Od 25 lat sprzęt z serduszkiem ratuje życie

Czytaj dalej
Fot. Szymon Starnawski
Marta Żbikowska

Od 25 lat sprzęt z serduszkiem ratuje życie

Marta Żbikowska

Po raz pierwszy Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zagrała w 1993 roku i z dzisiejszej perspektywy tamten pierwszy finał wydaje się kameralnym koncertem. Nie wszystko się jednak zmieniło. Nadal jest głośno, kolorowo i rock'n'rollowo, a przede wszystkim, Orkiestra wciąż ratuje życie i zdrowie.

Borys urodził się osiem lat temu ze złożoną siniczą wadą serca. Taką samą, na jaką cierpiała pacjentka profesora Religi pokazana w filmie „Bogowie”. Dziewczynka zmarła na stole operacyjnym, bo za długo czekała na operację. Borys miał szczęście. Zawdzięcza je w dużym stopniu Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy, która zagrała po raz pierwszy 16 lat przed przyjściem Borysa na świat. Dzięki temu chłopiec trafił nie tylko na doskonałych kardiochirurgów, ale też na oddziały szpitalne wyposażone w odpowiedni sprzęt do ratowania życia dzieci z wadami serca.

Mama Borysa oglądała w telewizji pierwsze finały WOŚP nie wiedząc, jaką rolę odegra orkiestra w życiu jej rodziny.

- Pamiętam Jurka Owsiaka, który mówił, że lekarze chcieliby operować, ale nie mają sprzętu

- wspomina Anna Frąckowiak. - Pamiętam ujęcia ze szpitali z dziećmi i ich rodzicami, którzy tak jak potrafili, prosili. Wtedy, jako 12-latka, przez ułamek sekundy nie pomyślałam, że podzielę los tych rodzin i doświadczę tego samego lęku nad szpitalnym łóżeczkiem. Nie miałam pojęcia, że ta akcja pozwoli wyposażyć polskie szpitale w łóżeczka, inkubatory, pompy do lekarstw, pulsoksymetry, urządzenia EKG, echo serca, sprzęt na oddziale operacyjnym, pooperacyjnym, którego nazw nawet nie znam, a także kardiochirurgii i kardiologii. Na tych oddziałach niemal wszystko przystrojone jest serduszkami WOŚP.

Ten właśnie sprzęt uratował Borysa i tysiące polskich dzieci.

- Kiedy te osiem lat temu pierwszy raz stanęłam w szpitalnym pokoju, przestraszyłam się, bo pomyślałam, co byłoby z Borysem, gdyby orkiestra nie zagrała

- przyznaje Anna Frąckowiak. - Po jakich krajach musielibyśmy się tułać, żeby mógł żyć.

Dochód z pierwszego finału WOŚP przeznaczony został na pomoc dzieciom z wadami serca. W 1993 roku na oddział kardiologii dziecięcej Szpitala Klinicznego im. Jonschera UMP przy ul. Szpitalnej trafiło wtedy osiem pomp infuzyjnych, cztery monitory, dwa inkubatory i dwa respiratory. Potem jeszcze kilkakrotnie orkiestra zagrała dla małych serduszek. Kardiologia dziecięca przy szpitalnej wzbogaciła się o kolejne pompy, pulsoksymetry, defibrylatory, aparaty do automatycznej dializy otrzewnowej, aparaty EKG, ultrasonograf, inkubatory, respiratory. Sprzęt duży i mały, droższy i tańszy, ale każdy najwyższej jakości. Drugi finał (i siódmy, i jeszcze kilka innych) dedykowany był noworodkom, trzeci - pacjentom klinik onkologicznych. Podczas kolejnych finałów orkiestra ratowała dzieci poszkodowane w wypadkach, z chorobami nerek, schorzeniami laryngologicznymi, potem urologicznymi i nefrologicznymi.

"Ten sprzęt codziennie ratuje dzieci"

Źródło: AIP / x-news

Tę różnorodność i wielokierunkowość pomocy widać wyraźnie w placówkach wielospecjalistycznych. W poznańskim szpitalu przy ul. Szpitalnej już w izbie przyjęć wita małych pacjentów aparatura otrzymana od WOŚP.

