Nie udało nam się wypromować marki „made in Poland”

Czytaj dalej
Fot. Karolina Misztal
Grzegorz Skowron

Nie udało nam się wypromować marki „made in Poland”

Grzegorz Skowron

Drobni przedsiębiorcy mają problem z wejściem na rynki zagraniczne. Rząd zapowiada, że im pomoże, i obiecuje wsparcie promocji gospodarczej.

Dlaczego trudno przebić się z marką „made in Poland”? Jak wejść z polskimi produktami na rynki zagraniczne? Czy można skorzystać z doświadczeń innych państw w zakresie wspierania firm? Jaką rolę w tym procesie może odegrać administracja publiczna? Odpowiedzi na te i podobne pytania szukali uczestnicy VI Forum Przedsiębiorców Małopolski. Debatę „Małopolski Przedsiębiorca w Europie” zorganizował „Dziennik Polski” razem z Fundacją „Aktywna Małopolska” we współpracy z marszałkiem województwa małopolskiego, Bankiem Gospodarstwa Krajowego i Targami w Krakowie.

Przed wejściem na rynek danego kraju należy najpierw zbadać jego specyfikę - radził Piotr Franciszkowski, prezes firmy DATEV.pl, oferującej rozwiązania informatyczne dla firm. - Gdy wchodziliśmy z Niemiec do Polski, myśleliśmy, że wszystko będzie działać tak samo. Okazało się, że nie. Różnice są nawet między Niemcami a Austrią, choć wydaje się, że te dwa rynki są identyczne - tłumaczył Piotr Franciszkowski.

Potwierdzali to inni przedsiębiorcy. Według Marka Maja, prezesa Małopolskiego Związku Pracodawców „Lewiatan”, we Francji wprowadzane są ostre normy dla zagranicznych firm nie po to, by podnieść jakość i usług, ale dlatego, by blokować ich wejście na rynek francuski. - On jest rzeczywiście bardzo wymagający. Trzeba mieć swojego przedstawiciela, który jest Francuzem, bez tego nie ma żadnych szans - potwierdzał Andrzej Tutajewski, prezes Małopolskiego Porozumienia Organizacji Gospodarczych, sam działający w branży motoryzacyjnej.

W Niemczech wcale nie jest łatwiej. - Miałem znaki Instytutu Transportu Samochodowego, w Niemczech trzeba jednak mieć znak niemieckiego instytutu. Uzyskanie takiego certyfikatu to koszt kilkudziesięciu tysięcy złotych - mówił Tutajewski.

- Przedsiębiorcy polscy na rynku niemieckim rzeczywiście są w innej sytuacji niż w Polsce, ale to kwestia standardów, norm, certyfikatów obowiązujących wszystkich, nie tylko Polaków - przekonywał Michael Kern z Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej.

Ale to m.in. z tego powodu znaczna część polskiego eksportu trafia na zagraniczne rynki nie pod szyldem „made in Poland”. Na przykład w Norwegii wiele polskich produktów reklamowanych jest jako unijne. - Tapicerzy z Kaszub swoje meble eksportują do Niemiec. Kiedy ostatnio im mówiłam, by bardziej zwracali uwagę na design, markę własną, usłyszałam, że nigdy o tym nie myśleli i że nakleją nawet naklejki „made in Germany”, by ich partnerzy mieli łatwiej - mówiła wiceminister rozwoju Jadwiga Emilewicz.

Rząd chce to zmienić i zamierza promować polskie marki za granicą. - Chcemy wzmocnić polskich przedsiębiorców, w tym w zakładaniu firm w innych krajach, oraz finansowo wesprzeć ich w promocji, na międzynarodowych targach - zapowiadała wiceminister Emilewicz. Promocją zagraniczną polskiej gospodarki ma się zająć jeden podmiot, by w jednym miejscu podejmowane były działania rozproszone dziś po wielu instytucjach.

Martin Grossmann z bawarskiego Ministerstwa Gospodarki przekonywał, że choć na budowanie marki potrzeba wiele czasu, Polska może pochwalić się już sukcesami. - Kiedy jadę do pracy, wsiadam do autobusu Solaris. A kiedy jadę samochodem do Berlina, tankuję na stacji Orlenu. Te marki już u nas są. Niemcy mają 60-70 lat pracy nad swoją gospodarką, a Polska zaledwie 26 - pocieszał naszych przedsiębiorców Bawarczyk.

Grzegorz Skowron

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.