Nie dla e-papierosa w miejscach publicznych [zdjęcie interaktywne]

Czytaj dalej
Fot. Paweł Miecznik
(JPL, MW)

Nie dla e-papierosa w miejscach publicznych [zdjęcie interaktywne]

(JPL, MW)

Kto pali elektronicznego papierosa, teraz musi mieć się na baczności. Obowiązują dla niego te same zakazy, co dla palacza „zwykłych” papierosów.

Przed tygodniem weszły w życie nowe przepisy, zgodnie z którymi elektroniczny papieros jest traktowany tak samo, jak ten tradycyjny. Co to oznacza dla e-palaczy? Że nie puszczą już dymka między innymi na przystankach komunikacji miejskiej, w szkołach, klubach, restauracjach, na placach zabaw, w biurach i środkach komunikacji. E-papierosów nie mogą także kupować niepełnoletni.



Za palenie w miejscach objętych ustawą e-palaczom będzie groził mandat - od 20 do nawet 500 zł. Co na to miłośnicy elektronicznych papierosów? - Bzdura. Po pierwsze e-papieros nie śmierdzi, czasem wręcz pachnie, zależy jakich liquidów się używa - mówi 34-letnia Dorota spod Torunia, która e-papierosa używa od roku, a „zwykłe” paliła 13 lat. - Po drugie elektroniczne papierosy nie zatruwają ludzi dookoła - palacz nie wydycha toksycznego dymu, jak w przypadku zwykłych papierosów, a po prostu parę wodną. Nie wiem po co komu te zmiany. I dlaczego elektroniczne papierosy traktuje się na równi ze zwykłymi „śmierdziuchami”. Ja zrezygnowałam z tych ostatnich głównie ze względu na okropny zapach, który zostawał na ubraniach, firankach, tapetach. Teraz nie mam już tego problemu.

Innego zdania jest Łukasz, także elektroniczny palacz. - Dla mnie ok. I tak nie paliłem w biurze, bo wydaje mi się to dziwne i niestosowne. Wychodzę na e-papierosa na dwór, jak każdy „normalny” palacz. W klubach też starałem się unikać zaciągania się e-papierosem. Paliłem zwykłe „fajki”, gdy wprowadzono zakaz palenia w miejscach publicznych. Normalnym było, że trzeba wyjść z budynku albo palić tam, gdzie wolno. Zostało mi to również, jeśli chodzi o e-papierosa. Dlatego teraz się nie oburzam.

Nowe przepisy uderzają też w firmy działające w branży e-papierosów. Jeśli wbrew nowym regulacjom zareklamują swój produkt lub zasponsorują wydarzenie sportowe lub kulturalne, będą musieli się liczyć z koniecznością zapłacenia 200 tysięcy złotych grzywny lub nawet karą ograniczenia wolności. Nie wolno także produktów dedykowanych e-palaczom sprzedawać przez internet.

- No cóż. Moim zdaniem wszystko jest dla ludzi, ale to musiało się stać prędzej czy później - mówi Łukasz. - Jednak jak znam życie zaraz pojawi się alternatywa dla e-papierosów, która zakazem, przynajmniej przez jakiś czas, nie będzie objęta.

Do tematu wrócimy.

(JPL, MW)

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.