- Co roku od państwa Owsiaków otrzymujemy bardzo znaczącą pomoc

- przyznaje Paweł Daszkiewicz, dyrektor Szpitala Klinicznego im. Jonschera Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. - W tej chwili nie ma u nas oddziału, gdzie nie znajdowałby się sprzęt z charakterystycznymi serduszkami. Można powiedzieć, że każdy pacjent naszego szpitala, w większym lub mniejszym stopniu, korzystał ze sprzętu, który otrzymaliśmy od Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Orkiestra na zawsze zmieniła oblicze polskiej neonatologii
Profesor Janusz Gadzinowski, szef Kliniki Neonatologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu kierujący oddziałem neonatologii w szpitalu przy ul. Polnej z Jurkiem Owsiakiem i jego żoną spotkał się po raz pierwszy w Domu Harcerza w Warszawie ponad 20 lat temu.

- Polska neonatologia była wtedy w zupełnie innym miejscu niż teraz, zmagaliśmy się z innymi problemami, mieliśmy całkiem inne potrzeby

- wspomina prof. Gadzinowski. - To, co mówił wtedy Jerzy Owsiak, wydawało nam się abstrakcją. On obiecywał nam inną rzeczywistość, o której polskim lekarzom w tamtym okresie nawet się nie śniło.

Neonatologom trudno przecenić rolę orkiestry w kształtowaniu polskiej medycyny. Jerzy Owsiak mógł dawać więcej sprzętu ze średniej półki, ale on chciał pokazać, że polscy pacjenci zasługują na najwyższą jakość. Do szpitali trafiały więc nowoczesne aparaty najnowszej generacji. Takie, z jakich korzystali pacjenci w uznanych europejskich klinikach.

- Dla neonatologów to był szok - przyznaje prof. Gadzinowski. - Mogliśmy dostać wtedy więcej sprzętu trochę gorszego, ale to, że dostaliśmy najwyższej jakości aparaty, to na zawsze zmieniło polską neonatologię. Zmieniły się bowiem oczekiwania, zmieniło się myślenie. Nie chcieliśmy już gorszego, uznaliśmy, że nasze polskie dzieci zasługują na sprzęt najwyższej jakości. Przyszły nowe standardy.

Dzisiaj warunki w szpitalu przy Polnej poprawiły się znacząco. Oddział neonatologii to obecnie ponad 60 stanowisk dla noworodków, w tym 23 to miejsca intensywnej opieki medycznej. Jedno takie miejsce to koszt rzędu 100 tysięcy dolarów. Oddział izolacyjny to 12 miejsc, z czego połowa to stanowiska intensywnej opieki. Na tle całej aparatury medycznej do ratowania wcześniaków i noworodków sprzęt od Owsiaka może wydawać się skromnym dodatkiem.

- Na oddziale neonatologii mamy jeden inkubator od WOŚP i dodatkowo jedno miejsce intensywnej opieki zostało całkowicie wyposażone przez WOŚP

- mówi Hanna Werc, pielęgniarka oddziałowa. - Na oddziale izolacyjnym wygląda to podobnie. Tam również orkiestra wyposażyła jedno miejsce intensywnej opieki medycznej dla noworodków w inkubator, respirator i inne potrzebne urządzenia.

Przez ostatnie 10 lat Polna otrzymała od Orkiestry sprzęt wart niewiele ponad milion złotych. Ale to szpital kliniczny, który ma inne możliwości zdobywania funduszy.

- Jesteśmy wdzięczni za pomoc WOŚP, choć najbardziej znaczący zastrzyk na zakup sprzętu to pomoc unijna - tłumaczy prof. Gadzinowski. - Dla porównania, z samego Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Infrastruktura i Środowisko otrzymaliśmy 10 milionów złotych na zakup sprzętu, z czego 1,5 miliona musieliśmy mieć środków własnych, które wyłożyło Ministerstwo Zdrowia. Dużym wsparciem był dla nas również Fundusz Norweski.

Sprzęt to jednak nie wszystko, co Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy robi dla ratowania życia i zdrowia dzieci. Profesor Gadzinowski bardziej niż aparaturę docenia programy realizowane przez Jerzego Owsiaka i jego ludzi. Wśród nich wymienia akcję przesiewowego badania słuchu u noworodków, leczenie retinopatii wcześniaków i program nieinwazyjnej wentylacji noworodków.

- To są programy kontynuowane przez lata i to podziwiam w działalności Orkiestry - przyznaje prof. Gadzinowski. - To dzięki Owsiakom każde dziecko, które przychodzi na świat, jeszcze przed opuszczeniem szpitala, ma zbadany słuch.

