Anna Stasiewicz

Oglądam relacje w telewizji i boli mnie serce, bo kilka miast praktycznie przestało istnieć

Anna Stasiewicz

Rozmowa z Elżbietą Renzetti, prezesem Towarzystwa Polsko-Włoskiego w Bydgoszczy.

- Wiele lat mieszkała Pani we Włoszech, z tego kraju pochodzi Pani mąż, a teraz mieszkają tam dzieci. Tymczasem w środę środkowe Włochy nawiedziło potężne trzęsienie ziemi, które pochłonęło już co najmniej 247 ofiar, a bilans wciąż rośnie. Przeżywa Pani jakoś szczególnie to, co się stało ostatnio w tym kraju?
- Bardzo. Jestem przerażona i zmartwiona jednocześnie. Oglądam na bieżąco relacje włoskich stacji telewizyjnych i nie wierzę w to, co widzę. Ogrom tragedii jest niewy-obrażalny. Regiony najbardziej dotknięte kataklizmem to Umbria, Lacjum i Marche. To wyjątkowo urokliwe rejony, wielokrotnie jeździliśmy tam na wakacje. Nic dziwnego, że wśród ofiar jest wielu turystów, również obcokrajowców. Teraz widzę, że te piękne, chętnie odwiedzane miejscowości zamieniły się w gruzowiska. Niektóre przecież praktycznie przestały istnieć, ludzie wyszli z domów boso. Stoją i nie wiedzą, co dalej robić. Aż serce boli, jak się to ogląda.

- Rozmawiała już Pani z rodziną mieszkającą we Włoszech?
- Tak, rozmawiałam już z moją córką i synem. Na szczęście na stałe mieszkają w Rzymie, ale z tego, co mi opowiadali, nawet w stolicy Włoch były odczuwalne wstrząsy. Trzęsienia ziemi w tym kraju to nie jest nic niespotykanego, ale dzieci i tak opowiadały mi, że wstrząsy w Rzymie wywołały niepokój wśród mieszkańców.

- Doskonale zna Pani Włochów, ich charakter. Czy ta tragedia ich załamała, czy bardziej zmobilizowała do działania?
- W pierwszej chwili była szokiem, bo można już mówić niemal o narodowej tragedii. Włosi są jednak bardzo zorganizowani. Nie będą długo rozpamiętywać tego, co się stało, siedzieć i płakać. Już teraz we włoskich restauracjach jest sprzedawane spaghetti all’amatriciana (przysmak z Amatrice, gdzie doszło do trzęsienia ziemi), a dochód trafi na rzecz poszkodowanych.

- Pani z kolei wpadła na pomysł zorganizowania koncertu poświęconego ofiarom środowej tragedii.
- Uznałam, że Włochom taki koncert się zwyczajnie należy. To naród niezwykle wszystkim życzliwy i pomocny. 6 września o godzinie 18 zapraszamy do restauracji Maestra w Operze Nova na koncert znanego pianisty Michała Szymanowskiego, który zgodził się dla nas wystąpić. Rozmawiamy jeszcze z innymi wykonawcami. Chcę, by ten koncert był wyrazem naszej solidarności dla narodu włoskiego. Myślimy już też o zbiórce pieniędzy, ale musimy się zorientować, jakiego rodzaju prawne możliwości mamy. Być może zorganizu-jemy zbiórkę darów. Dziś na pewno potrzebne są namioty, koce. We wrześniu wybieram się do Włoch, więc na miejscu będę mogła się zorientować, co jest najbardziej potrzebne. Nie wykluczam też, że podobnie jak w 2009 roku, również teraz zaprosimy do Bydgoszczy polsko-włoskie rodziny.

Anna Stasiewicz

W redakcji odpowiadam za lokalny samorząd i działania władz, chociaż z racji mojego wykształcenia, w kręgu zainteresowań jest również historia oraz polityka samorządowa.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.