Pan Sławek ma już czternaście zabytkowych samochodów

Czytaj dalej
Fot. Ewelina Fuminkowska
Ewelina Fuminkowska

Pan Sławek ma już czternaście zabytkowych samochodów

Ewelina Fuminkowska

Rodzina Wiśniewskich z Krzyżówek kojarzy się głównie ze strażą pożarną - ochotniczą, ale i zawodową. Drogę w pożarnictwie torował trzem synom tata.

. Ćwierć wieku temu wraz z innymi działaczami założył Ochotniczą Straż Pożarną w rodzinnej miejscowości. Obecnie Sławomir i nieco starszy Andrzej są zawodowymi strażakami, na dodatek ten drugi jest też prezesem jednostki. Schedę przejął po tacie i pilnuje dobra OSP jak oka w głowie.

Jednostka z Krzyżówek organizuje wiele imprez, druhowie w czynie społecznym pobudowali kompleks boisk, altanę, powstał wielki krzyż na jubileusz jednostki. W niewielkiej wsi, w powiecie lipnowskim, znają ich wszyscy. Nie miałam też problemu, by dojechać do domu pana Sławomira, który zgodził się opowiedzieć o swojej pasji. Gdy dojechałam, kilka razy z wrażenia przecierałam oczy. Ogromne podwórze wyglądało jak miejsce zlotu zabytkowych aut. Przy białej wołdze powitał mnie pan Sławek z żoną i córkami.

Kolekcjonuje auta, które mają więcej niż 25 lat. Każde auto, a jest ich czternaście, ma swoją historię. Pan Sławek ma już wołgę, warszawę, syrenkę, fiaty 125 i 126 P, mercedesa. Wśród tych wozów dumnie stoi najstarszy - 63-letni citroen BL 11. - Czeka na renowację. Gdy zwolnię garaż, od razu wjeżdża na drobne naprawy - opowiada pan Sławek.

Część prac wykonuje sam i, jak mówi, to czysta przyjemność pobrudzić sobie smarami ręce. Nagle usłyszałam dziwny dźwięk. Podobno zareagowałam jak większość gapiów. Głośne „aleeee super” nie wprawiło w osłupienie właściciela legendarnej czarnej wołgi Gaz 24. Właśnie przyjechał pan Andrzej, brat pana Sławka. - Tak reagują wszyscy. Zdarza się, że młodsi dopytują, co to za marka - mówi pan Andrzej. - Mylą z amerykańskimi autami.

Wołga nie była od razu czarna. - Jak ją kupowałem, była szara, ale wiedziałem, że zmienię kolor lakieru, musiała być czarna - mówi pan Andrzej. Na początku jeździł nią na Śląsku generał Wojska Polskiego. Była autem reprezentacyjnym. Pan Andrzej jest jej trzecim właścicielem.

Skąd się wzięła taka pasja u strażaków? - To zaczęło się od brata - tłumaczy pan Sławek. - On kupił wołgę, ja złapałem bakcyla i do mojej kolekcji jako pierwsza trafiła zastava 1100. Na serbskiej marce się nie skończyło. Co roku dochodziły kolejne. Pan Sławek szuka ich w internecie, ale także przez znajomych, którzy szepną mu, że gdzieś w jakimś garażu lub stodole jest stare auto.

- W sumie to zaczęło się od naszego taty - tłumaczy pan Andrzej. - W 1973 roku wygrał w totalizatora sportowego warszawę. Dwa miesiące później miał ślub i do niego pojechał swoim autem. Potem były rodzinne wycieczki warszawą.

To kosztowne hobby, ale pan Sławek znalazł sposób na żonę, która mimo wszystko popiera pasję męża. - Kupując auto, zawsze coś kupuję żonie. Niestety, więcej kosztów sprawia renowacja auta, niż jego zakup - dodaje. Część prac robi sam, część kolega. W kolekcji pojawiają się także stare motocykle. Podobnie jak samochody - mają duszę. - Prawie wszystkie auta i motocykle z mojej kolekcji są na chodzie - dodaje kolekcjoner. - Dziś jeżdżę białą wołgą, jutro czas pokaże. To chyba największy plus.

Wierną fanką zabytkowych wszystkich aut jest kilkuletnia córeczka pana Sławka - Amelka. Uwielbia przejażdżki. Najbardziej podoba jej się warszawa.

Wszystkie auta pana Sławka i wołga pana Andrzeja są samochodami zabytkowymi. To takie pojazdy, które mają co najmniej 25 lat i 85 proc. oryginalnych części, o które nie jest łatwo. - Raz przyniósł mi mieszkaniec Lipna woreczek z częściami. Ale szukam ich też w internecie i u znajomych - wyjaśnia pan Sławek.

Panowie dbają o swoje samochody. Pielęgnują, woskują i doglądają. - Mam jeszcze jeden samochód, mazdę 6, ale to wołga pod specjalną plandeką stoi w garażu - zdradza pan Andrzej.

Niedługo kolekcja ma się powiększyć. Pan Sławek nosi się z zamiarem kupna kolejnego modelu. Podobnie pan Andrzej, który czeka na okazję. Obaj zgodnie ze strażackim hasłem „Bogu na chwałę, ludziom na pożytek” starają się wykorzystać swoją pasję. Biorą udział w charytatywnych imprezach i zlotach. Jeszcze niespełna rok temu marzyli o zlocie zabytków w Krzyżówkach. Wszystko wskazuje, że się spełni. Być może już w maju będzie taka impreza.

Ewelina Fuminkowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.