Jerzy Owsiak o początkach WOŚP i reakcjach na krytykę jego działalności

Źródło: UWAGA! TVN / x-news

Dzięki programowi wczesnego wykrywania wad słuchu w Polsce znacząco poprawiła się jakość życia głuchych od urodzenia dzieci. Za badania i diagnostykę wad wzroku u dzieci urodzonych przed 32. tygodniem ciąży płaci Ministerstwo Zdrowia w ramach własnego programu profilaktycznego. Ale to Orkiestra kupuje sprzęt i dba o leczenie retinopatii u wcześniaków. Kolejna akcja WOŚP to Infant Flow, czyli nowoczesna metoda wentylacji nieinwazyjnej u noworodków z zaburzeniami oddychania. Zamiast podłączenia do respiratora za pomocą rurki tracheotomijnej, w wielu przypadkach dzieci korzystają z aparatów do wspomagania oddychania, które wymagają jedynie kaniuli donosowych. To pomaga uniknąć powikłań po mechanicznej wentylacji.

Inkubator to nie stolik na kwiatki
Pomoc WOŚP najbardziej doceniają mniejsze szpitale, których nie stać na najwyższej jakości nowoczesny sprzęt i które mają mniejsze możliwości otrzymania dofinansowania z innych źródeł. To dzięki Owsiakom szpitale powiatowe otrzymały aparaturę do ratowania życia i zdrowia dzieci. Wprawdzie złośliwi twierdzą, że w małych szpitalach, które nie zatrudniają wysokiej klasy specjalistów, przykryte serwetką inkubatory pełnią rolę stojaków do kwiatów i stolików, ale lekarze z tych placówek doceniają pomoc WOŚP.

Dwa zamknięte inkubatory, stanowisko do resuscytacji noworodków, lampa do fototerapii to tylko niektóre sprzęty, które ratują życie maluchom urodzonym w Szpitalu w Krotoszynie. Aparatura trafiła tu dzięki Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy.

poprzedni następny pomoc

- Pracuję w tym szpitalu od 25 lat, dokładnie tyle, ile gra orkiestra - mówi Jadwiga Kaik, ordynator oddziału noworodkowego w krotoszyńskim szpitalu. - Przez cały ten czas korzystam głównie ze sprzętu oznakowanego serduszkami, choć w mniejszym stopniu wspiera nas także Urząd Miasta czy Klub Lion. Jesteśmy ogromnie wdzięczni Jurkowi Owsiakowi, bo nie wyobrażam sobie funkcjonowania oddziału bez jego pomocy.

Gdy w Krotoszynie rodzi się dziecko wymagające szczególnej interwencji medycznej, przekazywane jest do placówki o wyższym stopniu referencyjności, którą jest Szpital w Ostrowie Wielkopolskim. Ale zanim tam trafi, może liczyć na pomoc miejscowych lekarzy.

- Wiele dzieci udało nam się uratować, co nie byłoby możliwe bez wsparcia orkiestry

- przyznaje doktor Kaik. - Dzięki otrzymanym sprzętom możemy pomagać dzieciom z zaburzeniami oddychania czy leczyć noworodki z żółtaczką.

Inkubatory w krotoszyńskim szpitalu mają już swoje lata. Niektóre trafiły tu ponad 20 lat temu. - Wiosną wysłaliśmy do Owsiaka nasze zapotrzebowanie na kolejne sprzęty - mówi doktor Kaik. - Mamy nadzieję, że otrzymamy nowy inkubator, który przyda się na sali operacyjnej. Bylibyśmy wdzięczni także za kardiomonitor, czy bilirubinometr.

Przez lata grania WOŚP, zakupiony dzięki zbiórkom sprzęt trafił także do nowotomyskiego szpitala. Jak mówi dyrektor placówki Janusz Nowak, było to m.in. wyposażenie, które do dziś służy najmłodszym pacjentom.

