My o sobie, czyli jak nam się żyje w regionie

Czytaj dalej
Fot. Grzegorz Jakubowski
Jolanta Zielazna

My o sobie, czyli jak nam się żyje w regionie

Jolanta Zielazna

- Kujawsko-pomorskie to dobre miejsce na ciekawą przyszłość - ocenia Wiesław Łagodziński statystyk i socjolog, pomysłodawca badań „Diagnoza społeczna”.

Mój kolega, prorektor Uniwersytetu Jagiellońskiego jest zachwycony Wyspą Młyńska. Powiedział: U nas smutna Wisła płynie, a u was jest taki cud! Co wy narzekacie?! - wspomina prof. Roman Ossowski, psycholog z UKW. Tymczasem bydgoszczanie, w przeciwieństwie do torunian, nie są zadowoleni ze swego miejsca zamieszkania.

Ze swojego miasta zadowolona jest mniej niż połowa bydgoszczan. Dokładnie 47,7 proc. Cztery lata temu było to 61,9.

Za to torunian zadowolonych jest 73,1 proc. Gwoli prawdy trzeba dodać, że znacznie lepiej w tej materii wypadamy jako całe województwo. Bardzo zadowolonych i zadowolonych z miejscowości swego zamieszkania jest 60,6 proc. pytanych.

To wyniki tegorocznego badania „Diagnoza społeczna 2015”.

Województwo lepiej oceniane

To łyżka miodu wśród innych wyników. Kujawsko-pomorskie należy do województw o najniższym poziomie warunków życia, najniższym stopniu zaspokojenia potrzeb zasobności materialnej i żywności. Pod względem dochodów (netto) gospodarstw domowych zajmujemy miejsce drugie od końca, dochodów na osobę - niewiele lepiej, bo trzecie od końca.

Ogółem, biorąc pod uwagę poziom zaspokojenia różnych potrzeb, jesteśmy na czwartym miejscu. Od końca.

O pozycji naszego województwa możemy więc powiedzieć „Nihil novi sub sole”, czyli nic nowego pod słońcem. Jeśli chodzi o poziom życia, dochodów byliśmy i jesteśmy w ogonie województw i nie udaje nam się tego ogona opuścić.

Czy jest odpowiedź na pytanie, dlaczego województwo kujawsko-pomorskie nie może wygrzebać się z wysokiego bezrobocia, niskich dochodów, niskiego poziomu zaspokojenia potrzeb mieszkańców?

Gonimy lepszych, ale oni uciekają nam szybciej. Ciągle dzieli nas od nich szklany sufit, przez który od lat nie możemy się przebić. Dlaczego nie możemy? Ki diabeł?

- Ten szklany sufit wcale nie jest tak wysoko nad wami, jak się wydaje, ani tak mocny - ocenia Wiesław Łagodziński, statystyk i socjolog, sekretarz zespołu badawczego Diagnozy społecznej. - Wam potrzebna jest koncepcja inwestycyjna na rozwój.

No i tak jak w całej Polsce, kuleje u nas coś, co nazywamy kapitałem społecznym.


Diagnoza społeczna
Create bar charts

Łańcuch miejsc pracy

- Kujawsko-pomorskie to dobre miejsce na ciekawą przyszłość - Wiesław Łagodziński wygłasza kwestię niczym ze spotu reklamowego. - Tylko musi być determinacja, żeby zmienić obecną sytuację. W rozwoju gospodarczym jest jak w życiu - musi przekroczyć masę krytyczną.

Najpierw jednak wylicza ogniwa łańcucha: miejsca pracy powstają tam, gdzie są inwestycje. Miejsca pracy to zatrudnienie, zatrudnienie rodzi dochody, a te - potrzeby konsumpcyjne. W ich wyniku rozwijają się usługi.

Tymczasem u nas w miejsce zlikwidowanych dużych zakładów, ważnych dla ekonomicznego funkcjonowania województwa, nie pojawiły się nowe inwestycje. Nie tylko nie zrekompensowano tej straty, ale także nie powstały nowe, dodatkowe miejsca pracy. Nie zaproponowano nowych inwestycji, nowych rozwiązań. - To nawet nie chodzi o duże zakłady - wyjaśnia statystyk. - Chodzi o koncepcję inwestycyjną na rozwój miasta.

