rozmawiał Robert Migdał

Nie można komuś kazać: kochaj mnie! Seks kupisz, a miłości nie [rozmowa]

Jerzy Skoczylas: - Miłość jest siłą napędową świata. Świat będzie istniał dopóty, dopóki będzie istniała miłość. Jeżeli jej zabraknie, to będzie koniec Fot. Tomasz Hołod Jerzy Skoczylas: - Miłość jest siłą napędową świata. Świat będzie istniał dopóty, dopóki będzie istniała miłość. Jeżeli jej zabraknie, to będzie koniec wszystkiego.
rozmawiał Robert Migdał

Miłość i romantyzm nie są w modzie. Człowiek, który głośno się przyznaje, że kocha, uznawany jest za słabeusza - mówi satyryk Jerzy Skoczylas.

- Miłość - niewyczerpalne źródło dla kompozytorów, scenarzystów, autorów tekstów…
- Bo miłość jest siłą napędową świata. Świat będzie istniał dopóty, dopóki będzie istniała miłość. Jeżeli jej zabraknie, to będzie koniec wszystkiego. To jest uczucie, które napędza ludzkie działania, w tym działalność artystyczną - i to wszystkie gatunki sztuki: od plastyki, poprzez muzykę, poezję, po prozę.

- W kabarecie też jest…
- ... choć z kabaretu uleciał ostatnio liryzm. A liryka była w kabarecie - przypomnę tutaj chociażby Anawę, grupę Marka Grechuty. Na początku to był kabaret. Podobnie było z grupą Pod Budą. Kiedy Andrzej Sikorowski był liderem, to liryczne piosenki o miłości były w nim dominujące.

- A jak było w Elicie?
- U nas wątek miłosny nie był zbyt rozwinięty, ale były piosenki stricte traktujące o tym uczuciu, jak: „Ballada o zimowych romansach”, „Na jeziorach”, „Czego się boisz głupia” - nasz sztandarowy przebój - czy chociażby „Ballada o Kaszubie” - też traktuje o miłości, choć już trochę z przymrużeniem oka.

- „Do serca przytul psa” też jest o miłości.
- Jak najbardziej. Przecież może być miłość do zwierzęcia, miłość rodzicielska. A słuchając tej piosenki, można przecież zamiast psa wyobrażać sobie przepiękną niewiastę.

- Od miłości do seksu jeden krok.
- Z tą różnicą, że seks można kupić, a miłości już nie… To piękna prawda. Bo przecież nie można dać komuś 100 milionów dolarów i powiedzieć: „kochaj mnie”. To jest nie możliwe.

- Miłość może być niszcząca.
- Jest mnóstwo historii, kiedy ludzie porzucali majątki, stabilizację, rodziny i szli za miłością w ślepy zaułek. Bo właśnie uczucie nimi rządziło. Miłość może być bardzo ślepa, prowadzić do tragedii…



- Jak tę biedną Wandę z Krakowa, co Niemca nie chciała.
- Skoczyła do Wisły i utonęła, biedaczka. Podobno trwały próby reanimacji, jak ją wyłowili, ale się nie powiodły. Widzisz, a to wszystko dlatego, że Wanda skoczyła do wody. Gdyby skoczyła do „wasser”, to by się uratowała.

- Dziś bycie romantycznym nie zawsze jest powodem do dumy. Wiele osób tłamsi w sobie okazywanie uczuć.
- Miłość, romantyzm nie są w modzie. Mężczyźni wolą pozować na twardzieli, na macho albo na totalne przeciwieństwo - kompletne mimozy. Dożyliśmy takich czasów, że człowiek, który głośno się przyznaje, że kocha, uznawany jest trochę za słabeusza.