15 stycznia jednoczymy ponad wszelkimi podziałami politycznymi

Źródło: TVN24 / x-news

- W 2014 roku nasz oddział noworodkowy wzbogacił się o stanowisko do resuscytacji, inkubator, kardiomonitor, lampę do fototerapii i bilirubinometr - wyjaśnia. - Był to sprzęt wartości blisko 100 tysięcy złotych. W 2014 roku otrzymaliśmy potężną pomoc dla naszego Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego w Opalenicy, który Wielka Orkiestra doposażyła w specjalistyczne łóżka dla seniorów i stoliki przyłóżkowe, materace przeciwodleżynowe. Wartość tej pomocy wyniosła około 370 tys. złotych. - wymienia Janusz Nowak. - Trudno przecenić znaczenie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy dla działalności naszej placówki. Każdego roku gorąco kibicujemy akcji Jurka Owsiaka.

Godna opieka medyczna dla seniorów to kolejny cel WOŚP
W 2013 roku, podczas 21 finału WOŚP po raz pierwszy zbierała pieniądze nie tylko dla dzieci. Do beneficjentów Orkiestry dołączyli seniorzy. Jerzy Owsiak wyjaśniał wtedy, że od kilku lat próbował znaleźć nowe pole dla swojej działalności.

- A seniorzy to jest to, co jest nam bliskie. To, co dotyczy naszych rodziców, dziadków - tłumaczył.

Orkiestra zaczęła więc wyposażać oddziały geriatryczne oraz zakłady opiekuńczo-lecznicze. Tak, jak kiedyś w przypadku dzieci, tak teraz, do polskich szpitali trafiła nowa jakość. O ile w ciągu ostatnich kilkunastu lat wyposażenie szpitali poprawiło się znacząco (choć są wyjątki), to w przypadku seniorów o poprawę standardów nie dbano. Zawsze były bardziej pilne wydatki.

W połowie ubiegłego roku Zakład Opiekuńczo-Leczniczy Szpitala Miejskiego im. Józefa Strusia w Poznaniu otrzymał 50 łóżek.

- Są to nowe, funkcjonalne, nowoczesne komplety złożone z łóżek, stolików przyłóżkowych i materacy

- wymienia Stanisław Rusek, rzecznik Szpitala Miejskiego im. J. Strusia w Poznaniu. - Do tego otrzymaliśmy dwa łóżka sterowane elektronicznie. To prawdziwe mercedesy wśród sprzętu dla seniorów.

Do zakładów opiekuńczo-leczniczych przyjmowane są zazwyczaj osoby, które spędzają na oddziale wiele miesięcy. To dzięki Owsiakowi i jego akcji zaczęto o tych pacjentach mówić więcej, dostrzeżono ich potrzeby.

W ubiegłym roku na Szwajcarską trafiły także cztery ssaki elektryczne oraz aparat EKG. Całe wyposażenie oddziału, łącznie z łóżkami to prawie 300 tysięcy złotych.

- Prędzej czy później szpital musiałby zdecydować się na taką inwestycję, ale trudno powiedzieć, kiedy seniorzy doczekaliby się poprawy warunków - przyznaje Stanisław Rusek. - Jesteśmy wdzięczni Orkiestrze, bo ich pomoc to przede wszystkich poprawa warunków dla osób starszych, naszych pacjentów, ale też duże udogodnienie dla personelu, który nie ma łatwej pracy.

W tym roku Orkiestra zagra po raz 25, tym razem dla ratowania życia i zdrowia dzieci na oddziałach ogólnopediatrycznych oraz dla zapewnienia godnej opieki medycznej seniorom. Na ulicach pojawią się wolontariusze z puszkami, organizowane są kolejne licytacje, koncerty, biegi charytatywne. Każda zebrana złotówka to dla kogoś szansa. Szansa na zdrowie, często na życie. Orkiestra ma grać do końca świata i jeden dzień dłużej nie dla Jurka Owsiaka, ale dla tych najsłabszych, potrzebujących pomocy.

- Widzę coraz więcej rodziców, którzy w związku z falą krytyki WOŚP pokazują swoje dzieci żyjące dzięki inicjatywie Jurka Owsiaka. Publikują swoje zdjęcia i historie. Czasami dobrze ich znacie, czasami coś o nich słyszeliście, ale często nie macie pojęcia jaką drogę przeszły znajome dzieciaki i ich rodzice. WOŚP pomógł konkretnym ludziom, rodzinom. Jesteśmy jedną z nich

- mówi Anna Frąckowiak, mama Borysa. - Nie macie pojęcia, kiedy wrócą do Was pieniądze przekazane dzisiaj na WOŚP - i to w momencie, kiedy najbardziej będziecie tego potrzebować.

Marta Żbikowska

m.zbikowska@glos.com

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.