Orkiestra wielkiej mocy [komentarz]

Czytaj dalej
Fot. Dariusz Bloch
Karina Obara

Orkiestra wielkiej mocy [komentarz]

Karina Obara

Moja znajoma od lat odżegnywała się od WOŚP. - Nie daję pieniędzy, bo nie znoszę stadnych gestów. Wolę kupić wybranemu dziecku coś potrzebnego albo zrobić jakiś dobry uczynek - mówiła. Ale czy robisz? - zapytałam? - Od czasu do czasu - powiedziała szczerze.

A przyciśnięta przyznała, że wtedy, gdy ktoś się do niej zwróci po pomoc.

Z doświadczenia wiemy, że rzadko tak się dzieje. Po pomoc zwracają się zwykle ludzie przyduszeni nagłą potrzebą. „Pożycz stówkę” - proszą z wyrazem twarzy spaniela, ale zorganizowana pomoc dla potrzebujących wymaga dyscypliny, konsekwencji i nieugiętości w obliczu ataków przeciwników. Wymaga też tysięcy wolontariuszy, którzy wierzą, że można zrobić coś dla kogoś, bo pomnażanie dobra jest wartością samą w sobie.

Wie to nawet Jerzy Urban, który zyskał sławę naczelnego błazna Polski. Trzy lata temu w wywiadzie mówił mi, że nie daje na Orkiestrę. - To kwestia estetyki - powiedział.

Dobroczynność jest czymś obłudnym. Nie do twarzy mi z tym. Gdy trzeba dać 10 zł na WOŚP, to daję te pieniądze żonie, aby wrzuciła do puszki.

- Jak to? - zapytałam. - No, trzeba dać, bo Orkiestra jest atakowana przez Kościół, a to jest też obłudne. Staram się być niepodległy odruchom zbiorowym - przyznał.

W tym roku mnóstwo Polaków, którzy dotychczas patrzyli na Orkiestrę jak na zryw dzieciaków, którym udaje się nazbierać mnóstwo kasy i przy okazji pomóc malcom i starcom w szpitalach, zrewidowało swoje poglądy. „Wspierając WOŚP wkurzasz Terlika, rząd i Kościół. Warto dać w trójnasób”. Moja znajoma też włożyła do puszki kilka złotych. - Skapitulowałam - uznała. - Ten zryw jest silniejszy niż moja chęć trzymania się na uboczu. Miałabym wyrzuty sumienia, gdybym nic nie zrobiła.

Jak się wydaje, Orkiestra znów może pobić rekord. Bo lubimy po prostu pomagać. I nie znosimy, gdy nam się czegoś zakazuje, nawet gdy zakaz ma formę ignorowania pięknej idei.


J. Owsiak: Gdyby nas zapytać o przekonania polityczne, może doszłoby do awantury, ale WOŚP nas łączy

Karina Obara

Polityka, psychologia i kultura są ze sobą nierozerwalnie związane i dlatego fascynują mnie dziennikarsko. To, co ludzie wyprawiają na tych polach jest warte pokazania. Zdanie niech każdy wyrobi sobie sam:-)

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.