Misja dla nas - pomóc misyjnemu szpitalowi w Matiri (Kenia)

Czytaj dalej
Fot. archiwum prywatne
Jolanta Zielazna

Misja dla nas - pomóc misyjnemu szpitalowi w Matiri (Kenia)

Jolanta Zielazna

Kilkanaście lat temu ziściło się marzenie mieszkańców wschodniej Kenii - po sąsiedzku z katolicką misją w Matiri powstał szpital, w którym pomoc dostają za darmo. Ale teraz szpital potrzebuje pomocy.

We had a dream... Marzyliśmy o szpitalu. I to marzenie spełniło się. W Prowincji Wschodniej w Kenii, a dokładniej po sąsiedzku z katolicką misją w Matiri kilkanaście lat temu powstał szpital.

Parterowe pawilony, sala operacyjna, gabinet dentystyczny, porodówka. Wszystko jest ładne, ludzie uśmiechnięci, dzieci trochę wystraszone. Tak jest na filmie który pokazuje ks. Emilio Njeruh. Powstał przed 10 lat. Na tle piosenki do melodii „Imagine” Johna Lennona przesuwają się zdjęcia kolejnych etapów powstania szpitalnych pawilonów.

Katolicki misyjny szpital św. Urszuli w Matiri (diecezja Meru) w Kenii w 2001 roku zaczęli budować Włosi i Anglicy. Mury były gotowe dwa lata później. Stopniowo uruchamiano kolejne oddziały: pediatrię, porodówkę z położnictwem, rtg, gabinet stomatologiczny, laboratorium, aptekę. Szpital jest na 150 łóżek. Wyposażyli też Włosi, oni początkowo tam pracowali i pomagali.
Teraz szpital sam potrzebuje pomocy, żeby mógł pomagać mieszkańcom. To jedyna taka placówka na około pół miliona mieszkańców. Tyle liczy okręg (odpowiednik naszego powiatu) Tharaka Nithi.

Więcej o funkcjonowaniu szpitala w Kenii - w dalszej części artykułu.

Pozostało jeszcze 84% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Jolanta Zielazna

Emerytury, renty, problemy osób z niepełnosprawnościami - to moja zawodowa codzienność od wielu, wielu lat. Ale pokazuję też ciekawych, aktywnych seniorów, od których niejeden młody może uczyć się, jak zachować pogodę ducha. Interesuje mnie historia Bydgoszczy i okolic, szczególnie okres 20-lecia międzywojennego. Losy niektórych jej mieszkańców bywają niesamowite. Trafiają mi się czasami takie perełki.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.