On zmarł. Ją zamurowali żywcem. Teraz ma nowe życie [infografika]

Czytaj dalej
Fot. archiwum
Katarzyna Piojda

On zmarł. Ją zamurowali żywcem. Teraz ma nowe życie [infografika]

Katarzyna Piojda

Bezdomna, która spędziła 2 dni zamurowana w pustostanie, trafiła do ośrodka opieki. Życie w ciągu 1,5 miesiąca zupełnie się jej zmieniło.

O nietypowej parze pisaliśmy zaraz po nocy liczenia bezdomnych. Ogólnopolska akcja odbyła się w styczniu zeszłego roku. W jednym z miejsc, które odwiedziliśmy z policją, strażą miejską i pracownikiem socjalnym, był pustostan przy ul. Inwalidów, naprzeciw działek.

To w nim koczowała bezdomna 45-latka i kilkanaście od niej starszy mężczyzna. Żyli w tragicznych warunkach. Pseudołóżka zrobili sobie z kartonów i starych, spleśniałych od wilgoci pościeli. Wokół było mnóstwo pustych butelek po alkoholu, śmieci, ludzkich odchodów. Biegały szczury.


Bezdomni w Bydgoszczy
Create your own infographics

W ruderze należącej do PKP para mieszkała od ponad roku. Ekipy kilka razy zabijały okna i drzwi budynku deskami. Bezdomni mieli sposób, żeby pokonać zabezpieczenia. Wchodzili przez dziurę w oknie, po cegłach ustawionych jedna na drugiej.

Ona mniej rozmowa. Spać jej się chciało, bo było po północy. On bardziej skory do zwierzeń. Opowiadał, że ma wykształcenie wyższe, że był artystą. Życie tak mu się jakoś potoczyło, że stracił i dom, i rodzinę. Wałęsał się po Bartodziejach. Tam spotkał bezdomną. Oboje nie zdecydowali iść do schroniska. Zamieszkali w pustostanie niedaleko ogródków działkowych.

Z opieki społecznej nie korzystali, bo nie chcieli.

- Żyjemy ze zbierania i żebrania, ludzie dają - mówił mężczyzna.

Mówił także, że jego partnerka jest chora psychicznie i ktoś musi się nią zająć, a on to zrobi najlepiej.

On też był chory. Na nogi. - Grozi mi amputacja obu, takie mam je odmrożone - wyjaśniał. O wszach też opowiadał: - Powoli nas zjadają.

Oboje mieli pełno zadrapań i ran. To dlatego musieliśmy stać w kilkumetrowej odległości od bezdomnych. Tak nam poradzili policjanci, którzy nietypową parę na Inwalidów odwiedzali regularnie.

Mężczyzna trafił do szpitala jesienią. Miał amputację. Krótko potem zmarł. Jego koleżanka nadal koczowała w kolejowej ruinie. Gdy w styczniu robotnicy znowu przyszli zabezpieczyć okna i drzwi - tym razem zamurować, a nie zabić deskami - tylko zajrzeli, co jest w środku. Nie zauważyli, że w kołdrach leży śpiąca kobieta. A ona nie słyszała, że ekipa zamurowuje otwory w budynku. Gdy się ocknęła, już wszędzie był mur.

2 dni później kobieta, która przypadkiem tędy przechodziła, usłyszała krzyki. To bezdomna wzywała pomocy. Służby ją uratowały. Trafiła do szpitala, ale stamtąd nie wróciła do rudery. Została umieszczona w domu opieki za Bydgoszczą. Fizycznie czuje się lepiej. Leczenie psychiatryczne potrwa latami.

Pracownicy socjalni mówią, że epizod z zamurowaniem w sumie wyszedł jej na dobre.

Katarzyna Piojda

Miałam 6 lat, gdy postanowiłam zostać dziennikarką. I tak też wyszło. Piszę o bezrobotnych, bezdomnych, ubogich, czyli o ludziach, którzy znaleźli się na życiowym zakręcie i trudno im z niego wyjść. Samo pisanie w tym przypadku to za mało. Staram się więc im pomóc wyjść z tego zakrętu. Zajmuję się także tematyką bydgoskiej oświaty. Piszę również do serwisów Regiodom.pl i Strefa Biznesu.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.