Mamy dość brudu i pijackich awantur - mówią mieszkańcy Fordonu. Chcą cofnięcia koncesji na sprzedaż alkoholu

Czytaj dalej
Fot. Łukasz Gdak
Dorota Witt

Mamy dość brudu i pijackich awantur - mówią mieszkańcy Fordonu. Chcą cofnięcia koncesji na sprzedaż alkoholu

Dorota Witt

- Nie chcemy tu burd, pijaństwa, wulgaryzmów i bezdomnych na klatkach schodowych! - denerwują się mieszkańcy Fordonu, którzy od roku skarżą się na problematyczną działalność jednego ze sklepów monopolowych. - Zarzuty są nieprawdziwe, ktoś nas po prostu nie lubi - odpowiadają jego pracownicy.

Chodzi o sklep przy ul. Piwnika Ponurego w Fordonie. Skarżący się to mieszkańcy bloków przy ul. Piwnika Ponurego, ul. Konfederatów Barskich oraz ul. Monte Cassino. A przedmiotem sporu są burdy urządzane przez pijane osoby, bałagan, jaki zostawiają i dewastowane obiekty sportowe.

- W wakacje prosiliśmy ponownie fordońskich radnych o pomoc, bowiem spożywanie alkoholu wokół bloków i na pobliskich obiektach sportowych przy ul. Piwnika Ponurego było i nadal jest prawdziwą plagą - czytamy w wiadomości, jaką do redakcji przesłał pan Tomasz z Fordonu.

Agresja, alkohol, dewastacja

Interpelację w tej sprawie złożył wiceprzewodniczący bydgoskiej rady miasta, Lech Zagłoba Zygler. Wskazywał na zgłoszenia mieszkańców, z których wynikało, że dochodzi do łamania ładu i porządku publicznego przez gromadzącą się na terenie obiektu sportowego młodzież. - Towarzyszą temu patologiczne - agresywne i wulgarne zachowania, spożywanie alkoholu, dewastacje i rozbijanie szklanych butelek o chodniki i ściany obiektów sportowych - czytamy w interpelacji. A dalej jest prośba o częstsze patrole służb oraz o ponowną kontrolę działalności sklepu monopolowego działającego przy ul. Piwnika Ponurego - pod kątem odebrania koncesji na sprzedaż alkoholu.

W okolicy sklepu przy ul. Piwnika Ponurego często interweniuje straż miejska i policja, Nie wszystkie zgłoszenia mieszkańców potwierdzają się
Karolina Misztal W okolicy sklepu przy ul. Piwnika Ponurego często interweniuje straż miejska i policja, Nie wszystkie zgłoszenia mieszkańców potwierdzają się

Okazuje się, że straż miejska i policja mają co w Fordonie robić.

- Z informacji jakie mamy w tej sprawie z Komisariatu Policji Bydgoszcz Fordon wynika, że w ostatnich sześciu miesiącach przy ul. Piwnika Ponurego 4 odnotowano 21 interwencji dotyczących zakłócania ładu i porządku publicznego oraz spożywania alkoholu. Nie jest możliwe jednoznaczne stwierdzenie czy interwencje mają związek ze sprzedażą napojów alkoholowych w pobliskim sklepie monopolowym - zastrzega Marta Stachowiak, rzeczniczka urzędu miasta. I wylicza:

Sklep pod lupą

Z odpowiedzi prezydenta Rafała Buskiego na interpelację wiceprzewodniczącego rady miasta wynika, że odebranie koncesji na sprzedaż alkoholu nie jest takie proste, wcześniej trzeba byłoby wykazać, że przedsiębiorca łamie zapisy ustawy. Prezydent zapowiedział jednak, że referat Zezwoleń Alkoholowych Wydziału Spraw Obywatelskich UM, wspólnie ze służbami, zadba o to, by sklep został ponownie poddany kontroli.

Ale ta odpowiedź mieszków nie uspokaja. Wskazują, że rzecz dzieje się nieopodal przedszkola publicznego, kompleksu sportowego w skład którego wchodzą: siłownia, korty tenisowe, skate park, Orlik, stadion piłkarski.

- Zarzuty, jakoby to nasi klienci spożywali alkohol w miejscach publicznych, urządzali burdy są nieprawdziwe - odpowiada szybko i spokojnie pracownica sklepu. - Przypuszczam że nie podnosi ich grupa mieszkańców, tylko jeden człowiek, który chce nam zrobić na złość, który nas nie lubi. Bardzo pilnujemy tego, by grupy młodzieży ani dorosłych nie gromadziły się przed sklepem, bo my także ponosilibyśmy odpowiedzialność w razie interwencji służb. Nie mamy w asortymencie tylko alkoholu, rodzice z przedszkolakami przychodzą do nas po słodycze, lody. Czy przychodziliby, gdyby to była jakaś speluna?

