Magdalenka. Rozmowy sprzed 27 lat

Czytaj dalej
Fot. LASKI COLLECTION/eastnews
Dorota Kowalska

Magdalenka. Rozmowy sprzed 27 lat

Dorota Kowalska

Kiszczak miał w domu wiele zdjęć z rozmów w Magdalence. Część ujawnił już lata temu. Część czekała na swój czas. - Nie było tam spisku - mówił Lech Kaczyński w 2009 roku.

"Zła sława rozmów w Magdalence jest niezasłużona. Nie było tam spisku”

- mówił w radiowych „Sygnałach Dnia” w 2009 roku ówczesny prezydent Lech Kaczyński. I wyliczał: „Tam doprowadzono do wolnych wyborów do Senatu. Nie mówię o samej legalizacji NSZZ „Solidarność”, bo to było oczywiste. Tam doprowadzono do tego, że udział Solidarności w tych wyborach kontraktowych do Sejmu był jednak znaczenie większy niż początkowo władza usiłowała zakładać. Tam zgodzono się na urząd, który komuniści przewidzieli dla Jaruzelskiego, ale szybko wypadł z jego rąk” - podkreślił prezydent. Jak mówił, są osoby, które uważają, w Magdalence doszło do spisku, że pewne sprawy po cichu między sobą uzgodniono. „Nie, byłem uczestnikiem wszystkich tych posiedzeń i mówię jasno - nie” - zaznaczył Lech Kaczyński.

Cofnijmy się w czasie i spróbujemy zarysować tło tamtych wydarzeń. W połowie sierpnia 1988 r. przez Polskę przelewała się kolejna fala strajków, protestowali górnicy w kopalni „Manifest Lipcowy” w Jastrzębiu, domagając się między innymi legalizacji NSZZ „Solidarność”, stanął Port Północy i port w Szczecinie, stanęła Huta Stalowa Wola. Nastroje społeczne były fatalne. W kraju szalał kryzys, utrwalony jeszcze wprowadzeniem stanu wojennego. Równolegle władze wzmogły represje wobec podziemnych struktur NSZZ Solidarność. Wiosną 1988 Solidarność rozpoczęła akcję występowania do sądu o rejestrację swoich poszczególnych Komisji Zakładowych, co spotkało się z ostrym sprzeciwem władz.

Sytuacja była napięta, rosła frustracja i niezadowolenie, 8 marca w 20. rocznicę wydarzeń marcowych, na ulicę wyszli studenci. Chwilę potem, wiosną i latem, stanęło kilkanaście zakładów pracy: stoczni, hut, kopalń.

Już 20 sierpnia, a więc w czasie trwania strajków, doszło do spotkania pomiędzy sekretarzem KC PZPR Józefem Czyrkiem a przewodniczącym warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej - Andrzejem Stelmachowskim, którego wydelegował Episkopat i Lech Wałęsa. Strony, na razie, chciały się wybadać, sprawdzić, czy przeciwnik zdolny jest pójść na kompromisy.

Potem sprawy potoczyły się stosunkowo szybko. Już następnego dnia, czyli 21 sierpnia, Wojciech Jaruzelski, na posiedzeniu Biura Politycznego, przedstawił propozycję rozpoczęcia rozmów z umiarkowaną opozycją. I przekonywał tych, którzy opowiadali się za siłowym rozwiązaniem sytuacji w kraju, że, na razie, to najlepsze posunięcie.

Historyk Antoni Dudek w „Historii Politycznej Polski 1989-2005” tak tłumaczy strategię, którą obrały komunistyczne władze: „Rozpoczęcie rozmów z Wałęsą stanowiło dla ekipy Jaruzelskiego przełom psychologiczny, a zarazem wstęp do rezygnacji z forsowania rozwiązań siłowych, jakie selektywnie zastosowano podczas wiosennych strajków. Wprawdzie od kwietnia 1988 r. prowadzono w MSW i MON, ściśle tajne przygotowania do wprowadzenia stanu wyjątkowego, jednak z każdym miesiącem alternatywa siłowa stawała się coraz mniej prawdopodobna.”.

Natychmiast po zakończeniu posiedzenia Biura Politycznego, powrócono więc do nieformalnych rozmów z przedstawicielami opozycji, tak, że już 25 sierpnia Lech Wałęsa zaproponował komunistycznym władzom kwestie, które miałyby być omawiane w trakcie rozmów, znalazła się wśród nich oczywiście sprawa legalizacji „Solidarności”.

Już dzień później gen. Czesława Kiszczaka w telewizyjnym przemówieniu wezwał do rozmów z opozycją, oferując spotkanie z przedstawicielami różnych środowisk społecznych. I tak rozpoczęły się zakulisowe rozmowy, które miał doprowadzić do obrad Okrągłego Stołu.

Kiszczak spotkał się z Lechem Wałęsą 31 sierpnia 1988 r. w willi MSW na ul. Zawrat w Warszawie. W rozmowie uczestniczyli także bp Jerzy Dąbrowski i sekretarz KC Stanisław Ciosek. Każda ze stron stawiała warunki. Strona rządowa chciała zakończenia strajków, opozycja - legalizacji NSZZ Solidarność. Kompromis wydawał się niemożliwy.

