Pesa: - Jesteśmy dyskryminowani w przetargach

Czytaj dalej
Fot. Tomasz Czachorowski
Agnieszka Domka-Rybka

Pesa: - Jesteśmy dyskryminowani w przetargach

Agnieszka Domka-Rybka

- Zarzuca się nam, że nie mamy odpowiedniego doświadczenia - skarży się Pesa. - Wprowadzono wymogi podważające zasady uczciwej konkurencji.

Producenci taboru, jak choćby bydgoska firma, czekali na przetargi w związku z nowym rozdaniem unijnych dotacji.

Ogłosiły je już m.in. Łódzka Kolej Aglomeracyjna, która chce kupić 14 pociągów i Zachodniopomorskie. To województwo zamierza wzbogacić swój tabor o 17 nowych pojazdów.

Jednak bydgoska Pesa nie może wystartować w przetargach.

- Uniemożliwiają nam to zapisy, według których nie mamy wystarczającego doświadczenia - dziwi się Michał Żurowski, rzecznik Pesy.

Przepisy mówią, że oferty mogą składać tylko firmy, które wyprodukowały już wcześniej co najmniej cztery (przetarg ŁKA) lub pięć (Zachodniopomorskie) pociągów. Posiadają ETCS, czyli system sterowania europejskiego, i spełniają normy TSI (zasady konstrukcji). Takie preferencje posiadają Stadler, Newag i Alstom, ale nie Pesa.

- Nigdy wcześniej nie było takich wymogów. Wprowadzanie ich podważa ideę uczciwej konkurencji. Do tej pory warunki zamawiających koncentrowały się na docelowych parametrach pojazdów, które będą dostarczane. W obu toczących się postępowaniach barierami wejścia dla Pesy są parametry pojazdów już dostarczonych, które biorąc pod uwagę obowiązujące przepisy i stan infrastruktury (zamontowane w torach systemy bezpieczeństwa - red.) - są bez znaczenia na etapie składania ofert - dodaje Michał Żurowski.

Tymczasem wszyscy przewoźnicy odwołali się do Krajowej Izby Odwoławczej w związku z zapisem o rażąco wysokich karach umownych za ewentualne opóźnienia w dostawach pociągów - 1 proc. ceny pojazdu za każdy dzień zwłoki.

- W połowie maja ogłosimy orzeczenia w tej sprawie - informuje Justyna Tomkowska, rzecznik prasowy KIO.

- Nasze województwo nie wyklucza z przetargu żadnego potencjalnego oferenta, który spełnia warunki - mówi Radosław Soćko, rzecznik Urzędu Marszałkowskiego Województwa Zachodniopomorskiego. - One są jednakowe dla wszystkich. Rolą kar umownych jest chronienie interesów zamawiającego.

- Nie będziemy komentować sprawy - odpowiada krótko Marta Markowska, rzecznik Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej.

Jak przypomina Jakub Madrjas, redaktor naczelny portalu Rynek-Kolejowy.pl, w poprzedniej perspektywie unijnej kary umowne za opóźnienia dostawy w większości nie trafiały do przewoźników, a do Unii Europejskiej. Były bowiem odliczane od wydatków kwalifikowalnych. Beneficjent zachowywał dla siebie tylko część pieniędzy, pokrywającą udokumentowane straty spowodowane zwłoką. Jednak w nowym rozdaniu taki zapis już nie obowiązuje i przewoźnicy odbiorą całość kar umownych. Co więcej, beneficjenci mają obowiązek naliczyć kary umowne pod groźbą utraty dofinansowania.

Agnieszka Domka-Rybka

Gdybym nie była tu, gdzie jestem, może prowadziłabym jakąś dużą firmę. Bo w tematyce biznesowej czuję się jak "ryba w wodzie" (i nie ma to żadnego związku z drugim członem mojego nazwiska). Większość moich artykułów dotyczy gospodarki. Choć nieraz, by się "zresetować", sięgam także po tematy społeczne. Od kilku lat prowadzę portal strefabiznesu.pomorska.pl, który jest mi bardzo bliski. Zżyłam się z nim i podglądam go nawet na urlopie - z tęsknoty.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.