Nie umiemy ze sobą rozmawiać nie tylko w święta

Czytaj dalej
Fot. Fot. Karolina Misztal
Roman Laudański

Nie umiemy ze sobą rozmawiać nie tylko w święta

Roman Laudański

Rozmowa z dr Agnieszką Jeran, socjologiem z UAM w Poznaniu o tym, czy polityka opuści nas przy wigilijnym stole.

- Jesteśmy wyjątkowo rozpolitykowani i podzieleni, to spowoduje, że pokłócimy się na polityczne tematy przy świątecznym stole?
- Jesteśmy podzieleni niezależnie od polityki. Nie przeceniałabym wpływu bieżącej polityki na nasze zachowanie przy wigilijnym stole. Może raczej nie potrafimy ze sobą rozmawiać, nie tylko o polityce? Jeśli kuzyn jest zwolennikiem PiS a stryjenka PO, to przecież mają odmienne poglądy nie od wczoraj. I przy wigilijnym stole nagle nie odkryją, że różnią się politycznie. Od lat mamy różne poglądy na sprawy dziejące się Polsce.

- Tylko od kilku tygodni - za sprawą zwycięskiego PiS - mamy podwyższoną temperaturę sporu i nieustanne zmiany.
- No dobrze, ale większość partii politycznych znamy od lat i od dawna im kibicujemy. Każdy swojej. Tu nie ma co nas zaskoczyć. Teraz tylko zmienił się klimat: część rodziny będzie się cieszyła ze zwycięstwa, a inni - będą niezadowoleni z porażki. Jak nie umiemy z sobą rozmawiać, jeśli chcemy się kłócić, to polityka dostarczy nam tylko pretekstu. Podobny pretekstem będzie krzywo zaparkowany samochód, zajechanie komuś drogi czy warczenie na siebie. Każda okazja będzie dobra, także w święta. Jeżeli tylko będziemy chcieli się pokłócić, to zawsze znajdziemy powód, taka jest prawda.

- Potrafimy ze sobą rozmawiać, słuchać się wzajemnie?
- Nie jest to nasza najsilniejsza strona, raczej słabo nam to wychodzi. To nie ma nic wspólnego z polityką, a z naszym wychowaniem. Jesteśmy wychowani do wygłaszania poglądów, a nie do słuchania drugiego człowieka. Od pierwszej klasy szkoły podstawowej nikt nas nie uczy dyskutować. W szkole tak naprawdę jesteśmy tylko odpytywani. Sztuka rozmowy, wymiany poglądów, akceptacji innego punktu widzenia tu nie gości.

- Może na święta powinniśmy przygotować specjalną strategię: których tematów unikać?
- Te rodziny, które spotykają się częściej niż raz do roku, mają wypracowane strategie, bo się dobrze poznały. Wiedzą, który temat ominąć, o co nie zapytać. Chyba że ktoś przyjdzie na taką uroczystość z nowym partnerem, to być może trzeba delikatnie go wybadać, ażeby nie wejść na tematyczne pole minowe z drażliwym tematem. Najbardziej neutralnym tematem, gwarantującym spokój, może być pogoda. Tylko czy my chcemy tego spokoju? Może czasem zdrowo jest się o coś pokłócić?

- W święta?!
- Mówię o zdrowym pokłóceniu, wymianie poglądów. Pewnie nie dojdziemy do kompromisu czy wspólnego poglądu, ale ucieranie argumentów może uzdrowić atmosferę. Ile można rozmawiać o pogodzie? Przecież są Wigilie, podczas których nikomu nie chce się zabierać głosu, bo każdy temat jest drażliwy. Kto chce takiego sztucznego spokoju?

- Telewizor włączyć czy wyłączyć?
- On jest idealnym zastępstwem rozmów o pogodzie. Obejrzyjmy po raz kolejny film "Kevin sam w domu"! Przecież wszyscy się przy nim śmiejemy. Telewizor zastępuje nam rozmowę nie tylko podczas świąt, ale i u cioci na imieninach. Bylebyśmy nie musieli ze sobą rozmawiać. Idealnie zagłusza ciszę.

- Smartofny zabieramy do stołu?
- Odłożyć jak najdalej, ale kto z nas by to zrobił? Jesteśmy tak przyrośnięci do naszych telefonów, że nie ma siły, która by je od nas oderwała. Esemesy z życzeniami przychodzą także wtedy, kiedy siedzimy już przy wigilijnym stole. Trzeba odpisać.

- Puste nakrycie postawimy na stole, czy za głośno było o uchodźcach?
- Większość z nas to robi, tylko czy pamiętamy, że kiedyś robiło się to dla zmarłych, a nie dla tych, co daleko? Zapomnieliśmy, że pusty talerz był dla tych, którzy odeszli w mijającym roku. Teraz raczej kojarzymy dodatkowe nakrycie z niespodziewanym gościem.

- Te święta mają jeszcze świąteczny charakter?
- Jeśli uznamy, że odświętny, to inny niż codzienny, to jest to rzeczywiście inny dzień. Inne dania na stole, inna atmosfera. Czy jest to dzień odświętny w sensie religijnym - zależy od tego, na ile trzymamy się tradycji, a na ile wyznania.

Roman Laudański

Nieustającą radością w pracy dziennikarskiej są spotkania z drugim człowiekiem i ciekawość świata, za którym coraz trudniej nam nadążyć. A o interesujących i intrygujących sprawach opowiadają mieszkańcy najmniejszych wsi i największych miast - słowem Czytelnicy "Gazety Pomorskiej"

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.