- Zwariować można. No właśnie - święty Walenty to patron zakochanych, ale też osób psychicznie chorych.
- Bo to się wiąże ze sobą - wiele razy się przecież mówi, że ktoś „oszalał, zwariował z miłości”. Przecież zakochany człowiek unosi się pół metra nad ziemią - zachowuje się nienormalnie. Miłość to jest szaleństwo - bez niego miłość nie miałaby smaku. Dzięki miłości świat jest piękny, bez względu na porę roku ptaki śpiewają, dostrzega się promyk słońca, słyszy się muzykę zewsząd dobiegającą. To cudowne uczucie.

- Ile razy byłeś zakochany?
- Każdy się musi przyznać, że w życiu był zakochany kilka razy. Pewnie nie zawsze były to miłości, które od razu przewartościowały jego życie - mogły to być maleńkie porywy serca.

- Ale konkretnie. Ile razy?
- Nie zliczę (uśmiech).

- A pierwsze zakochanie?
- Byłem zakochany już w podstawówce. Moja miłość wyrażała się przez szarpanie mojej ukochanej za warkocz i wkładanie żaby do piórnika. To były takie końskie zaloty. Potem - w ogólniaku - zakochałem się bardzo. Tak na poważnie. Do dzisiaj pamiętam tę moją dziewczynę - Baśkę. To było uczucie nieprzelotne. Nasze drogi się rozeszły, kiedy ona poszła na studia do Krakowa, a ja - do Wrocławia. I się wszystko rozleciało, choć byłem zaangażowany uczuciowo. Bardzo. Odległość zabiła to nasze uczucie - samo pisanie listów nie pomagało.

- A potem nadeszła Twoja miłość przeogromna…
- ...która - wyobraź sobie - przetrwała 42 lata. W tym roku nam stuknęło. Spory wyrok, jak mawiają niektórzy (śmiech).

- Za ten „wyrok”, jak to żona przeczyta, to nie będziesz miał dzisiaj ciepłej kolacji w domu. Gdzie poznałeś żonę?
- Na basenie kąpielowym w Olkuszu. Przyjechałem do domu, na wakacje z Wrocławia. Wpadła mi w oko i zacząłem do niej „nawijać”. Wyglądała poważnie, a okazało się, że jest dopiero w ogólniaku. Licealistkę poderwałem.

- Przyszła żona poszła na studia za Tobą, do Wrocławia?
- Wyobraź sobie, że do Krakowa, na budownictwo, bo tam jej było bliżej, ale na szczęście już po pierwszym roku przeniosła się do Wrocławia. I już na studiach, bardzo szybko, wzięliśmy ślub. I tyle lat przetrwaliśmy ze sobą.

- Żona wytrzymała z Tobą 42 lata. Pogratulować trzeba małżonce. To musi być miłość.
- Albo to jest uczucie, albo ma niesamowitą cierpliwość. Bo ja jestem nieraz ciężkim facetem do wytrzymania. A na dodatek musiała znosić mój artystyczny tryb życia, trochę szalony.

- Wiesz, mówi się, że to niekiedy jest z korzyścią dla małżeństwa, gdy faceta często nie ma w domu.
- A wiesz, trochę w tym jest prawdy. Niekiedy rozłąka dobrze robi: bardziej się tęskni, chętniej się wraca do domu po dłuższym niewidzeniu się. A my w Elicie wiedliśmy życie marynarskie - przecież niektóre nasze trasy, jak te po Ameryce, to były dwa miesiące poza domem. Krajowe trasy też trwały po kilkanaście dni, dwa tygodnie niekiedy. I tak było przez wiele, wiele lat. Ta tęsknota cementowała nasze małżeństwa.

- Żona jedna, a z tej miłości się zrodził syn.
- A dzięki synowi mam ukochaną wnuczkę - Klarę. Ma skończone pięć lat. Bardzo bym chciał mieć więcej wnuków, ale nie mam legitymacji, żeby się domagać głośno, bo sam miałem jedno dziecko. Ale razem z żoną robimy takie delikatne, cieniutkie aluzje, że chcielibyśmy więcej wnuków.

Rozmawiał: Robert Migdał

rozmawiał Robert Migdał

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2023 Polska Press Sp. z o.o.