Sprawę skomentował pan Ryszard, który sklep prowadzi: - Jestem najemcą powyższego lokalu, gdzie od ponad piętnastu lat prowadzę działalność handlową. Kontynując handel w wyżej wymienionym miejscu, musieliśmy zmierzyć się z nawykami okolicznych klientów. Prowadząc konsekwentną politykę oduczyliśmy ich spożywania napojów w sklepie i jego obrębie, gromadzenia się pod sklepem oraz innych zachowań, mogących być uciążliwymi dla pozostałych klientów. Wytrwała postawa i jedność personelu doprowadziły do tego, że nasz sklep przestał być atrakcyjnym miejscem dla tego rodzaju klientów. Sześć lat temu wstecz, pojawił się ktoś, kto zaczął nieustannie pisać donosy na nasza działalność: najpierw do urzędu miasta, potem zasypywał skargami policję, straż miejską, radę osiedla Fordon. Policję, Straż Miejską, Rade Osiedla Fordon. Ponieważ obawialiśmy się o swoje miejsca pracy, zwróciłem się o pomoc do prawnika. Okazało się, że donosy całkowicie nie miały potwierdzenia w faktach. Ani rada osiedla, ani straż miejska, ani policja nie zanotowały żadnego zdarzenia związanego z naszym sklepem. Niestety, odpuściłem złożenie pozwu przeciwko uporczywemu nękaniu, w sprawie niszczenia dobrego wizerunku. Widzę, że to był błąd, bo ten człowiek wznowił swoja szkalującą działalność – jak widać. (...) Nie do końca rozumiem, w jaki sposób przyczyniliśmy się do rozwoju bezdomności w Polsce. Ten temat polecam Panu Zagłobie-Zyglerowi na kolejną interpelację. Osoby prowadzące nagonkę na nas, nasze miejsca pracy, chętnie widziałyby nas na średniowiecznym stosie, bo do tego to niestety zmierza.
Wychowałem się w czasach, kiedy na każdym rogu ulicy był kiosk z piwem, a grupy pijanych nastolatków nie demolowały obiektów sportowych, parków czy Ogródków Jordanowskich. Rodzice mieli kontakt z dziećmi nie tylko przez telefon, mieli czas dla rodziny, a nie tylko na robienie kariery. Właśnie w takich domach, w obrębie czterech ścian, rodzi się patologia, przemoc i alkoholizm. Ale to może dzieje się za blisko, żeby to zauważyć. Łatwiej przecież zrzucić problem na kogoś innego.

Dorota Witt

Komentarze

3
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

morfeusz2101

Nie będę się rozpisywał wiec .... Sklep ma tradycje, zasady które zawsze przestrzega , jest bardzo przyjemnym i przyjaznym miejscem do robienia zakupów ( nie tylko alkoholu).
Do zajadłych i upartych złośliwców – wykonaj proszę jeden tel. do przeciętnego terapeuty, a dowiesz się co ma wspólnego piernik z wiatrakiem.
I weź się za prace na rzecz społeczeństwa, a nie go niszczenia.
Pozdrawiam.! ⬇️

morfeusz2101

Witam. Sadzać po fotografii jaka ujrzałem w artykule topograficzne trafiłbym i tu strzelam hmmm Szwederowo. A może tak następny artykuł zatytułować „ Dość niszczenia chronicznie ludziom życia i niszczenia miejsc pracy!”.
Jedna osoba chorobliwie próbuje zniszczyć życie wielu osobom i teraz osobiście wiem jakie powody... tak proszę pana :).. tylko dlatego, że robi to nieumiejętnie robi to jak powyżej pisałem nagminnie. Sklep, w którym jestem dość często raczej słynie z transparentności i przestrzegania wszystkich możliwych zasad. A jeżeli mylimy problemy alkoholizmu w tym bezdomności to niech uporczywy radny w końcu postara się zrobić coś pożytecznego, a nieopłacalnego i ruszy głowa! Tak wiem to nie jest łatwy problem do rozwiązania, a raczej do wykorzystywania by obszyć własne plany pod płaszczyk alkoholu…bardzo brzydkie i tanie!!! Plany

wrozba24

Pożyczka na dowód bez żadnych zaświadczeń
od 100zł do 60.000zl raty do 5lat
Gotówka w 30minut po wypełnieniu wniosku na stronie:
kredytyk. pl
Zapraszamy

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.