Agnieszka Romanowicz

Nadzieja rośnie. Przeszczep 30 grudnia

Karolina Gwizdała czeka na operację. Karolina Gwizdała czeka na operację.
Agnieszka Romanowicz

Dawca szpiku dla Karoliny Gwizdały z Parlina, która choruje na białaczkę, znalazł się w Niemczech. Zabieg odbędzie w Katowicach.

„Postawa Karoliny pełna walki z własnymi słabościami, zmęczeniem, bólem i cierpieniem wskazuje na to, że nie należy poddawać się w dążeniu do wyznaczonych sobie celów (...) Było warto! Znaleziono dla Karoliny bliźniaka genetycznego” - napisała jej ciocia Bogumiła Skwarek.

Dobra wiadomość zastała Karolinę w Parlinie - nastolatka przyjechała do domu na przepustkę 1 grudnia.

„Upragniona wizyta w domowym zaciszu (...) Oby trwała jak najdłużej, oby czas zatrzymał się lub chociaż zwolnił swój bieg, by Karolina mogła nasycić się swoją wolnością, nabrała sił do kolejnego etapu leczenia” - życzy jej ciocia.

O dawcy szpiku rodzina wie niewiele. - Tylko tyle, że jest z Niemiec - mówi Bogumiła Skwarek. - Przeszczep zaplanowano na 30 grudnia. Cieszymy się bardzo, bo lekarz sugerował, że ze względu na wyniki Karoliny powinien być wykonany jeszcze w tym roku.

Przed Karoliną seria kolejnych badań. - Dopiero najświeższe wyniki dadzą odpowiedź czy Karolina kwalifikuje się do przeszczepu - wyjaśnia Bogumiła Skwarek.

14 grudnia Karolina ma się stawić w szpitalu Katowicach.

- Przejdzie tam dziesięć dni chemii konsolidacyjnej, a potem dzień przerwy i przeszczep - uzupełnia jej ciocia.

Zmartwieniem nastolatki jest odległość szpitala od domu. - Gdy Karolina leżała w „Bizielu” w Bydgoszczy, ktoś bliski odwiedzał ją codziennie. W Katowicach nie będzie to możliwe - tłumaczy ciocia.

Tylko jedna trzecia pacjentów znajduje dawcę w rodzinie. Pozostałym szansę na życie mogą dać tylko dawcy niespokrewnieni. Prawdopodobieństwo znalezienia odpowiedniego wynosi nawet jeden do kilku milionów. W Polsce zarejestrowanych jest ponad 850 tysięcy dawców.

Agnieszka Romanowicz

Bardzo lubię pisać i jestem wyczulona na krzywdę - to główne powody, dla których zostałam dziennikarką. Na co dzień piszę o wszystkim, a moje działki w „Gazecie Pomorskiej” to zdrowie psychiczne, uchodźcy, gaz łupkowy i pszczelarstwo. Interesuję się architekturą i kocham wieś.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.