Nie orzekają o śmierci mózgu [wykres]

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Zgiet
Hanka Sowińska

Nie orzekają o śmierci mózgu [wykres]

Hanka Sowińska

To, że mamy do czynienia z zapaścią w transplantologii, jest pochodną zaniechań lekarzy, którzy nie dokonują rozpoznania śmierci mózgu.

Tak uważa prof. dr Zbigniew Włodarczyk, szef Kliniki Transplantologii i Chirurgii Ogólnej w „Juraszu.” - Problem braku organów do przeszczepienia leży w świadomości lekarzy. Są szpitale, w których nie było żadnego rozpoznania śmierci mózgu.

Polska transplantologia znowu przeżywa kryzys. W 2015 r. przeszczepiono 1432 narządy (w 2012 r. o 114 więcej). Mniej było też dawców zmarłych - 706 w ub.r., w 2012 r. - 786. W przypadku przeszczepień nerek spadek jest wyjątkowo duży - o 136 nerek mniej (ten organ przeszczepiany jest najczęściej).



Create bar charts

Powodów zapaści jest wiele, jednak w ocenie prof. Włodarczyka, wina leży nie po stronie społeczeństwa, które nie chce się sobą dzielić po śmierci, tylko jest pochodną zaniechań lekarzy. - Z przerażeniem słuchałem opowieści słuchaczki mojego seminarium o tym, jak pewna kobieta, której mąż za życia wyraził wolę oddania swoich organów do przeszczepienia, na próżno próbowała przekonać lekarza prowadzącego, by wolę tę spełnił. Usłyszała, że jego to nie interesuje!

Według danych Poltransplantu, w Kujawsko-Pomorskiem są 22 szpitale z „potencjałem dawstwa”. To znaczy, że w tylu lecznicach są bloki operacyjne, oddziały intensywnej terapii i przygotowani lekarze, którzy mogą orzekać o śmierci mózgu i uczestniczyć w programie pozyskiwania organów. Tymczasem aktywnych lecznic, w których pobierano narządy, jest 7-9 (dane za lata 2010-2015). Symptomatyczne - żaden z naszych szpitali nie trafił na listę placówek, w których (w minionych 5 latach) było najwięcej pobrań od zmarłych dawców (w wykazie tym są np. szpitale w Opolu, Sosnowcu, Kielcach czy Radomiu).

W ubiegłym roku na milion mieszkańców Polski przypadało 13,6 dawców, w regionie - 12,8. Wyprzedza nas Lubuskie, liczebnie o połowę mniejsze. Rekordzistą jest województwo pomorskie - 21,7 dawców.

W ocenie części transplantologów, sposobem na przełom w pozyskiwaniu narządów może być dawstwo altruistyczne (obecnie prawo dopuszcza tylko dawstwo rodzinne; od obcych osób pobierane są narządy w przeszczepach krzyżowych i łańcuchowych).

- Dawstwo altruistyczne nie zawsze ma takie podłoże. Jak dobrze „poskrobać”, to okazuje się, że stoi za tym hipokryzja. To może być jeden ze sposobów, który jednak wymaga zmiany prawa. Byłbym ostrożny, szczególnie w odniesieniu do ustawy transplantacyjnej, która jest dobra - ocenia prof. Włodarczyk.

Podkreśla, że problem braku narządów do przeszczepienia leży w świadomości lekarzy. - Są szpitale, w których nie było żadnego rozpoznania śmierci mózgu. Nie przyjmuję argumentu, że „anestezjolog nie będzie się zajmował umarłymi” - podkreśla.

W tym roku w bydgoskim ośrodku wykonano tylko 13 operacji przeszczepienia nerki. Wszystkie narządy pochodziły od zmarłych dawców. Poza tym klinika przygotowuje kilka par do przeszczepień rodzinnych i krzyżowych.

Hanka Sowińska

Zawodowe zainteresowania: zdrowie, medycyna, organizacja ochrony zdrowia, historia medycyny; historia ze szczególnym uwzględnieniem najnowszych dziejów Bydgoszczy; udział w pracach różnych gremiów, których zadaniem jest ocalenie tego, co prof. Gerard Labuda nazywał "strumieniem wieków".

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.