Roman Laudański

Mamy ekologiczną katastrofę w regionie!

Mamy ekologiczną katastrofę w regionie!
Roman Laudański

Na pograniczu Kujaw i Wielkopolski odkrywki całkowicie wysuszyły koryto Noteci. Kopania Węgla Brunatnego „Konin” oraz Zespół Elektrowni PAK chcą nowych odkrywek.

Nykiel w Wielkopolsce przecina droga Ślesin - Sompolno. Po jednej stronie olbrzymie jezioro. To sztuczny zbiornik, zalana odkrywka węgla brunatnego Lubstów. Niecały kilometr dalej przepływała Noteć. Siódma co do długości rzeka w Polsce. Przepływała, bo od czterech lat koryto rzeki w tej okolicy jest suche. W sobotę działacze Greenpeace rozłożyli tam kawałki niebieskiej folii, które mają symbolizować wodę. Na zdjęciach z drona widać brzegi odkrywki Lubstów, dalej suche koryto Noteci, a pomiędzy nimi wielki napis ułożony przez aktywistów: „Odkrywka kradnie nam wodę”.

Na sobotni protest przyjechali nie tylko mieszkańcy, ale przedstawiciele Stowarzyszenia „Eko - Przyjezierze”, Stowarzyszenia „Nasz Dom”, Fundacji „Rozwój tak - odkrywki nie”, Stowarzyszenia „Nie kopalni odkrywkowej” oraz Greenpeace Polska.

Protestujemy!

- Protestujemy, bo tu ma miejsce katastrofa ekologiczna - opowiada dr Leszek Pazderski, ekspert ds. polityki ekologicznej Greenpeace. - To, co dzieje się na Kujawach wskutek działalności kopalni odkrywkowej, woła w pomstę do nieba. Mamy osuszoną na długości ok. 30 kilometrów Noteć - siódmą rzekę w Polsce pod względem długości. Kilkanaście kilometrów stąd mamy kilka pięknych polodowcowych jezior, w których powierzchnia wody z roku na rok opada, bo odkrywki węgla brunatnego zabierają im wodę. Mamy zrujnowane rolnictwo - na tym terenie wyschło prawie wszystko: studnie, stawy, rowy melioracyjne. Rolnicy ratowali się wodą z Noteci, to i ją osuszono. To nie jest przypadek, tego nie spowodowała pogoda - brak opadów, jak tłumaczą przedstawiciele kopalni „Konin”. Ta rzeka wypływa ze źródeł, przepływa przez dwa duże jeziora, a kiedy wpływa pomiędzy dwie odkrywki węgla brunatnego - zaczyna zanikać, a potem na długości 30 km można po suchym korycie jechać rowerem. Nie może być tak, że w imię wydobywania węgla brunatnego niszczy się wszystko dookoła, a na dodatek mówi się, że to nie z ich powodu i nie wiadomo, dlaczego dzieją się takie rzeczy. Ludzie protestują, bo co mają zrobić?

Nie dla nowej odkrywki

Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Poznaniu właśnie nie zgodziła się na uruchomienie kolejnej odkrywki Ościsłowo, z której kopalnia wydobywała węgiel brunatny dla Zespołu Elektrowni PAK (Pątnów, Adamów, Konin). Spółka protestuje i grozi, że decyzja ta wpłynie na brak prądu, którego w kraju i tak produkujemy zbyt mało.

- Nie można uruchamiać nowej odkrywki w środku pojezierza, gdzie ludzie żyją z turystyki - wskazuje dr Pazderski. - Cały czas słyszymy, że bez węgla nie będzie prądu, a jak nie będzie prądu, to będzie głodno, zimno i ciemno. Przepraszam, ale ponad trzydzieści krajów w Europie nie ma złóż węgla brunatnego. I co, w Skandynawii nie ma prądu?! Nie ma prądu we Francji i we Włoszech?! Niech nie opowiadają, że można otrzymywać prąd tylko z węgla! Cała Europa rozwija odnawialne źródła energii (OZE). Tędy powinniśmy pójść. To nie niszczy środowiska. A metoda odkrywkowa jest najbardziej niszcząca. Wykopujemy ogromną dziurę, co mechanicznie degraduje krajobraz. I osuszamy wszystko dookoła. Przecież nie żyjemy w XIX wieku, kiedy nikt nie przejmował się kosztami środowiskowymi.