I podaje przykład Mińska Mazowieckiego. Powiatowe miasto na trasie z Warszawy do Siedlec i dalej Terespola. - Na Euro 2012 zbudowali fantastyczną szosę, teraz mają dwie obwodnice i budują trzecią. To powoduje, że dookoła miasta jest mnóstwo zakładów, warsztatów, marketów. Duży ciąg komunikacyjny sprawia, że teren obrasta zakładami usługowymi, samochodowymi, stacjami benzynowymi.

U nas autostrada A1 nie biegnie przez środek województwa, choć były takie koncepcje. Mógł być zrównoważony rozwój, a zyskała tylko jedna część. Druga część regionu od iluż to już lat walczy o drogę ekspresową, by mieć do tej autostrady dobry dostęp. Ciągle walczy, bo część tej trasy cały czas jest w planach.

- Dziś jest tak, że jeśli lokalna władza, od gminy poczynając, przez powiat i województwo nie jest zintegrowana i nie umie walczyć, nie zdobędzie pieniędzy, to niczego nie będzie - podkreśla Wiesław Łagodziński. - Może tym ludziom robię krzywdę, ale moim zdaniem po prostu brakuje determinacji lokalnej władzy.

Praca jest podstawą

Nie ma inwestycji, nie ma miejsc pracy. Przybywa ich, owszem, ale mimo to Kujawsko-pomorskie należy do województw o najwyższym poziomie bezrobocia w kraju, zarobki z kolei do najniższych - to już dane GUS.

W październiku stopa bezrobocia w kraju wynosiła 9,5 proc., u nas - 12,8 proc. Gorzej było tylko na Warmii i Mazurach. W naszym województwie bezrobocie w powiecie włocławskim i radziejowskim przekraczało 20 proc.!

Zanim zaczęła się transformacja ustrojowa, województwo bydgoskie było mocnym średniakiem. Jako kujawsko-pomorskie tej pozycji nie obroniliśmy. Spadliśmy.

Jako „średniaka” nie obejmowały nas żadne specjalne programy. - Zawsze uważano, że damy sobie radę - przypomina socjolog dr Grzegorz Kaczmarek (Uniwersytet Kazimierza Wielkiego). - Jak Wielkopolska, z którą łączy nas tradycja kulturowa i dziejowa, także pewne ważne społeczne cechy: pracowitość, pragmatyzm, rzetelność.

A przecież to, czy mamy pracę i ile zarabiamy, ma wpływ na to, jak nam się tu żyje. Grzegorz Kaczmarek: - Praca jest podstawą zbiorowego dobrobytu. To najlepiej widać na przykładzie gospodarki niemieckiej. Ale praca to nie tylko ta tradycyjna, kojarząca się z produkcją, to także usługi, handel i coraz częściej kapitał zawarty w technologiach, umiejętnościach i wiedzy.

Ubóstwo, bieda najczęściej wynika z braku pracy, ale też z braku kompetencji wiedzy, informacji, czynników osobistych. To pokazują i badania, i codzienne doświadczenia pracowników ośrodków pomocy społecznej. Mieszkańcy odległych wsi często nie mają jak dojechać do pracy komunikacją publiczną.

Zdaniem socjologa wpływ na naszą sytuację ma charakter i „mentalność” naszego województwa: było i jest rolnicze. Przekłada się to nie tylko na dochody, ale także postawy i aspiracje w sferze materialnej, kulturalnej, społecznej, wylicza dr Kaczmarek.


Odsetek gospodarstw domowych korzystających z usług placówek ochrony zdrowia opłacanych z własnej kieszeni w ciągu ostatniego roku:

Aspiracje rosną szybciej

Kolejny powód jest taki, że nie potrafimy dogonić innych regionów w poziomie wykształcenia, dostosować skali i specyfiki kształcenia do potrzeb rynku. Co gorsza, następuje drenaż rynku pracy i najlepsi, wykształceni absolwenci są pozyskiwani przez bardziej ekspansywne ośrodki i regiony w Polsce, w UE i świecie.

Wiesław Łagodziński nazywa to „geografią solidarności ekonomicznej”. Bogatsi sąsiedzi drenują biedniejszych, wysysając z nich przydatnych specjalistów, ludzi lepiej wykształconych. My mamy za sąsiadów głównie województwa od nas bogatsze.

Ten problem widzi też dr inż. Małgorzata Gotowska z Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego w Bydgoszczy. Studenci i absolwenci szukają pracy w Poznaniu, Gdańsku, Wrocławiu. Raz, że szybciej znajdą tam pracę, dwa - za tę samą pracę dostaną wyższą płacę.

