Opolanie o powstaniach śląskich. Ofiary mogą połączyć, choć pamięć o przeszłości nadal dzieli

Czytaj dalej
Fot. Krzysztof Ogiolda
Krzysztof Ogiolda

Opolanie o powstaniach śląskich. Ofiary mogą połączyć, choć pamięć o przeszłości nadal dzieli

Krzysztof Ogiolda

5 lipca 2021 roku - w setną rocznicę zakończenia III powstania śląskiego - pod Urzędem Wojewódzkim w Opolu otwarto wystawę IPN o powstaniach śląskich. Mniejszość niemiecka spotkała się tego dnia na obchodach na Górze św. Anny. .

Taka dwoistość i osobność nie powinna ani dziwić, ani gorszyć. Powstania śląskie były i są biegunowo czym innym dla Polaków i dla Niemców. Dla Polski III powstanie śląskie było zwycięstwem, choć militarnie pozostało nie rozstrzygnięte. Przede wszystkim politycznym, skoro Polsce przypadała w jego rezultacie znaczna część przemysłowego trójkąta z kopalniami i hutami. Na aspekt praktyczny nakłada się element symboliczny. Polska miała w swej historii kilka heroicznych powstań, ale zdecydowana większość z nich kończyła się porażką, czasem klęską. Także do powstań przegranych Polacy nie odwracają się plecami. Tym mniej można oczekiwać, by przestali myśleć dobrze o tym, które przyniosło sukces.

Niemieccy historycy na III powstanie śląskie patrzą przede wszystkim jako na akt bezprawny i nielegalny, jaki miał miejsce na terytorium należącym formalnie do Niemiec. To myślenie trudno przyjąć Polakom, którzy z powodu doświadczeń rozbiorowych i komunistycznych byli zmuszeni zgodzić się na działanie na granicy legalności, a z wielu takich działań - by wymienić tylko uchwalenie Konstytucji 3 maja czy powstanie „Solidarności” - słusznie są dumni.

Jeszcze silniej na niemieckim myśleniu o wydarzeniach sprzed stu lat odkłada się udział państwa polskiego w organizowaniu, dozbrajaniu i dowodzeniu powstania. Przeniknęło to nawet do nazewnictwa. Niemiecka historiografia niechętnie używa nazwy powstania śląskie, woli mówić o powstaniach polskich.

Mit zwłaszcza III powstania śląskiego jako wyłącznie spontanicznego zrywu polskich Ślązaków w dwudziestoleciu międzywojennym podtrzymywał sam Korfanty, zarówno ze względu na opinię międzynarodową, jak i różnice dzielące korfanciorzy i piłsudczyków. Ochoczo wpisano się w tę formułę w PRL-u, w którym o dwudziestoleciu międzywojennym wypadało pisać źle lub wcale.

W wolnej Polsce historycy mówią prawdziwie o polskiej pomocy dla powstania, o tysiącach karabinów, pociągach pancernych i o żołnierzach przenikających przez kordon na pomoc powstaniu. Profesor Ryszard Kaczmarek pisał wręcz o niewypowiedzianej wojnie polsko-niemieckiej na Śląsku. Ale to, co ma swoje należne, a nawet bogate miejsce w badaniach historyków i w będących rezultatem tych badań książkach, niekoniecznie wybrzmiewa równie mocno w doraźnych wypowiedziach, także podczas obchodów.

Pozostało jeszcze 76% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Krzysztof Ogiolda

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.