Opisujemy gorzowskie pomniki. Dziś jeden z najładniejszych: z Górczyna

Czytaj dalej
Fot. Tomasz Rusek
Tomasz Rusek

Opisujemy gorzowskie pomniki. Dziś jeden z najładniejszych: z Górczyna

Tomasz Rusek

Pomnik Włodzimierza Korsaka jest wyjątkowy choćby dlatego, że to jedyna z rzeźb zasłużonych mieszkańców, która... nie stoi w centrum miasta.

Przyrodnik wraz z ukochanym psem przysiadł sobie w parku Górczyńskim. Nieprzypadkowo właśnie tam. Bo Korsak w przyrodzie był zakochany, więc teraz patrzy sobie na zieleń, drzewa i odpoczywających ludzi. - Przyroda była sensem jego życia. I treścią. To widać w jego notatkach, książkach, na zdjęciach, które pozostawił. To wielka postać. I do dziś w nadleśnictwie to człowiek - legenda. Żyją już tylko pojedyncze osoby, które miały zaszczyt znać go osobiście - mówi zastępca nadleśniczego w Kłodawie Tadeusz Szyszko.

Są przynajmniej cztery powody

O Korsaka pytamy leśniczych nie bez powodu.

Po pierwsze: był przyrodnikiem, malarzem i pisarzem, ale też łowczym kraju, a jego związki z Ziemią Lubuską zaczynają się w 1945 r. gdy przyjechał do Gorzowa i został łowczym przy dyrekcji lasów państwowych. Nasze lasy poznał jak własną kieszeń. Żył nimi. W nich spędzał czas, malował, pisał, liczył zwierzynę, polował. To była jego miłość. A gdy cztery lata później został przymusowo młodym emerytem, w całości ukazał swoje uwielbienie do przyrody: napisał w latach 60. „Na tropach przyrody” oraz „Las mi powiedział” (tę ostatnią dosłownie kończył mieszkając w leśniczówce koło Lubniewic). Które do dziś zachwycają.

Po drugie: pomnik Korsaka - autorstwa Andrzeja Moskaluka - powstał w 2011 r. właśnie z inicjatywy leśników. Odsłonięto go 23 września tamtego roku. Na uroczystości zjawiły się władze miasta, województwa i potężna delegacja leśników!

No i po trzecie: w 2014 r. przy Nadleśnictwie Kłodawa otwarta została Korsakówka, czyli unikatowa w skali kraju izba pamięci. Znajdują się tutaj niezwykłe pamiątki po Korsaku z całego jego życia: aparat marki Leica z 1930 r. i skórzany pokrowiec, termometr z lat 20., schowany w etui z kości słoniowej i drewna, błyszcząca odznaka Złom, którą Korsak dostał już w 1936 r. za zasługi dla polskiego łowiectwa na polu nauki, literatury i sztuki. A do tego masa oryginalnych dokumentów pana Włodzimierza i niezwykłe zdjęcia - nawet z początków XX wieku. W tym fotografia z polowania z prezydentem Mościckim w puszczy Rudnickiej.

Jest też czwarty powód: leśnicy regularnie przypominają o Korsaku, organizując imprezy i konkursy jego imienia. Niedawno choćby fotograficzny - w którym pokazywano piękno lubuskich lasów.

Dzieciaki chętnie pozują tutaj do zdjęć

A sam pomnik? Ma się świetnie. I ciągle prezentuje się znakomicie: Korsak siedzi w kapelusiki, w prawej dłoni trzyma lornetkę gotowa do użycia. Gdy stanie się przed nim, człowiek ma wrażenie, że właśnie prowadzi obserwację parku. - To piękne miejsce na upamiętnienie człowieka, który kochał przyrodę. Choć przyznaję, że wcześniej niewiele o Korsaku wiedziałam - mówi Teresa Litowiak, którą spotykamy w parku. Spaceruje parkowymi alejkami koło siedzącego W. Korsaka - bo można do niego dojść z wielu kierunków.

Wielką atrakcją jest też... pies przyrodnika. Wierne zwierzę - oczywiście wyrzeźbione - przycupnęło koło słynnego łowczego i patrzy na niego. A niemal każde dziecko, które przechodzi obok, głaszcze psiaka. Co odważniejsze maluchy dosiadają się na kolano przyrodnika i pozują rodzicom do zdjęć.