Naukowcy wskazują, że rząd powinien przestać rzucać kłody pod nogi odnawialnym źródłom energii, jak zrobiono to z ustawą antywiatrakową. - Nikt nie mówi, że otwarte odkrywki należy zamknąć z dnia na dzień. Ludzie tam pracują, ale ten interes należy stopniowo wygaszać. A kopalnia mówi, że kończy im się węgiel, to należy otworzyć jeszcze jedną odkrywkę, i jeszcze kolejną. Co powiedzą, kiedy węgiel skończy się w Wielkopolsce i na Kujawach?! Ten biznes rozwinął się w XX wieku, na pewnym etapie rozwoju gospodarczego był niezbędny, bo nie znano jeszcze innych metod produkcji energii. Teraz prąd z OZE staje się coraz tańszy. Lobby węgla brunatnego twierdzi, że to ich węgiel jest najtańszy, ale oni nie uwzględniają kosztów zdegradowanego środowiska. Ile są warte zniszczone jeziora? Ile warta jest osuszona Noteć? Czy do rachunku węgla doliczone są koszty strat rolniczych? - pyta dr Pazderski.

Protestują od lat

Izabela Urbańska z Greenpeace wyjaśnia, że napis „Odkrywka kradnie nad wodę” dotyczy największego problemu ludności na pograniczu Kujaw i Wielkopolski. - Powstanie nowej odkrywki Ościsłowo będzie kolejną tragedią dla okolicznych rolników - mówi. To nie pierwsza akcja Greenpeace nad odkrywkami KWB „Konin”, przed laty już rozbili tu obóz. - Działamy od lat na tym terenie i nie tylko podczas protestów, ale przygotowujemy ekspertyzy i opinie. Nie odpuścimy. Inwestor zapowiada odwołanie w sprawie zablokowanej odkrywki, będziemy kontrolowali przebieg tej sprawy.

- Ludzie są zaniepokojeni, ponieważ w regionie konińskim widzieli spustoszenia powstałe podczas 50 lat eksploatacji węgla brunatnego - komentuje dr Michał Wilczyński - geolog, niezależny ekspert ds. paliw i energii, były główny geolog kraju. - Stoimy nad rzeką, której już nie ma. Drzewa wyschły. Pola uprawne straciły co najmniej 20 proc. wilgotności wskutek osuszania odkrywek. Węgiel brunatny ma tu małą kaloryczność. Elektrownie (Pątnów, Adamów, Konin) zostały zbudowane w latach 60. i 70. ubiegłego wieku. Pytałem kiedyś posłów, czy chcą jeździć 50-letnim polonezem, który dużo pali, a jego koszty napraw są kolosalne. Dokładnie tak jest z tymi elektrowniami. To po co nowe odkrywki?! Te elektrownie w większości nie spełniają norm kosztów wytwarzania energii elektrycznej, to widać w sprawozdaniach Zespołu Elektrowni PAK. Tam spada produkcja energii elektrycznej. Na konkurencyjnym rynku nikt nie kupi drogiej energii elektrycznej produkowanej przez stare urządzenia o niskiej sprawności. Jaki jest sens budowy kolejnych odkrywek, powiększania leja depresyjnego wskutek osuszania ziemi. Tysiąc sześćset kilometrów kwadratowych liczy lej depresyjny, to przerażająca wielkość! Wystarczy pojechać nad jeziora Powidzkiego Parku Krajobrazowego, żeby zobaczyć, o ile metrów obniżyły się lustra wody. W Jeziorze Wilczyńskim opadła o cztery metry! Za kilka lat zniknie. Wiceminister środowiska dr Mariusz Gajda był tutaj późną jesienią. Widział puste koryto Noteci, wysychające jeziora. Był wstrząśnięty. Nie zdawał sobie sprawy ze skali zniszczeń. Naukowcy policzyli straty w produkcji rolnej spowodowane osuszaniem. W ciągu działalności odkrywek straty są większe niż wartość wydobytego węgla brunatnego! Najwyższa pora, by ktoś zaczął liczyć i myśleć!

Roman Laudański

Nieustającą radością w pracy dziennikarskiej są spotkania z drugim człowiekiem i ciekawość świata, za którym coraz trudniej nam nadążyć. A o interesujących i intrygujących sprawach opowiadają mieszkańcy najmniejszych wsi i największych miast - słowem Czytelnicy "Gazety Pomorskiej"

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.