Piotr Strachanowski

Panowie niby stateczni i poważni, a do kurków strzelali namiętnie…

Czerwiec 1935 r. Inowrocławscy bracia kurkowi (głównie kupcy, rzemieślnicy oraz reprezentanci tzw. wolnych zawodów) na progu swej pięknej strzelnicy Fot. ze zbiorów Piotra Strachanowskiego Czerwiec 1935 r. Inowrocławscy bracia kurkowi (głównie kupcy, rzemieślnicy oraz reprezentanci tzw. wolnych zawodów) na progu swej pięknej strzelnicy z powagą pozują do pamiątkowego zdjęcia.
Piotr Strachanowski

W zgrabnym celowaniu z broni palnej do figurki drewnianego lub blaszanego kurka nadzwyczaj osobliwej przyjemności zażywali…

Kurkowe Bractwo Strzeleckie to jedna z ciekawszych przedwojennych organizacji działających w Inowrocławiu. W sumie było tych stowarzyszeń ponad pięćdziesiąt, ale bracia kurkowi wyróżniali się swoistą celebracją obrzędów. No i daleko posuniętą egalitarnością, a mówiąc prościej: nie każdy był godzien zostać kurkiem, bo przyjmowano tylko osoby stateczne moralnie i - co nie mniej ważne - majętne.

Czerwiec 1935 r. Inowrocławscy bracia kurkowi (głównie kupcy, rzemieślnicy oraz reprezentanci tzw. wolnych zawodów) na progu swej pięknej strzelnicy
ze zbiorów Piotra Strachanowskiego Jan Groblewski - król kurkowy 1934 r., prezes Kazimierz Wróblewski i prezydent Apolinary Jankowski - II rycerz.

Rodem z zachodu

Owe - przybliżmy niczym w telegramie - bractwa kurkowe były mieszczańskimi związkami strzeleckimi. Powstawały już w XIII w., głównie we Francji i w Niemczech. W Polsce pojawiły się liczniej dwa wieki później, w Małopolsce i w Wielkopolsce. Ich nazwa, teraz dziwna i archaicznie brzmiąca, wzięła się od konkurencji strzelania do drewnianego lub blaszanego kurka (ptaszka), w której to bracia nadzwyczajne upodobanie mieli.

Bracia kurkowi…

W Inowrocławiu pierwsza organizacja strzelecka powstała jeszcze w 1821 r. i nazywała się „Giełda Strzelecka”. Było to prężnie działające stowarzyszenie niemieckie, choć zdolności członkowskie - jednak z rzadka - nabywali też Polacy. Odrodzenie się Polski sprawiło, że Giełda Strzelecka szybko zwinęła szyki.

Miejsce Giełdy Strzeleckiej zajęło Kurkowe Bractwo Strzeleckie. Do spotkania założycielskiego doszło 7 kwietnia 1921 r., a jego inicjatorami byli znani kupcy i działacze narodowi o sporym dorobku: Ignacy Kornaszewski i Antoni Spławski. Akces członkowski do Kurkowego Bractwa Strzeleckiego zgłosiło tego dnia 24 panów, jako się rzekło: „statecznych i majętnych”. Ideały, które propagowali bracia były na tyle chwytliwe, że już pod koniec 1921 r. stowarzyszenie liczyło 66 członków.

Czerwiec 1935 r. Inowrocławscy bracia kurkowi (głównie kupcy, rzemieślnicy oraz reprezentanci tzw. wolnych zawodów) na progu swej pięknej strzelnicy
ze zbiorów Piotra Strachanowskiego Prezes kurków w 1934 r. i I rycerz Kazimierz Wróblewski (prywatnie uznany cukiernik) w pełnej mundurowej gali.

Sztandar, insygnia, strzelnica...

Jak już wspomniałem, nie każdy mógł zostać kurkiem. Przyjmowano w szeregi tylko tych, którzy ukończyli 25. rok życia, posiadali „wysokie morale” i odpowiedni majątek. Za cel stawiano sobie ćwiczenie z bronią palną, a w sferze ideowej - pielęgnowanie postaw obywatelskich i narodowych.

Do 1939 r. bractwo wśród miejscowych stowarzyszeń wybiło się na czołową pozycję, będąc związkiem popularnym i opiniotwórczym. Rosła zasobność ich kasy, bo wartość organizacyjnego majątku szacowano na 100 tys. zł! Mieli sztandar, specjalne - kosztowne, bo ze złota i srebra - insygnia oraz strzelnicę sportową, którą z honorami otwarto 29 czerwca 1928 r.

Na 100 fajerek!

Bracia w strzelaniu ćwiczyli się zapamiętale, a trzy razy do roku organizowali zawody szczególnego rodzaju o tytuły królów: kurkowego, żniwnego i okręgowego. Atmosfera była podniosła, z przemarszami paradnymi po ulicach i zabawą na 100 fajerek, a bracia w pocie czoła uwijali się wtedy niezmordowanie, w huku i dymie waląc z gwintówek!

Autor: Piotr Strachanowski

Piotr Strachanowski

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Grzegorz Romanski

Lubię pierwsze zdjęcie z artykułu. Czwarty od prawej w drugim rzędzie to mój pradziadek Jan Wietrzychowski. Do niego należała m.in. Inowrocławska stacja benzynowa. A w bractwie był i skarbnikiem, i prezesem, i prowadził sztandar w Gdyni w 1936 roku

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.