się na ponad metr. Zarosły lasem i krzakami. Podobne cmentarzysko można zwiedzać w Wietrzychowicach czy Sarnowie koło Izbicy Kujawskiej.

Kiedy Narodowy Instytut Dziedzictwa udostępnił portal z wynikami skanowania lidarem (rodzaj skanowania laserowego podobnego do działania radaru), w marcu ubiegłego roku zauważono regularności, które przekonały archeologów, że odkryli megalityczne cmentarzysko kurhanowe w lasach w 
pobliżu miejscowości Góry (powiat koniński). To grobowce typu kujawskiego, bezkomorowe, megalityczne, zbudowane przez ludność tzw. kultury pucharów lejkowatych w okresie neolitu.

No i pojawił się problem. Na tym terenie Kopalnia Węgla Brunatnego z Konina chce wykonać kolejną odkrywkę.

- Kim byli ci ludzie - tak naprawdę - nie wiemy - rozkłada ręce Krzysztof Gorczyca, kierownik działu archeologicznego w Muzeum Okręgowym w Koninie. - Skąd taka nazwa? Od najbardziej typowych naczyń używanych przez nich i odnajdywanych przez archeologów.

Grobowce były czymś podobnym do piramid, tylko nie wzwyż, a wzdłuż. To dzisiaj nasypy wysokości metra dwudziestu centymetrów ciągnące się przez 80-90 metrów. O kształcie trapezów: podstawa ok. 11 metrów. Kiedyś ich wysokość dochodziła do 3-4 metrów, a ściany wyłożone były głazami.

- Takich grobowców trochę było na terenie Wielkopolski i Kujaw, a także na terenie całej Polski - opowiada Krzysztof Gorczyca. - Tylko że w 90 proc. zniknęły, szczególnie z terenów rolniczych. Kamienie zostały wykorzystane do budowy dróg i domów, nasypy zostały rozepchnięte i rozorane.

Krzysztof Gorczyca przebadał wcześniej kilka kurhanów z terenu Wielkopolski, wszystkie były w bardzo złym stanie. Twierdzi, że dziś już nie ma żadnych, które nadawałyby się do badania.

Lasy kryją historię

- Człowiek latami chodzi po gęstym lesie, widzi jakieś górki, ale czy musi je kojarzyć z grobowcami? - pyta Krzysztof Gorczyca. Dodaje, że od ponad trzydziestu lat wiedział, iż w lasach w okolicach Kownat koło Wilczyna podobno są grobowce, ale nie mógł ich odnaleźć.

- Należało się spodziewać, że coś tam jest, ponieważ półtora kilometra od tego miejsca prowadziłem już wykopaliska na zniszczonym cmentarzysku megalitycznym w Ościsłowie. Także w Szyszynku, ale tym razem zwykłe cmentarzysko zwykłej ludności, a nie wodzów czy szamanów -opowiada Krzysztof Gorczyca. - Z moimi współpracownikami z muzeum - Katarzyną i Erykiem Schellner, zweryfikowaliśmy odkrycie w terenie, przeprowadziliśmy sondażowe wykopy i opublikowaliśmy pierwsze wyniki. Poszło w Polskę.

Być może w lasach w okolicach Bydgoszczy również znajdują się podobne cmentarzyska. Odkrycie w Wielkopolsce jest o tyle istotne, że to ostatnie takie cmentarzysko kurhanowe. Nic nie zostało.

Tylko, że pod cmentarzyskiem znajdują się pokłady węgla brunatnego, a Kopalnia Odkrywkowa planuje w tym miejscu nową odkrywkę „Ościsłowo”.

Krzysztof Gorczyca: - Decyzja, jaki los spotka cmentarzysko, nie należy do nas, a do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Poznaniu, który zdecyduje, co z tym zrobić. Napisaliśmy wniosek do konserwatora, żeby odkryte kurhany wpisać do rejestru zabytków i chronić jako ostatnie w Wielkopolsce. Są propozycje, ażeby przeprowadzić tam badania ratunkowe przed eksploatacją złoża, ale przy obecnych możliwościach badawczych i poziomie technicznym nie uzyskamy dużo więcej informacji niż obecnie. Optymalnym wariantem byłoby zostawienie kurhanów dla przyszłych pokoleń. Za kilkadziesiąt lat będą takie możliwości badania, że dziś nie jesteśmy w stanie sobie ich wyobrazić. Niech kurhany poczekają.

Wśród tych, którzy opowiadają o odkryciu w Górach, przewija się określenie: „polskie piramidy”.

- To lekka przesada, ale pewna analogia do piramid jest - uśmiecha się Krzysztof Gorczyca. - To są obiekty, które - jak piramidy - budowane były dla jednego człowieka. To skopiowany w kamieniu i ziemi wieczny dom dla zmarłego, znacznego przodka. Najprawdopodobniej zasłużonego, bo tylko dla takich budowano takie kurhany. Zwykli członkowie tamtego społeczeństwa mieli pochówki w ziemi. Pamiętajmy, że są to czasy o tysiąc lat starsze od czasów piramid. Najstarsza piramida powstała w 
2600 roku p.n.e., a kurhany w 3600 p.n.e. No i wkład pracy: boki kurhanów zabezpieczały wielotonowe kamienie, często większe od 
człowieka, które później zostały potrzaskane i wykorzystane do budowy dróg lub domów. Kilkaset sztuk takich głazów było ściąganych w jedno miejsce i układano z nich ściany budowli. Wkład pracy, przy tamtych możliwościach technicznych, był olbrzymi. Porównywalny - z egipskimi piramidami.

