Maluchy zostają w domach dziecka, bo za mało chętnych na rodziny zastępcze

Czytaj dalej
Fot. Dariusz Bloch
Jolanta Zielazna

Maluchy zostają w domach dziecka, bo za mało chętnych na rodziny zastępcze

Jolanta Zielazna

Maleje liczba chętnych do utworzenia rodzin zastępczych. Czasami najmłodsze dzieci muszą być w placówkach, zamiast w rodzinach.

NIK skontrolowała, jak powiaty działają na rzecz tworzenia rodzin zastępczych, jak je wspierają. W naszym regionie kontrolerzy przyjrzeli się działaniom Bydgoszczy, Torunia i Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Nakle. Nie mieli żadnych zastrzeżeń do działań tych instytucji z wyjątkiem Nakła, gdzie wytknięto niedopatrzenie formalne.

Nie oznacza to jednak, że sytuacja jest bardzo dobra. Nie jest, bo tak, jak w całym kraju jest coraz mniej chętnych do tworzenia zawodowych rodzin zastępczych, rodzinnego pogotowia, nie ma chętnych rodzin do opieki nad dziećmi z rozmaitymi zaburzeniami. W trzech naszych powiatach o 10 proc. zmalała liczba rodzin zastępczych, o połowę liczba kandydatów.

W konsekwencji, dzieci, przebywają w placówkach opiekuńczych. Tymczasem najmłodsze, do 7 roku życia, nie powinny już tam być umieszczane.

- W Toruniu udało się uniknąć sytuacji, gdy w placówkach umieszczano dzieci poniżej 7 roku życia. W Bydgoszczy na koniec 2015 r. było ich 27, a w powiecie nakielskim - 2 - mówi Barbara Antkiewicz, dyrektor delegatury NIK w Bydgoszczy.

Tymczasem od 2015 r. do placówek nie powinny trafiać dzieci, które nie ukończyły 7 lat.

Nie ma też chętnych na utworzenie rodzin zastępczych dla dzieci chorych i z zaburzeniami zachowania.

Instytucje odpowiadające za pieczę zastępczą wskazują na problemy w kontaktach z sądami rodzinnymi. Długo trzeba czekać na ich rozstrzygnięcia, a przez to dzieci długo przebywają w pogotowiu opiekuńczym. Zdarzało się wielokrotne monitowanie sądów o rozwiązanie rodziny zastępczej, która nie działała prawidłowo czy wręcz działała na szkodę dziecka.

Z kolei rodzice zastępczy skarżą się na niewystarczającą pomoc w szkoleniach, w możliwości skorzystania z pomocy wolontariuszy. Rzadko kiedy też dostają pieniądze większe niż minimalne zapisane w ustawie. Takie możliwości są w powiecie nakielskim.

NIK wskazuje na problemy pieczy zastępczej w całym kraju. To brak realnego - finansowego i instytucjonalnego - wsparcia dla rodzin zastępczych, które zmagają się z wieloma trudnościami.

Bardzo rzadko rodziny zastępcze czy rodzinne domy dziecka dostają dodatkowe świadczenia (np. dopłaty do wypoczynku, remontu mieszkań), a samo wynagrodzenie też nie jest zachętą.

Z tego m.in. powodu nie ma chętnych na rodzicielstwo zastępcze.

Pomocy dzieciom nie ułatwia też brak centralnego banku danych o rodzinach zastępczych z informacją o wolnych miejscach, co utrudnia poszukiwanie miejsc w innych powiatach.

Wstępne wyniki tej kontroli znała wcześniej min. rodziny Elżbieta Rafalska. Mówiła o nich podczas pobytu w Bydgoszczy na początku marca. Rozwój rodzinnych form systemu pieczy zastępczej odbywa się zbyt wolno w stosunku do potrzeb.

Jolanta Zielazna

Emerytury, renty, problemy osób z niepełnosprawnościami - to moja zawodowa codzienność od wielu, wielu lat. Ale pokazuję też ciekawych, aktywnych seniorów, od których niejeden młody może uczyć się, jak zachować pogodę ducha. Interesuje mnie historia Bydgoszczy i okolic, szczególnie okres 20-lecia międzywojennego. Losy niektórych jej mieszkańców bywają niesamowite. Trafiają mi się czasami takie perełki.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2023 Polska Press Sp. z o.o.