OCzywiście płacz i słono płać!

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Banas
Marek Weckwerth

OCzywiście płacz i słono płać!

Marek Weckwerth

Właściciele aut przecierają oczy ze zdumienia, gdy zamiast składki 600-złotowej, muszą w tym roku zapłacić 10 razy większą!

To skrajne przypadki, ale jeśli rozejrzeć się w Bydgoszczy czy Toruniu, wcale nie są one jednostkowe. Z raportu „Pulsu Biznesu” i multiagencji Unilink wynika, że nasz region pod względem podwyżek plasuje się w niechlubnej czołówce: średnia podwyżka w kraju to 37 proc., a u nas 51,91 proc.

Sprawdziliśmy, auto o pojemności silnika 1,6 litra można u nas ubezpieczyć już za 550 zł, ale równie dobrze za 600, 900 i więcej złotych.

.

- Różnica spowodowana jest wieloma czynnikami: doświadczeniem właściciela pojazdu, szkodowością, marką i modelem samochodu, rocznikiem, miejscem ubezpieczenia i oczywiście zależy od tego, jakie towarzystwo ubezpiecza - wyjaśnia Przemysław Koselski, właściciel agencji ubezpieczeniowej Asekuracja w Bydgoszczy. - Nie dziwię się, że ubezpieczyciele podnieśli ceny, bo żadna działalność gospodarcza nie może przynosić strat. A tak było. Dziwię się tylko, że niektórzy proponują tak wysokie stawki, że klienci rezygnują z ich usług. Niektórzy, zwłaszcza młodzi kierowcy, wypowiadają dotychczasowe umowy, rezygnują z obowiązkowych ubezpieczeń i przynajmniej kilka dni jeżdżą bez nich. Jednocześnie szukają innych, korzystniejszych ofert. Ryzykują wysokie kary. Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny ustalił karę w tym roku (za brak OC auta osobowego) na 3,7 tys. zł.

Koselski podaje przykład swojej klientki, która chciała ubezpieczyć opla combo o pojemności silnika 1,3 litra. W ostatnich trzech latach miała trzy szkody, więc zaproponowano jej stawkę w wysokości... 13 tys. zł. - Kobieta była zdruzgotana, ale gdy rozejrzałem się po innych ofertach, udało się znaleźć składkę za nieco ponad tysiąc złotych - zapewnia pośrednik ubezpieczeniowy. Druga jego klientka, która w ostatnim roku też zgłosiła szkodę, miała zapłacić 2,5 tys. zł, przy czym rok wcześniej płaciła 400 zł.

Wielu ubezpieczycieli polikwidowało zniżki, rabaty, nawet dla wieloletnich klientów. Niektórzy ubezpieczyciele celowo pozbywają się niektórych niewygodnych klientów.

- Najgorzej traktowani są kierowcy, którzy mieli szkodę nawet do 6 lat wstecz - zauważa Przemysław Wojciechowski, pośrednik ubezpieczeniowy w Toruniu. - Klienci mogą się czuć rozgoryczeni, skoro w ubiegłym roku płacili składkę 600-złotową, a w tym proponuje im się dziesięciokrotnie wyższą. Są takie przypadki.

Bywa, że niektórzy zmieniają politykę wobec klientów z tygodnia na tydzień. Aczkolwiek pośrednicy zauważają, że stawki się stabilizują, a nawet niektóre lekko się obniżają, ale dla wybranych grup klientów i pojazdów.

Marek Weckwerth

Dziennikarz "Gazety Pomorskiej" specjalizujący się tematyce bezpieczeństwa ruchu drogowego, transportu, gospodarki oraz turystyki i krajoznawstwa. Zainteresowania: turystyka, rekreacja i sport, kajakarstwo, historia, polityka. Instruktor, komandor spływów i wypraw kajakowych, autor podręczników dla kajakarzy i setek artykułów prasowych z tego zakresu. Rekordzista Polski w pływaniu kajakiem rzekami pod prąd od ujścia do źródła. Magister nauk politycznych po uczelniach w Poznaniu i Bydgoszczy.

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.