Nauczyciele na linii frontu w walce z koronawirusem: Ryzykujemy, bo lubimy swoją pracę, ale boimy się, że zabierzemy wirusa do swoich domów

Czytaj dalej
Fot. Konrad Kozłowski
Justyna Dopierała

Nauczyciele na linii frontu w walce z koronawirusem: Ryzykujemy, bo lubimy swoją pracę, ale boimy się, że zabierzemy wirusa do swoich domów

Justyna Dopierała

Rozmowa z Joanną Gadomską, nauczycielką biologii z Zespołu Szkół Ekonomiczno-Usługowych im. Fryderyka Chopina w Żychlinie.

Szkoły od września są otwarte, zakażeń koronawirusa w Polsce wciąż przybywa, a Wy, nauczyciele jesteście na pierwszej linii frontu. Boicie się?

Joanna Gadomska: Od września wróciliśmy do szkoły, z czego się ogromnie cieszę, bo jednak zajęcia off-line, gdy widzimy się „na żywo” z uczniami, a nie przez kamerę komputera to zupełnie inna bajka. Początek roku szkolnego bogaty był w opowieści uczniów z czasów siedzenia w domu, z czasów izolacji i zamknięcia, z czasów edukacji zdalnej. Uczniowie opowiadali, bo mają potrzebę bezpośredniego kontaktu z drugim człowiekiem. Przez te pierwsze dni września, cieszyliśmy się swoją obecnością, zapominając choć na chwilę, że się boimy. Ale z każdym dniem, gdy słyszymy o zwiększającej się liczbie wykrytych nowych zakażeń, boimy się coraz bardziej, i ja i moi uczniowie, i nasze rodziny.

Zmarł 31-letni polonista z Zawiercia. Był zakażony koronawirusem. Zobacz wideo:

Źródło: TVN24

Szkoły mogą stać się nowymi ogniskami koronawirusa?

Boimy się, że zabierzemy wirusa ze szkolnych korytarzy i sal lekcyjnych do swoich domów, gdzie czekają na nas nasze rodziny, małe dzieci, nasi rodzice, dziadkowie. Wiele domów w Polsce to domy wielopokoleniowe, mieszkają tu młodsi i starsi, dwa, trzy, a czasami nawet i cztery pokolenia. Łatwo wtedy przekazać wirusa pozostałym domownikom. Tak samo jak my, nasi uczniowie również mogą „zabrać” wirusa do swoich rodzinnych domów ze szkoły, czy komunikacji miejskiej, którą poruszają się wracając ze szkoły.

Ryzykujecie zdrowie swoje i swoich bliskich za niewielkie pieniądze...

Ryzykujemy, bo lubimy swoją pracę, bo lubimy naszych uczniów, bo wiemy, że dla wielu uczniów nauka w szkole, to jedyne spotkanie z edukacją, to jedyna szansa na zainwestowanie w siebie, w swoją przyszłość, gdyż nie wszystkich rodziców stać na dodatkowe płatne zajęcia. Jesteśmy w szkole dla naszych uczniów. Ale każdy z nas, nauczycielek i nauczycieli, ma świadomość tego, że wirus jest blisko nas, a nawet między nami, tylko nie zdajemy sobie z tego sprawy, gdyż nie każdy ma objawy zakażenia. Ale takie osoby również mogą ciężko przechodzić zakażenie, a dla niektórych niestety kończy się to hospitalizacją, a nawet śmiercią.

Lepszym rozwiązaniem byłaby nauka zdalna lub mieszana?

Wiem, że edukacja zdalna to duże wyzwanie dla każdego nauczyciela i przede wszystkim dużo więcej pracy, ale jeżeli miałoby to spowodować zmniejszenie liczby zakażeń i liczby zgonów, to jestem za wprowadzeniem edukacji zdalnej. Zdecydowanie bardziej wolę chodzić do szkoły, spotykać się bezpośrednio z uczniami, ale wiem też, że zdrowie jest jedno, jest najważniejsze i trzeba o nie dbać.

Czytaj też: Uczniowie z całej Polski protestują przeciwko decyzji rządu. Chcą powrotu nauki zdalnej. "My naprawdę się boimy"

Uczniowie z całej Polski protestują, domagając się powrotu nauki zdalnej. Słusznie?

