Na grypę czy po to, by się odurzać? W aptece tak łatwo nie pójdzie!

Czytaj dalej
Fot. Grzegorz Mehring
Hanka Sowińska

Na grypę czy po to, by się odurzać? W aptece tak łatwo nie pójdzie!

Hanka Sowińska

Popularnych leków na przeziębienie, które sprzedawane są bez recepty, nie kupimy w dowolnej ilości. Tak próbuje się walczyć z amatorami dopalaczy.

- Córka w przedszkolu złapała wirusa, a teraz cała rodzina zagrypiona. Poszłam do najbliższej apteki, by kupić na przeziębienie jakieś specyfiki. Wymieniłam dwa leki, które są dostępne bez recepty, na co usłyszałam, że mogę dostać tylko jedno opakowanie, i tylko jednego leku. Byłam w szoku - mówi pani Alicja.

Długo nie udawało się zmienić przepisów, które wprowadzałyby ograniczenia w sprzedaży leków zawierających pseudoefedrynę. Dopiero nowela ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, z 2015 r., pozwoliła na reglamentację specyfików, które dostępne są bez recepty.

Obowiązujące od 1 lipca 2015 roku przepisy stanowią, że:

jednorazowo w ogólnodostępnej aptece lub punkcie aptecznym można kupić nie więcej niż jedno opakowanie dostępnego bez recepty produktu leczniczego, który zawiera pseudoefedrynę, dekstrometorfan lub kodeinę.

- Dotąd nie było problemów. Amatorzy leków zawierających substancje psychoaktywne odpowiednio wcześnie dowiedzieli się o zmianach i nie próbowali na nas wymuszać transakcji niezgodnych z przepisami - mówi farmaceutka w jednej z toruńskich aptek.

Z mocy ustawy farmaceuta (bądź technik farmaceutyczny) ma prawo odmówić sprzedaży „zakazanego” leku osobie niepełnoletniej. Może również to zrobić, jeśli nabierze podejrzenia, że ów specyfik, o który dopytuje się klient, może zostać wykorzystany w celach pozamedycznych lub spowodować zagrożenie dla zdrowia i życia.

Opinie na temat sposobu walki z amatorami dopalaczy są podzielone.

- Jeśli ktoś jest już uzależniony, to znajdzie sposób, aby zgromadzić w domu zapas tych leków - słyszymy w aptece w centrum Bydgoszczy. - Wystarczy „spacer” od apteki do apteki i odpowiednia ilość tych specyfików znajdzie się w rękach klienta.

Krytycy obecnych rozwiązań uważają, że zmiana przepisów „to tylko utrudnienie, które nie załatwia problemu”. Twierdzą, że jedynym skutecznym rozwiązaniem jest sprzedaż tych leków na receptę.

Jak podaje rynekzdrowia.pl do „końca 2016 r. minister zdrowia ma określić wykaz substancji o działaniu psychoaktywnym oraz maksymalny poziom ich zawartości w produkcie leczniczym. Poziom ten ma być wystarczający do przeprowadzenia skutecznej terapii (w ramach tzw. samoleczenia), w dopuszczalnym okresie bezpiecznego leczenia jednej osoby. Wówczas jednorazowo będzie można kupić leki zawierające konkretny, maksymalny poziom. Większe dawki będzie mógł przepisać lekarz”.

Hanka Sowińska

Zawodowe zainteresowania: zdrowie, medycyna, organizacja ochrony zdrowia, historia medycyny; historia ze szczególnym uwzględnieniem najnowszych dziejów Bydgoszczy; udział w pracach różnych gremiów, których zadaniem jest ocalenie tego, co prof. Gerard Labuda nazywał "strumieniem wieków".

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2023 Polska Press Sp. z o.o.