Małgorzata Wąsacz

Odszedł artysta rzeźbiarz

Stanisław Kapłoński (z lewej) z bratem Edmundem, znanym intarsjonistą. Pan Edmund zmarł w 2011 roku. Fot. zbiory rodzinne Stanisław Kapłoński (z lewej) z bratem Edmundem, znanym intarsjonistą. Pan Edmund zmarł w 2011 roku.
Małgorzata Wąsacz

Stanisław Kapłoński zmarł 4 lutego br. Miał 81 lat.

O panu Stanisławie pisaliśmy kilka razy, nie tylko na łamach „Albumu”. Na początku grudnia ubiegłego roku w „Magazynie bydgoskim” pan Stanisław opowiadał, że choć już od kilku lat jest na emeryturze, to nie potrafi usiedzieć w miejscu. Dlatego też zamierza wykonać 20 płaskorzeźb wybitnych Polaków. Słowa dotrzymał. W styczniu wszystkie płaskorzeźby były już gotowe. Pan Stanisław zamierzał zabrać się za wykonywanie witraży. Niestety, nie zdążył.

Stanisław Kapłoński nie był rodowitym bydgoszczaninem. Urodził się 6 maja 1934 roku w Górze, wiosce pod Żninem. To tutaj zainteresował się sztuką. Na początku było to kowalstwo artystyczne. Przez cztery lata wykonywał żyrandole, okucia, ozdobne kraty, świeczniki, popielniczki, a nawet broszki damskie. Cieszyły się one ogromną popularnością. Można je było kupić w „Cepelii”. Poza tym sto świeczników zalazło swoich nabywców w Szwecji i we Włoszech.

Tę życiową pasję Stanisław Kapłoński łączył z pracą zawodową. Przez dziesięć lat był kierownikiem warsztatów w Państwowym Ośrodku Maszynowym w Gogółkowie, niedaleko Żnina. Następnie znalazł pracę w szkole zawodowej w Żninie.

Dalsze losy związał z Bydgoszczą, dokąd przeprowadził się w 1972 roku. W Zespole Szkół Mechanicznych nr 1 uczył rysunku technicznego oraz prac praktyczno-technicznych. W każdej z placówek dał się poznać nie tylko jako znakomity nauczyciel, ale również jako przyjaciel uczniów, który organizował im czas wolny i pomagał w trudnych sytuacjach.

Na swoim koncie pan Stanisław miał kilkaset rzeźb i obrazów. Np. w latach 1981-1983 wykonał z drewna komplet głów królów i książąt polskich. Wszystkie one zostały umieszczone w kasetonach 150x150 mm, wyrzeźbione na wzór „głów wawelskich”.

Spod jego ręki wyszły też obrazy. Pierwszy przedstawiał morze. A dokładniej falę morską, która rozbijała się o skały. Potem namalował głowę Pana Jezusa, następnie świętego Piotra i Ojca Świętego Jana Pawła II, a niedawno portret papieża Franciszka.

W bogatej twórczości bydgoszczanina bardzo ważne miejsce zajmowała twórczość sakralna. Łącznie w całym swoim życiu wykonał ponad czterysta krzyży oraz aż siedemnaście stacji drogi krzyżowej. Wyrzeźbił je w dębinie. Pierwsza kompletna droga krzyżowa trafiła do kościoła przy ul. Artyleryjskiej. Pan Stanisław doczekał się siedemnastu wystaw swoich prac w naszym regionie. Ubolewał, że ani jedna wystawa nie odbyła się w Bydgoszczy.

- Swoją twórczość tata dedykował swojej żonie, a mojej Mamie - Urszuli. Zmarła 1 grudnia 2005 roku. Drugą osobą, której wiele zawdzięczał, jest pani Irena Woźniak, z którą Tata spędził dziewięć lat po śmierci Mamy - mówi Dariusz Kapłoński, syn zmarłego artysty.

Stanisław Kapłoński został pochowany na cmentarzu parafialnym przy ul Artyleryjskiej w Bydgoszczy.

Małgorzata Wąsacz

W swoich artykułach podejmuję tematykę dotyczącą turystyki, telekomunikacji, rynku pracy oraz gospodarki. Przygotowuję też artykuły do dodatku historycznego "Album bydgoski" oraz do miesięcznika dla prenumeratorów "Pasje". Historia Bydgoszczy mnie fascynuje. Uwielbiam słuchać wspomnień Czytelników - rodowitych bydgoszczan - oraz oglądać zdjęcia z ich domowych albumów. Staram się pomagać Czytelnikom interweniując w ich sprawach. Prywatnie kocham podróże - te bliższe i dalsze. Niestety, na razie ze względu na pandemię koronawirusa tylko palcem po mapie.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.