W lipcu 2015 r. przeciętne miesięczne wynagrodzenie (dane GUS) najwyższe było w województwie mazowieckim: 4 911 zł. U nas - 3 553 zł. Ponad 1300 zł mniej!

Kapitał społeczny to problem

Różnice na naszą niekorzyść dotyczą też zarobków w poszczególnych branżach. Wyjeżdżają więc młodzi, aktywni, zdecydowani, z dużym kapitałem społecznym. Koło się zamyka.

Kaczmarek wymienia kolejną sprawę - jesteśmy jednym z 4 województw, które nie jest graniczne. - W dobie rozwoju UE, wymiany handlowej, przygraniczne położenie to bardzo ważny i silnie działający czynnik prorozwojowy.

Ciągle narzekamy, ale prawie nie ma dziedziny życia materialnego, w której w ostatnich 25 latach nie dokonał się znaczący postęp. Wskaźniki pokazują, że z roku na rok poziom standardów rośnie. - Ale nasze aspiracje rosną jeszcze szybciej, inni jeszcze szybciej niż my pędzą do przodu i szybciej poprawiają swoje wskaźniki - zauważa socjolog.

Według „Diagnozy Społecznej 2015” nie jesteśmy wśród regionów o wysokim poziomie skrajnego ubóstwa. To miara obiektywna dla gospodarstw, które żyją na poziomie minimum egzystencji. Czyli dochodach na poziomie 541 zł na osobę.

Drugą miarą, którą posługiwali się badacze, było poczucie niedostatku. Ustalono, że to 1606 zł dla gospodarstw jednoosobowych. Taki najniższy poziom wskazywano jako niezbędny do związania końca z końcem. To miara subiektywna.

Poniżej tego progu w naszym województwie zdeklarowało się 36,3 proc. gospodarstw. Czyli w subiektywnie pojmowanym niedostatku żyje trochę więcej niż co trzecie gospodarstwo domowe.

Jednocześnie właśnie u nas, w Kujawsko-Pomorskiem, w największym stopniu spadła dotkliwość odczuwania niedostatku.

Generalnie, w całym kraju rośnie poziom wyposażenia gospodarstw domowych. Zamiast lub oprócz komputerów stacjonarnych kupujemy laptopy, a coraz częściej tablety. Komórki wymieniamy na smartfony, przybywa samochodów.

Czyli mamy coraz lepiej, a ciągle narzekamy? I co to jest niedostatek? 7-letni telewizor LCD zamiast plazmy lub TV-smart? Brak zmywarki do naczyń? Kuchenki mikrofalowej? Czy może raczej brak pieniędzy na wystarczające i zróżnicowane jedzenie? Brak łazienki? Tego nie wiemy.

Czy poziom niezaspokojenia potrzeb materialnych dla mieszkańców Kujaw i Pomorza oznacza kłopoty z wymianą sprzętu na nowocześniejszy?

- Trudno to nazwać ubóstwem, ale wskaźniki z „Diagnozy społecznej” są jedną z niewielu miar obiektywnego porównywania się do innych - mówi socjolog dr Grzegorz Kaczmarek. - Możemy pytać, jak nam się subiektywnie żyje, jak oceniamy swoją sytuację, ale wskaźniki są bezstronne i porównywalne.

Gorsza sytuacja ekonomiczna silnie wiąże się z uczestniczeniem, a raczej nieuczestniczeniem w kulturze, funkcjonowaniem w przestrzeni publicznej, aktywnością. - Ludzie mniej majętni skoncentrowani są na materialnej stronie życia i własnych problemach, bo muszą - podpowiada dr Kaczmarek. - Mają niższe i niepewne dochody, umowy śmieciowe, często muszą dorabiać.

Nie mają czasu dla siebie, więc skąd mają wziąć go dla innych?

Psycholog prof. Roman Ossowski (UKW) na pytanie, co mu przychodzi na myśl, kiedy słyszy pytanie, jak mu się tu żyje - wspomina o rektorze uniwersytetu w Damaszku, który mówi, że Polska to taki dziwny kraj, bo ma miasta w lesie. Oni tego dobrodziejstwa nie mają. Mówi o znamienitych gościach z kraju i zagranicy będących pod wrażeniem zmian, które u nas zaszły, zachwyconych położeniem miasta nad Brdą i Wisłą.

