Nie tylko „wnuczek” wyciąga pieniądze

Czytaj dalej
Fot. Tomasz Czachorowski
Małgorzata Stempinska

Nie tylko „wnuczek” wyciąga pieniądze

Małgorzata Stempinska

Darmowa wróżba, zdjęcie klątwy czy „spisanie pieniędzy”. Oszuści mają różne sposoby, by wyciągnąć od nas pieniądze. Co najgorsze - sami im je dajemy!

1000 euro stracili 41-letni właściciel jednej z mogileńskich firm i jego żona. Dwie kobiety obcej narodowości zaproponowały im darmową wróżbę oraz możliwość pomnożenia pieniędzy. Małżeństwo wręczyło im banknoty. Po dokonaniu „tajemnego rytuału” kobiety szybko wyszły z firmy. Po pieniądzach i tajemniczych gościach nie został nawet ślad.

Ofiarą oszustki podającej się za pracownika przychodni lekarskiej padł starszy włocławianin. Kobieta oznajmiła, że ma do wypłacenia pieniądze i musi przyjść do jego mieszkania. Niczego nie podejrzewający senior podał swój adres zamieszkania, a po godzinie zjawiła się tam rzekoma przedstawicielka przychodni. Poprosiła o okazanie dowodu osobistego, z którego skrzętnie spisała dane. Po chwili poprosiła o okazanie pieniędzy znajdujących się w mieszkaniu w celu „ich spisania”.

Mężczyzna przekazał nieznajomej oszczędności, po czym poszedł do kuchni przygotować herbatę. W tym momencie nieznajoma „nagle musiała wyjść”. Zabrała 1200 zł.

Z kolei do mieszkania w jednej z wsi pod Grudziądzem przyszła kobieta, która zaoferowała, że może pomóc w chorobie. Od razu zauważyła, że starszy mężczyzna jest chory i ona ma skuteczną metodę na tę chorobę. Kazała mężczyźnie klęknąć na ręczniku i modlić się. Zrobiła to samo. Potem poprosiła o jajko. Rozbiła je i powiedziała, że w jajku jest klątwa. Trzeba natychmiast jej się pozbyć, ale potrzebne są wszystkie pieniądze, jakie są w domu.

Mężczyzna dał 3000 zł. Kobieta przykryła jajko pieniędzmi, potem ręcznikiem i rozbiła je gwałtownym ruchem. Po tej „ceremonii” kazała mężczyźnie zakopać rozbite jajko. Mężczyzna to wykonał, a kiedy wrócił - kobiety już nie było. Nie było również 3 tys. zł.

Mł. asp. Tomasz Bartecki, oficer prasowy KPP w Mogilnie, podkreśla, że coraz częściej do naszych drzwi pukają oszuści i złodzieje.
Podszywają się pod kogoś, wzbudzają zaufanie. Potem, wykorzystując zaskoczenie bądź jakikolwiek inny powód, wchodzą do mieszkania i zabierają pieniądze, dokumenty, rzeczy wartościowe. - Pod pretekstem wróżb, tajemnych rytuałów, sprzedaży lub kupna rzeczy czy napicia się wody wpuszczamy osoby, które mogą wyjść z oszczędnościami naszego życia. Apelujemy o ostrożność w kontaktach z obcymi - mówi mł. asp. Tomasz Bartecki.

Od razu nie wpuszczajmy do domu też rzekomych pracowników gazowni czy wodociągów. Poprośmy ich o okazanie legitymacji służbowej. Jeśli jej nie będą mieli, to zadzwońmy do gazowni czy wodociągów i zapytajmy, czy rzeczywiście odbywa się kontrola instalacji w naszym bloku czy domu. Pamiętajmy też, że wszystkie wizyty instalatorów i innych przedstawicieli administracji są zawsze zapowiadane na tablicy ogłoszeń w bloku czy budynku.

Małgorzata Stempinska

W swoich artykułach podejmuję tematykę dotyczącą turystyki, telekomunikacji, rynku pracy oraz gospodarki. Przygotowuję też artykuły do dodatku historycznego "Album bydgoski" oraz do miesięcznika dla prenumeratorów "Pasje". Historia Bydgoszczy mnie fascynuje. Uwielbiam słuchać wspomnień Czytelników - rodowitych bydgoszczan - oraz oglądać zdjęcia z ich domowych albumów. Staram się pomagać Czytelnikom interweniując w ich sprawach. Prywatnie kocham podróże - te bliższe i dalsze. Niestety, na razie ze względu na pandemię koronawirusa tylko palcem po mapie.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2023 Polska Press Sp. z o.o.