Hanka Sowińska

Okruchy wspomnień

Kilka lat temu Jarosław Wenderlich przekazał do Delegatury IPN w Bydgoszczy  swoje „solidarnościowe archiwum”. Fot. Hanka Sowińska Kilka lat temu Jarosław Wenderlich przekazał do Delegatury IPN w Bydgoszczy swoje „solidarnościowe archiwum”.
Hanka Sowińska

Przed laty spotykaliśmy się przy okazji redagowania „Kalendarza Bydgoskiego”, potem wielokrotnie na wydarzeniach z historią w tle.

Był wszędzie tam, gdzie historia choć na chwilę stawała się „nauczycielką życia”. Kilka dekad temu On też ją tworzył. I stał się jej częścią.

Jarosław Wenderlich - prawnik, dziennikarz, działacz „S”, autor i współautor wielu publikacji, wieloletni szef Delegatury NIK w Bydgoszczy, osoba zasłużona dla odzyskania przez Polskę niepodległości.

- To człowiek wielu walk i bitew, które na trwałe pozostawiły ślad w naszej społeczności. Nasze drogi spotykały się na szlaku solidarnościowej walki o wolność - wspomina Zmarłego senator Jan Rulewski.

Był rodowitym bydgoszczaninem, absolwentem wydziału prawa UMK w Toruniu. W latach 70. jako dziennikarz pracował w „Dzienniku Wieczornym” i w gazetach zakładowych. Był także asesorem, podprokuratorem i radcą prawnym.

Od powstania NSZZ „S” związany z MKZ - tworzył pisma niezależne, był rzecznikiem prasowym Zarządu Regionu i doradcą prawnym. Podczas „kryzysu bydgoskiego” w marcu 1981 r. uczestniczył w rozmowach z władzami. W stanie wojennym współtworzył Komitet Prymasowski. Od 1992 r. kierował Delegaturą NIK. Był odznaczony m.in. Krzyżem Wolności i Solidarności i Medalem Kazimierza Wielkiego.

- Jarosław Wenderlich był cennym darem na polu bitewnym i intelektualnym - wspomina senator Rulewski. - Znaczył wiele, gdy w latach 1980-1981 redagował pismo Zarządu Regionu Bydgoskiego „Wolne Związki” - wówczas jedynego pisma bez cenzury. Jeszcze bardziej okazał swą niezbędność, gdy w czasie stanu wojennego wspierał chłopów przy wydawnictwie. Był prawnikiem, a pomoc ta była niezbędna dla zmagania się z nieprawą komuną. Był działaczem, znaczy aktywnym obywatelem, bardziej jako siewca niż zbieracz. To zdobywało mu przychylność wielu ludzi. Był wreszcie ważnym urzędnikiem, pryncypialnie bronił wartości państwowych. Był dobrym kolegą, udzielając schronienia przed niesprawiedliwością. Ci, którzy pozostali powinni spisać jego czyny i słowa.

Jarosław Wenderlich odszedł nagle 27 kwietnia. Miał 67 lat.

Hanka Sowińska

Zawodowe zainteresowania: zdrowie, medycyna, organizacja ochrony zdrowia, historia medycyny; historia ze szczególnym uwzględnieniem najnowszych dziejów Bydgoszczy; udział w pracach różnych gremiów, których zadaniem jest ocalenie tego, co prof. Gerard Labuda nazywał "strumieniem wieków".

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.