Nasza klasa bez internetu. Wspomnienia z oślej ławki

Czytaj dalej
Fot. Zbiór B Zawady
Daniel Dreyer

Nasza klasa bez internetu. Wspomnienia z oślej ławki

Daniel Dreyer

Dziś prawie każdy ma aparat fotograficzny w telefonie. Zrobienie zdjęcia jest czymś prostym i całkiem zwyczajnym, ale 60 lat temu było zupełnie inaczej.

To było wydarzenie: fotograf przyszedł!

- Pamiętam, że to było wielkie wydarzenie: dyrekcja szkoły zaprosiła fotografa, aby robił nam zdjęcia. Chyba aparatem Druh. Nie był to bardzo dobry aparat inie objął całej klasy naraz, dlatego nazdjęciu jest tylko połowa z naszej ponad 30-osobowej klasy - wspomina Benedykt Zawada, który dogrudziądzkiej redakcji „Pomorskiej” przyniósł zdjęcie swojej klasy.

Fotografia została wykonana w Szkole Podstawowej nr 2 w Grudziądzu, 18 maja 1959 roku. - Nasza klasa była oznaczona literą „a”. Mieliśmy wtedy po 10 lat. Nauka w podstawówce trwała wtedy siedem lat - mówi grudziądzanin. I dodaje: - Nauczycielka, którą widać na zdjęciu, to pani Jankowska. Uczyła historii. Zawsze bardzo lubiłem historię.

Szkoła była wtedy zupełnie inna niż dziś. Wystarczy spojrzeć na zdjęcie: widać na nim jeszcze kałamarze, pióra z obsadkami i stalówką. Takich przyborów dziś nikt już nie używa.

Brudne kolana napawały dumą

- Na zdjęciu wszyscy grzecznie siedzimy z dłońmi na blatach, ale grzeczni nie zawsze byliśmy. Rozrabiało się nie raz, nie dwa! A ten, który po przerwie miał najbrudniejsze kolana, był najbardziej dumny! Pierwszą karą dla chłopca było posadzenie go w ławce z dziewczynką. Były też i kary cielesne. Nauczyciel nie raz przyłożył liniałem przez dłoń albo wskaźnikiem przez pupę. Dziś to byłoby nie do pomyślenia! Już widzę te skargi rodziców, gdyby nauczyciel tak potraktował ich dziecko! Poszliby pewnie do dyrektora! - opowiada Benedykt Zawada. I śmieje się: - A ja siedziałem w ostatniej oślej ławce. Też nie „za darmo”...

- Przyznać trzeba, że nauczyciele byli wtedy surowi, ale sprawiedliwi. Za to dzięki tej dyscyplinie wychowali nas na porządnych ludzi - mówi grudziądzanin.

I choć czasy nie były dobre, to w szkole była i higienistka, i dentystka. - Każdy był zbadany, a kiedy poobcierał kolana, mógł liczyć na pomoc medyczną - wraca wspomnieniami pan Benedykt.

Macie Państwo zdjęcia, którymi chcecie się podzielić z Czytelnikami „Pomorskiej”? Zapraszamy do naszych redakcji.

Daniel Dreyer

Przygodę z dziennikarstwem rozpocząłem jako student-praktykant, w grudziądzkim oddziale "Gazety Pomorskiej". I z nim jestem związany do dziś, od 1 października 2005 roku jako kierownik redakcji. Tematyka jaką podejmuję to sprawy bliskie mieszkańcom Grudziądza i okolic: to, co napełnia ich obawami albo daje nadzieję, to co ich smuci albo cieszy, to z czego są dumni albo... co wymaga zmiany, aby się nie wstydzić. Dziennikarstwo postrzegam jako misję, którą jest nie tylko stawianie pytań, ale szukanie odpowiedzi. Prywatnie jestem fanem różnorodnej, ale tylko dobrej muzyki, miłośnikiem górskiej turystyki i bardzo początkującym żeglarzem.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2023 Polska Press Sp. z o.o.