Opłatek bezdomnych. Jak w domu

Czytaj dalej
Fot. Filip Kowalkowski
Katarzyna Piojda

Opłatek bezdomnych. Jak w domu

Katarzyna Piojda

Janusz ma 39 lat. To będą jego pierwsze święta, jako bezdomnego. Wczoraj spotkał się z ludźmi podobnymi do niego. Przyszli na wigilię do PCK.

- Takich złych świąt jeszcze nigdy nie miałem - w oczach Janusza pojawiają się łzy. - W zeszłym roku spędziłem je, jak normalny człowiek.

Zaraz wejdzie do stołówki Polskiego Czerwonego Krzyża przy ul. Floriana w Bydgoszczy.


Wigilia PCK
Create your own infographics

- Rok temu o tej porze przyjechałem z Anglii do domu, na Gwiazdkę właśnie - wspomina 39-latek. - Pracowałem za granicą jako płytkarz. Ładnie zarabiałem: 5, czasem 6 tysięcy miesięcznie na rękę. Prawie wszystko wysyłałem do domu. Żona nie musiała pracować. Prowadziła dom.

Dom w Bydgoszczy

On ten dom miał w Bydgoszczy. Rodzinę tak samo, znaczy: żonę i 2 nastoletnie córki.

Rodzina mu się rozpadła. - Dwa miesiące temu, jak wróciłem niezapowiedzianie z Anglii, zastałem żonę w łóżku z jakimś facetem - opowiada Janusz. - Nie było kłótni. W ogóle nie rozmawialiśmy. Wyszedłem, jak stałem. Mieszkanie jest na nią, ona jest główną najemczynią. Dzieciaków od tamtej pory nie widziałem.



Wie tylko, że żona podjęła pracę. To nic nie zmieni, on nie wróci. Koczuje w muszli koncertowej, bo nie chce iść do schroniska. - Tak, zacząłem pić, żeby się rozgrzać. I żeby zapomnieć - przyznaje.

Nie ma żadnego stałego dochodu. Na darmowe obiady przychodzi do PCK. Wczoraj 80 osób zasiadło przy świątecznym stole w stołówce.

- To już nasza 24. wigilia - mówi Danuta Szukalska, dyrektor oddziału okręgowego PCK w Bydgoszczy. - Udało się nam przygotować poczęstunek, przede wszystkim dzięki wolontariuszom, przeprowadzonej przez nich kweście i dzięki sponsorom.

Historie przy stole

Każdy, kto usiadł do stołu, ma smutną historię. Marek też.

Mieszka kątem u siostry. Inaczej spałby pod mostem. - Skończyłem 58 lat - zaczyna. - Żona zmarła 19 lat temu. Troje dzieci prowadzi swoje życie. Nie mam z nimi kontaktu.

Ma za to 600 złotych na miesiąc. - Opieka tyle mi przyznała - dodaje bydgoszczanin.

Z zawodu jest mechanikiem, ale pracował w różnych branżach. Teraz nawet nie szuka pracy. Nie wierzy, że ją znajdzie. Tym bardziej że przeszłość ma nieciekawą.

- Dwanaście lat spędziłem na wczasach. Czyli w więzieniu. Siedziałem za pobicia i takie tam - nie chce o tym rozmawiać.

Włodzimierz, 60-latek, koczuje na klatkach schodowych. - Bardzo dziękuję za życie w schronisku, to nie dla mnie - macha ręką.

Dobrze mu szło w przeszłości. - Mieszkałem na Śląsku, pracowałem w hucie, ładnie zarabiałem - mówi. - Zakochałem się w takiej jednej pani. Przyjechałem za nią aż do Bydgoszczy.

Miłość była, ale się skończyła. - Ta kobieta jest teraz w szpitalu w Świeciu - zaznacza Włodek. - Zostałem sam. Dostaję z ośrodka opieki społecznej 604 złote miesięcznie.

Pytam, na co mu wystarcza. - Na skarpetki - uśmiecha się, chociaż do śmiechu mu wcale nie jest.

Grzegorzowi też nie jest. 59 -latek mieszka w altance na terenie rodzinnych ogródków działkowych. - Od dwóch lat - podkreśla. Dodaje też, że sam zrobił remont domku. Ma pokój, kuchnię, niby-łazienkę. Da się żyć.

271 złotych

Wyuczył się na ślusarza. - Nie pamiętam, ile przepracowałem lat, ale dużo, nawet bardzo dużo - myśli głośno. Teraz otrzymuje z opieki społecznej 271 złotych. Za dużo, by umrzeć, a za mało, żeby żyć.

Wszyscy siedzą przy stole elegancko zastawionym. U siebie tak przecież nie mają. W większości w ogóle domów nie mają. Ryby, sałatki, mięso pieczone, kotlety. Ślinka leci. Łzy też lecą.

W takiej chwili bezdomni, samotni, schorowani ludzie jeszcze bardziej uświadamiają sobie, co stracili. Dzielą się opłatkiem, składają nawzajem życzenia. Niech chociaż połowa się spełni. Słychać kolędy. Po poczęstunku ubodzy dostaną jeszcze paczki. Taki świąteczny prowiant.

- Moja historia by się nadawała na film - twierdzi Janusz, gdy już siedzi nad talerzem. - Oby tylko skończył się dobrze.

Katarzyna Piojda

Miałam 6 lat, gdy postanowiłam zostać dziennikarką. I tak też wyszło. Piszę o bezrobotnych, bezdomnych, ubogich, czyli o ludziach, którzy znaleźli się na życiowym zakręcie i trudno im z niego wyjść. Samo pisanie w tym przypadku to za mało. Staram się więc im pomóc wyjść z tego zakrętu. Zajmuję się także tematyką bydgoskiej oświaty. Piszę również do serwisów Regiodom.pl i Strefa Biznesu.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.