Pan baron nie chciał uzdrowiska w Wieńcu Zdroju

Czytaj dalej
Fot. Rys. Jolanta Młodecka
Jolanta Młodecka

Pan baron nie chciał uzdrowiska w Wieńcu Zdroju

Jolanta Młodecka

O Wieńcu Zdroju, jego historii, współczesności i ludziach, w swej nowej książce pisze dr Wiesław Nowakowski, niegdyś naczelny lekarz uzdrowiska.

W 1845 r. baron Leopold Kronenberg, który dorobił się majątku m.in. na monopolu tytoniowym, przemyśle cukrowniczym, nabył majątek Brzezie na Kujawach, a następnie Wieniec. Dowiedział się, że jego dobra mogą być bogate w różne minerały. Badania geologiczne, rozpoczęte w 1898 roku doprowadziły do odkrycia wody o silnym zapachu siarkowodoru z wykonanych odwiertów. Stało się to w 1907 r. i tę datę uznaje się za początek uzdrowiska.

Administrator dóbr Kronenberga zainteresował tą sprawą kilku warszawskich lekarzy, którzy przyjechali na miejsce i potwierdzili możliwość utworzenia w Wieńcu uzdrowiska o charakterze klimatyczno-zdrojowym. Lekarze zwrócili się do barona Kronenberga z propozycją urządzenia na terenie jego majątku sanatorium zdrojowego, wykorzystującego kąpiele w wodzie siarczano-wapiennej. Jednakże baron sprzeciwił się temu pomysłowi, choć sam korzystał z kąpieli w jednej, przygotowanej dla niego, wannie.

W lipcu 1909 roku zainstalowano w pałacu dwie wanny dla gości i na podwórzu wannę dla ludności. Zabiegi odbywały się w ten sposób, że dowiezioną beczkowozem wodę ze zdrojowiska podgrzewano do kąpieli w kotłach na podwórzu. Zabiegi trwały od rana do wieczora. Kąpiel była darmowa, należało tylko zostawić 20 kopiejek dla obsługi.

Drugi etap uzdrowiska zaczyna się w 1922 roku, gdy w Wieńcu zamieszkał major Stanisław Smolka, który bardzo się zapalił do pomysłu utworzenia tu sanatorium. W tej sprawie zgłosił się do Leopolda Kronenbegra juniora, ale i ten nie chciał o tym słyszeć. Mimo to major nie dawał za wygraną i rozpoczął poszukiwania miejsc na nowe odwierty. Rozpoczęto je w leśnictwie Poraza, należącym do państwowego nadleśnictwa Włocławek.

W maju 1922 roku, z głębokości 116 metrów trysnęło upragnione źródło tych samych wód, co wienieckie. Należy dodać, że oprócz wody mineralnej, na terenie uzdrowiska istnieją też duże pokłady borowiny.

Z inicjatywy majora Smolki zawiązała się spółka, która wystąpiła do ministerstwa rolnictwa o wydzierżawienie terenu. Do zarządu spółki powołano m.in. Jerzego Bojańczyka, Stanisława Boryssowicza, Stefana Kretkowskiego, Stefana Narębskiego, Witolda Piaseckiego, ks. kanonika Pruskiego i Stanisława Smolkę. Jednakże zarząd w tym składzie nie rozpoczął działalności z powodu różnicy zdań między jego członkami a majorem Smolką.

Wybrano nowy zarząd, na czele którego stanął Stanisław Boryssowicz, prezydent Włocławka.

Zarząd skupił się przede wszystkim na pobudowaniu prowizorycznych łazienek. Na początek zainstalowano sześć wanien.

W sierpniu 1925 roku uroczyście otwarto Zakład Zdrojowy. Jak napisało "Słowo Kujawskie":

Według orzeczenia pomocy lekarskiej, woda z tego źródła, zawierająca znaczą ilość siarki i innych składników leczniczych, okazała się bardzo skuteczna przy cierpieniach artretycznych i reumatyzmowych. Przepiękne i nadzwyczaj zdrowe położenie źródła wokół lasów sosnowych stawia to miejsce wyżej od Ciechocinka.

W następnych latach udziałowcy spółki postanowili nie powiększać liczby wanien, tylko skierować wszelkie wysiłki na połączenie Wieńca z Włocławkiem. Budowa nowej drogi przekraczała możliwości spółki, dlatego postanowiono uruchomić kolejkę. Wydzierżawiono od kolei państwowych szyny. Kolejka uruchomiona została w 1928 roku. Składająca się z dwóch wagonaów, poruszała się z prędkoscia 20 km na godzinę.

Uzdrowisko - Zakład Kąpielowy Źródeł Siarczanych "Wieniec" stawało się coraz bardziej popularne, przybywało kuracjuszy. Pod koniec lat 30. Zarząd Spółki podjął decyzję budowy nowoczesnego gmachu łazienek, co zostało zrealizowane w 1939 roku.

Jolanta Młodecka

Absolwentka Wydziału Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Pracę dziennikarską rozpoczęłam w 1975 r. w rozgłośni oraz czasopiśmie "Alchemik" w Zakładach Azotowych" Włocławek. Byłam redaktorem naczelnym pisma. W 1989 r. przeszłam do oddziału włocławskiego "Gazety Pomorskiej". Zostałam kierownikiem oddziału. Oddelegowana zostałam następnie do "Głosu Szczecińskiego". Następnie pracowałam w oddziale w Brodnicy. Zakładałam oddziały gazety w Radziejowie, Aleksandrowie Kuj. i Ciechocinku. Ocenie współpracuję z "Gazetą Pomorską" we Włocławku.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.