Anna Klamananna.klaman@pomorska.pl

Opozycja wini zarząd - umowa była do kosza

Opozycja wini zarząd  - umowa była do kosza Fot. Maria Eichler
Anna Klamananna.klaman@pomorska.pl

Czy powiat odzyska kiedykolwiek swoje pieniądze, dokładnie 1,8 mln zł? To zobowiązanie prywatnego partnera drogowej inwestycji przy Derdowskiego.

Temat rozpalił radnych do żywego. Impulsem był artykuł portalu: chojnice24.pl, który jako pierwszy wrócił do umowy z 2012 r., informując, że gdański sąd odrzucił zażalenie na postanowienie prokuratury o umorzeniu śledztwa przeciwko spółce Victoria Sobol.

To znaczy, że przedsiębiorcy nie grozi karna odpowiedzialność. Ale radnych interesują pieniądze i odpowiedź na pytanie, czy aby nie jest tak, że to zarząd powiatu sam jest sobie winien, nie dopilnowując odpowiednio umowy.

No cóż, rondo biszkoptowe służy kierowcom, przebudowano też duże skrzyżowanie. Nie ma galerii, którą zamierzała wybudować spółka Victoria Sobol. To ze względu na swoje plany inwestycyjne w akcie notarialnym z 18 kwietnia 2013 r. zobowiązała się ona dołożyć 1,8 mln zł do drogowej wspólnej inwestycji. Miasto Chojnice swoją część przekazało, spółka - nie.

Minęły cztery lata i nic. Sprawa utkwiła w sądzie, młyny Temidy wolno mielą. Radnym PiS-u kończy się cierpliwość i Mirosława Dalecka spytała, dlaczego powiat nie wyegzekwował gwarancji bankowej. - Gdyby taka gwarancja była wyegzekwowana, problemu z odzyskaniem 1 mln 800 tys. zł nie byłoby - oceniła.

A Marek Szmaglinski: - Jaki jest zapis w umowie z panem Sobolem? Czy to prawda, że napisano, że dołoży do ronda dopiero wtedy, gdy postawi galerię handlową? Kto podpisał umowę? Powiat takiej umowy nie powinien podpisywać!

Wicestarosta Marek Szczepański zareagował nerwowo, mówiąc, że takie pytania radnych świadczą o tym, że radni występują w roli adwokatów przedsiębiorcy. Stwierdził, że owo porozumienie nie jest wcale podstawą do dochodzenia należności. Ma być nim umowa notarialna z 18 kwietnia 2013 r. - Nikt nikogo pistoletem nie przymuszał, by podpisywał akt notarialny przed notariuszem i zobowiązywał się do tego, że zapłaci - mówił.

Wicestarosta przyznał, że sprawa jest zawiła i wyjawił, że spółka Victoria Sobol nie jest jedna, bo jest ich cztery lub pięć, a komplementariuszem (inaczej wspólnikiem) jest jedna osoba, która „de facto nie posiada nic”. Przy czym sąd nie zgodził się na upadłość spółki.

Powiat próbował przejąć grunty Victorii, gdzie miała być galeria, ale ubiegł go inny wierzyciel - firma Doraco (za prace przy budowie). Teraz ...Victoria Sobol stara się odzyskać działkę.

A powiat ma na głowie komornika za przejęcie części działki spółki pod drogę (w sytuacji konfliktowej nie zapłacił odszkodowania - 300 tys. zł). Dla wicestarosty to szczyt absurdu, że przedsiębiorca, nie wywiązując się z umowy, wystąpił o odszkodowanie za drogę.

- Pan Sobol nie jest mi ani bratem, ani swatem - mówił Leszek Redzimski. - Ale z troski o finanse powiatu pytam, czy jeżeli pan Sobol zgodnie z umową nie przedstawił gwarancji bankowych, to nie należało się już wtedy wycofać? To jest podstawowe pytanie, czy niepokój o finanse nie powinien być szybszy?

Odpowiedzi nie było.

Anna Klamananna.klaman@pomorska.pl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.