Profesor wymienia wiele pozytywnych doświadczeń: miasto bardzo dobrze się rozwija, bydgoska kultura ma wysoka pozycję w kraju i Europie, mamy cudowne położenie wśród zieleni, przyrody.

Ale jest i trudny problem: kształtowanie się kapitału społecznego.

Bo na to, jak nam się tu żyje, ma wpływ nie tylko materialny dobrobyt. - Mam na myśli poczucie dobra wspólnego i dobra osobistego. Dobro osobiste musi być elementem dobra wspólnego. No i jeszcze jeden element - poczucie odpowiedzialności za dobro wspólne. Tymczasem to, co wychodzi poza moje JA jest mi obce. I dotyczy to nas wszystkich, nie tylko mieszkańców regionu. W mieszkaniu mam porządek, ale o klatkę schodową w bloku już nie dbam. Jest malutkie JA publiczne i rozdęte JA prywatne.

Z kapitałem społecznym problem mamy w całym kraju. Autorzy „Diagnozy” napisali znamienne zdanie: „Zatrzymał się obserwowany od dekady powolny systematyczny wzrost zaangażowania na rzecz własnych społeczności”.

Prof. Ossowski: - Kiedy była realizowana wielka reforma państwa, spoglądałem z nadzieją, że powstanie społeczeństwo obywatelskie. Tymczasem dziś widać, że wszystko zostało totalnie upartyjnione. Nie są kreowane osobowości, tylko partyjniactwo. Nie ma dobra wspólnego. A przecież ważne jest poczucie przynależności do wspólnoty, do miasta, ale i odpowiedzialności za to miasto w takim zakresie, w jakim mogę.

Wydawać by się mogło, że w 2014 i na początku 2015 roku, kiedy robione były badania do Diagnozy powodziło nam się - mimo wszystkich subiektywnych ocen - coraz lepiej. Możemy więc robić coś dla innych, nie tylko dla siebie.

- Niestety, to tak nie działa - ubolewa dr Grzegorz Kaczmarek, sam zaangażowany w społeczne działania. - To nie jest automat, że sami się najedliśmy, to teraz podzielimy się z innymi. Działa w tych krajach, w których stan sytości trwa dłużej. My wciąż żyjemy w poczuciu ubóstwa i niedostatku i zazdrośnie strzeżemy tego, co z takim trudem zdobywamy. To widać po naszym stosunku do imigrantów. Lękamy się, że utracimy „europejski” poziom życia, który ledwo co osiągnęliśmy. Zapomnieliśmy, że i my kiedyś byliśmy w potrzebie i „obcy” pomagali nam i sami też byliśmy na chwilę solidarni.

No i doszliśmy do punktu równowagi między MIEĆ a BYĆ. Pozornie tylko odległego od tematu sytuacji naszego województwa, zadowolenia z życia tu. Jedno z drugim powiązane jest niewidzialnymi, nieuświadamianymi nićmi.

- Człowiek powinien zadawać sobie pytanie, nie tylko o to, co posiada i jak to pomnożyć, ale pytać co warto mieć i po co? - mówi prof. Roman Ossowski. - Posiadanie i wartości muszą być w równowadze. Pytanie brzmi: Na co mnie stać? Nie pożyczaj pieniędzy na luksusy. Na inwestycję, która da zysk - tak. Żyj i konsumuj świadomie, na takim poziomie, na jaki cię stać i nie cierp z tego powodu!

Wnioski z „Diagnozy społecznej 2015”

Badania ‚Diagnoza społeczna” prowadzone są co dwa lata, począwszy od 2003 roku. Wcześniej prowadzone było w roku 2000. Pomysłodawcą badania był Wiesław Łagodziński. Badanie odbywa się w marcu, od 2009 roku przedłużono je do kwietnia, przeprowadzane jest na większej próbie. „Diagnoza” prowadzona jest przez zespół badaczy pod kierunkiem prof. Janusza Czapińskiego, psychologa społecznego.

Jolanta Zielazna

Emerytury, renty, problemy osób z niepełnosprawnościami - to moja zawodowa codzienność od wielu, wielu lat. Ale pokazuję też ciekawych, aktywnych seniorów, od których niejeden młody może uczyć się, jak zachować pogodę ducha. Interesuje mnie historia Bydgoszczy i okolic, szczególnie okres 20-lecia międzywojennego. Losy niektórych jej mieszkańców bywają niesamowite. Trafiają mi się czasami takie perełki.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.