Jestem biolożką. Z moimi uczniami na lekcjach wielokrotnie podejmujemy zagadnienia dotyczące zdrowia i chorób. Przekazuję moim uczniom, że najważniejsza jest profilaktyka. W dobie pandemii koronawirusa wszyscy powinniśmy o tym pamiętać, że lepiej zapobiegać niż leczyć. Cudownie byłoby, gdyby w obecnej sytuacji, każdy pamiętał o obostrzeniach jakie obowiązują w naszym kraju. Niestety, nie wszyscy się do nich stosują.

Jak to wygląda w szkołach?

Ryzykujemy, bo lubimy swoją pracę, bo lubimy naszych uczniów, bo wiemy, że dla wielu uczniów nauka w szkole, to jedyne spotkanie z edukacją, to jedyna
Joanna Gadomska Joanna Gadomska, nauczycielka biologii z Zespołu Szkół Ekonomiczno-Usługowych im. Fryderyka Chopina w Żychlinie.

W szkole podobnie. Chodzenie bez maseczek, przychodzenie do szkoły z katarem i kaszlem, niedezynfekowanie rąk. To nasza codzienność. A przecież tu chodzi o nasze zdrowie. Wiele instytucji i zakładów zamknęło się dla ludzi, załatwiają sprawy tylko on-line lub telefonicznie, albo wprowadziło restrykcje, tylko kilka osób w tym samym miejscu plus odpowiednie odstępy między osobami. A w szkole trudno jest o zachowanie dużych odstępów przy 30-osobowej klasie. W szkole, na lekcji i na przerwie trudno jest zachować dystans społeczny.

Szkoły są przygotowane do drugiej fali pandemii?

Sytuacja z ubiegłego roku pokazała nam pewne niedoskonałości systemu, ale bardzo wiele nas nauczyła. To my, nauczyciele, nauczyliśmy się najwięcej. To my odbyliśmy setki, tysiące szkoleń internetowych i stacjonarnych, popołudniami i w weekendy, często za własne pieniądze, aby przygotować się do drugiej fali pandemii i zamknięcia szkół. Wiemy już, jak pracować zdalnie, jak korzystać z platform. Obecnie każdy nauczyciel przygotowuje się na ewentualność edukacji zdalnej, kompletujemy swój własny domowy sprzęt. Gdy przyjdzie taka pora, na pożegnanie z uczniami w szkole i powitanie się z nimi przed monitorem komputera, będziemy przygotowani.

Zobacz również: Życzenia na Dzień Nauczyciela 2020: Śmieszne i poważne życzenia oraz wierszyki. Sprawdź, czego życzyć nauczycielom

Czego, jako nauczyciele oczekujecie od rządu w kwestii edukacji w dobie koronawirusa?

Myślę, że my jesteśmy tak aktywną i operatywną grupą zawodową, że dajemy sobie radę z wieloma rzeczy. Ale myślę, że każdy z nas życzyłby sobie „odchudzenia” podstawy programowej. Wtedy, zamiast gonić z materiałem, szybko temat po temacie, mielibyśmy czas na doświadczenia, lekcje w terenie, na projekty interdyscyplinarne, na rozwijanie indywidualnych zainteresowań naszych uczniów. W dobie koronawirusa, oprócz wirusa, boimy się edukacji zdalnej, bo boimy się tego, czy zdążymy wszystko zrealizować z podstawy programowej i przygotować uczniów do egzaminów. Presja mijającego czasu jest najgorsza. A z takich przyziemnych rzeczy, to miło byłoby otrzymać sprzęt do prowadzenia lekcji on-line i to co najważniejsze – szybki, dobry Internet. Gdy zabraknie internetu w naszych domach, to niestety, pomimo gotowości do pracy i szczerych chęci, nie poprowadzimy ani jednej lekcji.

-------------------------
Zainteresował Cię ten artykuł? Szukasz więcej tego typu treści? Chcesz przeczytać więcej artykułów z najnowszego wydania Głosu Wielkopolskiego Plus?

Wejdź na: Najnowsze materiały w serwisie Głos Wielkopolski Plus

Znajdziesz w nim artykuły z Poznania i Wielkopolski, a także Polski i świata oraz teksty magazynowe.

Przeczytasz również wywiady z ludźmi polityki, kultury i sportu, felietony oraz reportaże.

Pozostało jeszcze 0% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Justyna Dopierała

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

misiekle

A minister wielkolud nadal twierdzi, że nie ma żadnego zagrożenia i wszystko jest OK.

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.