Co przetrwało?

Czy w kurhanach sprzed 5,5 tysiąca lat jeszcze coś można odnaleźć? Krzysztof Gorczyca niedawno przeprowadzł niewielkie badania sondażowe w Górach. Pod nasypami zachowała się pierwotna gleba kopalna, która dla przyrodników jest kopalnią wiadomości. Na podstawie pyłków roślin będzie można się dowiedzieć, co tam rosło, co uprawiano, jaki był klimat: suchy czy wilgotny? To depozyt informacji dla przyrodników. Ponadto, w XIX i na początku XX wieku, kiedy wyrywano kamienie ze ścian kurhanu, część przegapiono.

- Zapowiadają się optymistyczne badania, ale czy kości pogrzebanych zmarłych mogły się zachować w tym środowisku? Jest tam piasek, ale z domieszką gliny, dlatego jest nadzieja, iż uchowały się - dodaje Krzysztof Gorczyca. - Gdyby był tylko piasek, to wszystko by przez niego „przeleciało”. Kiedy kopałem cmentarzysko półtora kilometra dalej w Szyszynku, to tylko w jednym, głębszym grobie zachowały się zęby i kawałek czaszki. Reszta kości zupełnie się rozłożyła. Pozostały po nich tylko smugi na piasku.

Jeśli ruszy odkrywka, to wcześniej będą musiały być przeprowadzone w tym miejscu badania ratunkowe. Tak postępuje się przed 
budową, np. autostrad czy nowych budynków. Tylko wtedy inwestorzy naciskają, by archeolodzy przeprowadzili swoje badania jak najszybciej. Dlatego Krzysztof Gorczyca sceptycznie wyraża się o takim wykorzystaniu ich odkrycia. - To nie byłaby archeologia, a działania budowlane - komentuje z przekąsem. 
- Wpisanie do rejestru zabytków ocaliłoby kurhany. Odkrywka musiałaby je ominąć, co wiązałoby się ze zmianą projektu.

Pod Izbicą przed wojną podobne kurhany „kopał” prof. Konrad Jażdżewski. Wykonał rekonstrukcje rozkopanych grobowców, zaopiekowało się tym miejscem Muzeum Archeologiczno - Etnograficzne w Łodzi oraz urząd gminy i powstał tam skansen ze ścieżkami dydaktycznymi i tablicami informacyjnymi. Stanęły też wieże widokowe umożliwiające obejrzenie kurhanów z góry.

Cena odkrywki

W obronie cmentarzyska wystąpiło m.in. Stowarzyszenie Ekologiczne Eko - Przyjezierze, którego prezes Józef Drzazgowski walczy z kopalnią i jej odkrywkami od lat: „Węgiel brunatny, który tam się znajduje, wystarczy tylko na ok. 12 lat, a zniszczonych zostanie 1,6 tys. hektarów ziemi, w tym 250 ha lasów, w którym znajduje się cmentarzysko” - alarmuje Józef Drzazgowski.

Ponadto inicjatywę ocalenia cmentarzyska wsparła Fundacja Greenpeace Polska oraz Fundacja Ratowania Zabytków i Pomników Przyrody.

- Badania archeologiczne towarzyszą robotom górniczym na niemal wszystkich odkrywkach kopalni Konin - informuje Ewa Galantkiewicz, rzecznik prasowy PAK KWB Konin S.A. - Dzięki nim na początku tego wieku archeolodzy z Muzeum Okręgowego w Koninie odkryli na polu Bilczew odkrywki Drzewce wczesnośredniowieczne cmentarzysko. Było to pierwsze tego typu znalezisko w Wielkopolsce, dokumentujące zmianę religii. Wszystkie znalezione artefakty trafiły do konińskiego muzeum.
Rzecznik kopalni przypomina, że podobne badania były prowadzone na odkrywce Tomisławice na kilku stanowiskach - znaleziono tam pozostałości kultury pucharów lejkowatych, cmentarzysko z czasów epoki łużyckiej, a ostatnio pozostałości osady kultury przeworskiej. W ubiegłym roku archeolodzy z Muzeum Okręgowego w Koninie zakończyli prace w rejonie odkrywki Jóźwin, gdzie odkryli pozostałości kultury pucharów lejkowatych i kultury łużyckiej.

- Planujemy wpisać do rejestru zabytków kurhany 
- mówi Natalia Lipowczyk, archeolog z Urzędu Ochrony Zabytków w Koninie. - Przeprowadziliśmy badania sondażowe, które pomogą ustalić zakres wpisu i stan zachowania obiektów. Potwierdziły wstępne rozpoznanie powierzchniowe.

Jaka będzie decyzja poznańskiego konserwatora zabytków - dopiero się przekonamy.

Roman Laudański

Nieustającą radością w pracy dziennikarskiej są spotkania z drugim człowiekiem i ciekawość świata, za którym coraz trudniej nam nadążyć. A o interesujących i intrygujących sprawach opowiadają mieszkańcy najmniejszych wsi i największych miast - słowem Czytelnicy "Gazety Pomorskiej"

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.