Tak, ten pomnik to bez dwóch zdań jedna z atrakcji największego gorzowskiego osiedla.
- Niedawno ktoś położył tutaj piękne kwiaty - zauważa spacerująca rodzina Siwiaków: tata Michał, mama Karolina oraz dzieci: Piotr i Lila.

Tak, położył. Piękny bukiet róż ułożono pomniku z okazji niedawnych urodzin Włodzimierza Korsaka. Wypadały 1 sierpnia. Przyrodnik urodził się tego dnia w 1886 r. w miejscowości Anińsk (dziś to teren Rosji). Zmarł w 1973 r. w domu spokojnej starości w Krakowie. Jednak jego wolą było spocząć w Gorzowie. I tak się stało. Dziesięć lat po śmierci udało się sprowadzić jego prochy do Gorzowa. Jego grób jest w zaułku poetów na cmentarzu przy ul. Żwirowej.

Skarbnica wiedzy i pomysł na lekcję

Pomimo tak wielu zasług i wspaniałej pracy dla regionu Korsak pozostaje dla młodych postacią nieco nieznaną. Tym bardziej warto odwiedzić Korsakówkę - czyli izbę pamięci mu poświęconą. To idealny pomysł na rodzinną wycieczkę albo na... niezwykłą lekcję przyrody w nadchodzącym roku szkolnym. Byliśmy i wiemy: tematów i ciekawostek nie zabraknie! Wejście do izby pamięci w Kłodawie załatwicie pod numerami: 95 727 97 30 oraz 600 340 251. Możecie też napisać mail: klodawa@szczecin.lasy.gov.pl.

Tomasz Rusek

Najwięcej moich tekstów znajdziecie obecnie na stronie międzyrzecz.naszemiasto.pl. Żyję newsami, ciekawostkami, inwestycjami, problemami i dobrymi wieściami z Międzyrzecza, Skwierzyny, Trzciela, Przytocznej, Pszczewa i Bledzewa.
To niezywkły powiat, moim zdaniem jeden z najpiękniejszych (i najciekawszych!) w Lubuskiem. Są tam też wspaniali ludzie, z którymi mam szansę porozmawiać na facebookowym profilu Głos Międzyrzecza i Skwierzyny. Wpadnijcie tam koniecznie. Udało się nam stworzyć wraz z ponad 15 tysiącami ludzi fajne, przyjazne miejsce, gdzie znajdziecie newsy, piękne zdjęcia, relacje z ważnych wydarzeń i - codziennie! - najnowszą prognozę pogody. Bo od pogody zaczynamy dzień.


Staram się pilnować najważniejszych spraw i tematów. Sporo piszę o:


jeziorze Głębokim, o inwestycjach, czy atrakcjach turystycznych, ale poruszamy (MY - bo wiele tematów do załatwienia i opisania podpowiadacie Wy, Czytelnicy) dziesiątki innych spraw. 
Dlatego przy okazji wielkie dzięki za Wasze komentarze, opinie, zaangażowanie i wsparcie.



Zdarza się też, że piszę o Gorzowie. To moje rodzinne miasto, które - tak lubię myśleć - znam jak własną kieszeń. Cały czas się zmienia, rozbudowuje, wiecznie są tu jakieś remonty i inwestycje, więc pewnie jeszcze przez lata nie zabraknie mi tematów!



 


Do Gazety Lubuskiej (portal międzyrzecz.naszemiasto.pl jest jej częścią) trafiłem niemal 20 lat temu. Akurat zakończyłem swoją kilkuletnią przygodę z Radiem Gorzów i Radiem Plus, więc postanowiłem się sprawdzić w słowie pisanym (choć mówione było świetną przygodą). I tak się sprawdzam, i sprawdzam, i sprawdzam. Musicie bowiem wiedzieć, że Lubuska sprzed nastu lat i obecna to zupełnie inne gazety. Dziś, poza pisaniem, robimy zdjęcia, nagrywamy filmy, przygotowujemy relację. Żaden dzień nie jest takim sam. I chyba dlatego tak lubię tę pracę.

Lubię też:



  • jazdę na rowerze

  • pływanie

  • urlopy

  • gołąbki

  • seriale

  • lenistwo



nie przepadam za:



  • winem

  • górami

  • ogórkową

  • tłumem

  • hałasami

  • wczesnym wstawaniem (aczkolwiek nieźle mi wychodzi!)



OK, w ostateczności mogę zjeść ogórkową.

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.