Nie ma popadania w panikę

Czytaj dalej
Fot. Dariusz Bloch
Tomasz Malinowskitomasz.malinowski@pomorska.pl

Nie ma popadania w panikę

Tomasz Malinowskitomasz.malinowski@pomorska.pl

Po porażce z Dekorglassem Działdowo drużyna ZOOleszcz/Gwiazdy spadła na 12. miejsce. Bydgoszczanie zamykają tabelę Lotto Superligi.

Przed sezonem nikt nie mówił, że będzie lekko, łatwo i przyjemnie. Tenisowa Superliga od początku, gdy się w niej znalazł bydgoski zespół, była mocna. W obecnym jest jeszcze silniejsza. Po niemieckiej Bundeslidze, jeszcze silniejsza. Dowód - występuje w niej kilkudziesięciu graczy z pierwszej 100 rankingu ITTF.

Po czterech kolejkach drużyna ZOOleszcz/Gwiazdy znalazła się na ostatnim miejscu w tabeli. Źle? A może „planowo”?

- Nie popadamy w panikę - uspokaja Zbigniew Leszczyński, menedżer i trener bydgoskiego zespołu.- Jesteśmy cierpliwi i ze spokojem przyjmujemy ligowe realia. Musimy zaakceptować, że kalendarz rozgrywek nie był dla nas specjalnie „szczęśliwy”.

Rzeczywiście, drużyna miała „pod górkę”. Zaczęła sezon od wyraźnej przegranej 0:3 z Bogorią, jednym z kandydatów do mistrzostwa. Ale w kolejnym meczu postarała się o sporą niespodziankę, bowiem z Jarosława wywiozła 2 pkt. po wygranej 3:2.

- W pierwszym sezonie Superligi na podobnym etapie rywalizacji mieliśmy zerowy dorobek - przypomina menedżer. - Chociaż miniony sezon zaczęliśmy ciut lepiej, od wygranej za 2 pkt. (Polonia Bytom) i punktu wywiezionego z Grodziska. Nasi potencjalni rywale, z którymi bić się będziemy o utrzymanie, grali dotąd z zespołami z drugiej połówki tabeli. Z nimi przyjdzie nam walczyć dopiero w drugiej części rundy jesiennej.

Zbigniew Leszczyński nie zamierza publicznie oceniać wkładu poszczególnych zawodników występujących w dotychczasowych meczach.

- To tajemnica szatni - ucina spekulacje.

Przypomnijmy, że w rozgrywkach zaprezentowało się już pięciu spośród sześciu tenisistów. Nie zagrał dotychczas tylko Chińczyk Zhai Chao.

- Staramy się o pozwolenie na pracę dla niego - informuje opiekun ZOOleszcz/Gwiazdy.- Przypuszczam, że bydgoskim kibicom zaprezentuje się na początku przyszłego roku, a więc już podczas rundy rewanżowej. Zhai Chao w tym roku nie występuje w Europie, zatem sprowadzenie go na jeden mecz, to ogromne koszty.

Najbliższa przyszłość bydgoskiej drużyny to mecz u siebie (6 listopada), lecz z mistrzem Polski Unią AZS Gdańsk. Drużyna z Grudziądza, przypomnijmy, otrzymała lepszą ofertę finansową od miasta (ok.300 tys. złotych) i przeniosła się na Wybrzeże; tam zresztą trenują jej zawodnicy. „Urwanie” punktu byłoby dla bydgoszczan sukcesem. W tym meczu na pewno zagrają Marek Badowski i Harmeet Desai z Indii. Z decyzją, kto będzie drugim obcokrajowcem, Zbigniew Leszczyński poczeka do ostatniej chwili. Przed tenisistami bowiem mistrzostwa Europy na Węgrzech. Może do wysokiej formy dojdzie Madziar Adam Pattantyus (ma już wykupiony bilet na mecz z Unią AZS). A może Anglik Andrew Baggaley.

Autor: Tomasz Malinowski

Tomasz Malinowskitomasz.malinowski@pomorska.pl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.