Ostra sesja o uniwersytecie medycznym w Bydgoszczy [zdjęcia]

Czytaj dalej
Fot. Dariusz Bloch
Joanna Pluta

Ostra sesja o uniwersytecie medycznym w Bydgoszczy [zdjęcia]

Joanna Pluta

- Bydgoszcz jest jak matka, która straciła dziecko. Teraz chce je odzyskać - mówił prezydent Bydgoszczy. Tym dzieckiem jest uczelnia medyczna.

A pomóc w tym odzyskiwaniu ma utworzony wczoraj w Bydgoszczy Zespół do spraw Programu Wsparcia Utworzenia Uniwersytetu Medycznego im. Ludwika Rydygiera w Bydgoszczy. Do tego, by w nim działać, zgłosili się radni: Jakub Mikołajczak, Maciej Zegarski, Jakub Mendry, Ireneusz Nitkiewicz, Stefan Pastuszewski i Bogdan Dzakanowski.

Powołanie tego zespołu poprzedziła burzliwa, trzygodzinna nadzwyczajna sesja Rady Miasta, zwołana na wniosek prezydenta Rafała Bruskiego. Pojawili się na niej - prócz radnych - także przedstawiciele Collegium Medicum, bydgoscy parlamentarzyści i reprezentant samorządu studenckiego Collegium Medicum. Collegium, które zgodnie z projektem ustawy złożonym przez Zbigniewa Pawłowicza w Sejmie, miałoby oderwać się od Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu i stać się samodzielną bydgoską placówką.

Prezydent na sesję zaprosił też ministrów zdrowia oraz nauki i szkolnictwa wyższego i rektora UMK. Żaden z panów się nie pojawił. Politycy PiS zarzucali Bruskiemu, że zaproszenia do nich wysłał za późno.

- Jak mieli się tu pojawić, przecież mają kalendarze zapełnione na miesiąc do przodu - grzmiał radny Piasecki. - To wyraz braku szacunku. Poza tym cała ta sesja odbywa się za późno. Powinniśmy rozmawiać o uniwersytecie medycznym i akademickości Bydgoszczy jesienią, gdy pomysł powstawał. Wtedy trzeba było się spotykać z ministrami. Teraz jest późno.

Wtórował mu radny Łukasz Schreiber i dodał: - Dziś powinniśmy podjąć szerszą dyskusję na temat wzmocnienia bydgoskich uczelni, a nie rozmawiać tylko o uniwersytecie medycznym. Uczmy się od kolegów z Torunia, bo oni w ważnych sprawach znakomicie mówią jednym głosem, bez względu na polityczne sympatie.

- Ta sesja, moim zdaniem, nie ma za dużo sensu. Właściwie przekonujemy do pomysłu uniwersytetu już przekonanych - mówił dalej Schreiber. Wcześniej to samo stwierdził radny Marek Gralik. - Na co pan liczył, panie prezydencie? Że dojdzie tu do starcia zwolenników i przeciwników uniwersytetu medycznego? Nie dojdzie, bo zdaje się, że na tej sali nie ma nikogo, kto byłby przeciwny bydgoskiej uczelni medycznej.

Nie do końca tak było. Podczas sesji głos zabrał bowiem prof. Jacek Kubica z CM, który do tej idei nie ma jednoznacznego stosunku. - Boję się, co się zdarzy, gdy samodzielny uniwersytet w Bydgoszczy zostanie powołany. To się wiąże z ruchami kadrowymi, bo pewnie UMK zechce powołać własny wydział medyczny i wtedy część profesorów odejdzie z bydgoskiej uczelni. A na to nie można sobie pozwolić, bo to może się wiązać z przymusem likwidacji niektórych kierunków. Trzeba myśleć racjonalnie i wiedzieć, co nas może czekać.

Prof. Małgorzata Tafil-Klawe z CM uspokajała. - Nie obawiałabym się o to, że zabraknie ludzi do pracy w Bydgoszczy. Collegium Medicum jest silne. Mamy ogromny potencjał. Uwierzmy w to, że jesteśmy naprawdę dobrzy, że możemy być lepsi, że sami będziemy umieli swoją przyszłość budować. Lęk jest tutaj złym doradcą.

Co ważne, podczas wczorajszej sesji głos zabrało też środowisko studentów. - Na liście 10 najbardziej obleganych kierunków UMK pierwsze siedem to kierunki bydgoskie - to o czymś świadczy - mówił Piotr Niedźwiecki, przedstawiciel samorządu studenckiego CM. - Uniwersytet to przede wszystkim studenci, a o nasze zdanie nie zapytali ani rektor UMK, ani prorektor ds. CM, ani prezydent miasta. Tak naprawdę o tym, co się dzieje, dowiadujemy się, śledząc media.



Bruski podsumował sesję, odnosząc się do kilku poruszonych w jej trakcie spraw. - W kwestii wyjaśnienia - w przypadku wniosku prezydenta o nadzwyczajną sesję przewodniczący Rady Miasta ma obowiązek zwołać sesję nie później niż w terminie siedmiu dni od tego wniosku. Nie można zatem było zaprosić ministrów czy rektora UMK dwa, trzy tygodnie temu - tłumaczył. - Kolejna sprawa - akademicka Bydgoszcz. Już nad tym pracowaliśmy, rozmawialiśmy wspólnie z rektorami, nie udało się. Ale chcę wrócić do tych rozmów już niedługo. Dziękuję też za zwrócenie mi uwagi, że wcześniej nie zaprosiłem do rozmów studentów. To bardzo ważne grono. I ostatnia sprawa - Bydgoszcz jest jak matka, która straciła dziecko - akademię medyczną. I o odzyskanie tego dziecka będzie walczyć - podsumował.

Joanna Pluta

W "Pomorskiej" zajmuję się dwoma tematami - kulturą i zdrowiem. Ten pierwszy jest zdecydowanie bardziej fascynujący. Drugi natomiast daje o wiele więcej satysfakcji.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.