Lech Wałęsa w książce „Droga do wolności” tak opisywał to spotkanie z gen. Kiszczakiem:

„Oczywiście, nie byłem zadowolony, ale też nie mogłem zbytnio podskakiwać. Kilkanaście strajkujących zakładów to nie kilkaset, jak w sierpniu 1980, a generał powiedział bez ogródek, że i tak „beton” partyjny próbuje torpedować każdą ofertę ugody z opozycją. Czułem, że mówi szczerze, lecz zastanawiałem się, jak spojrzę w oczy zarośniętym, czekającym z nadzieją stoczniowcom czy górnikom. Cóż z tego - myślałem - że racja moralna jest po ich stronie?”.

Władze nie godziły się na legalną Solidarność, choć widziały już opozycję zasiadającą w polskim parlamencie, z kolei dla opozycjonistów, którzy zebrali się w Gdańsku 11 września, tzw. sześćdziesiątki, postulat legalizacji Solidarności był warunkiem rozpoczęcia jakichkolwiek rozmów.

Sytuacja wydawała się patowa. Tym razem za słuchawkę chwycił sekretarz KC PZPR Józef Czyrek i po raz kolejny wykręcił numer do prezesa KIK Andrzeja Stelmachowskiego. Podczas telefonicznej roz mowy padła propozycja drugiego już spotkania Lecha Wałęsy z gen. Kiszczakiem. I tu do akcji włączył się kościół, a konkretnie ks. Alojzy Orszulik, dyrektor biura prasowego Episkopatu, który przekazał bp. Tadeuszowi Gocłowskiemu propozycję władz, biskup poinformował o telefonie Lecha Wałęsę. Wałęsa przystał na spotkanie.

Doszło do niego w tej samej willi MSW na ulicy Zawrat. W rozmowach uczestniczył gen. Kiszczak, Stanisław Ciosek i Lech Wałęsa, po raz pierwszy ks. Orszulik i Andrzej Stelmachowski. Ponownie padła kwestia legalizacji Solidarności, ale nie została rozstrzygnięta, gen. Kiszczak obiecał jedynie, że jeden z zespołów Okrągłego Stołu zajmie się problemem tego, jak ma wyglądać ruch związkowy.

Związkowcy mieli dylemat, do ostatniej chwili w Sekretariacie Episkopatu trwały narady, co robić: kontynuować, czy nie dalsze rozmowy z rządem. Jeszcze 16 września rano ważyły się losy historii, w końcu zapadła decyzja - delegacja opozycji pojechała do ośrodka MSW w podwarszawskiej Magdalence. Bo tu, ze względu na liczbę uczestników spotkania przeniesiono rozmowy.

Obecnie na nich byli przedstawicieli władz, opozycji i Episkopatu. Jak można się było spodziewać sprawą zasadniczą, była kwestia legalizacji Solidarności, która zdominowała spotkanie. Przedstawiciele opozycji żądali jednoznacznej deklaracji od ludzi gen. Jaruzelskiego, strona rządowa podnosiła, że nie może takowych czynić. Cztery godziny nerwów.

Impas chciał przełamać ks. Orszulik proponując przerwę w obradach i „spożycie darów Bożych ze stołu Kiszczaka.” Ta przerwa miała wyglądać tak: „Stół był bogato zastawiony. Obsługiwali szybko i sprawnie kelnerzy. Przed każdym nakryciem stały dwa kieliszki, jeden na wódkę, drugi na wino. Robotnicy z Solidarności wódki nie pili. Przy stole nastąpiło znaczne odprężenie. (...) Przedstawiciele strony rządowej wychodzili do telefonu. Konferowali też w osobnym pomieszczeniu: gen. Kiszczak, L. Wałęsa i T. Mazowiecki” - przynajmniej tak miał o niej mówić ks. Orszulik. To spotkanie wiele zmieniło. Liderzy opozycji zgodzili się na rządową wersję komunikatu, odstępując od żądania legalizacji Solidarności przed rozpoczęciem głównych negocjacji.

Dlaczego? Gen. Kiszczak miał tłumaczyć, że za parę dni zmieni się rząd i sprawy różnie mogły się potoczyć. Lech Wałęsa chciał wierzyć tym zapewnienia. Jedynym, który pozostawał sceptyczny wobec deklaracji komunistycznych władz był Władysław Frasyniuk. Tylko on jeden.

W świat, a raczej w Polskę, poszedł zatem komunikat, że obie strony zbliżyły stanowiska. Głównymi tematami Okrągłego Stołu miały być: „model funkcjonowania państwa i życia publicznego, przyspieszenie rozwoju i modernizacja gospodarki narodowej, kształt polskiego ruchu związkowego”.

Jak pisze Jan Skórzyński w „Tygodniku Powszechnym” wieczorem w mieszkaniu ks. Orszulika analizowano efekty spotkania. Przeważały opinie krytycznie, ale Bronisław Geremek, notabene nieobecny w Magdalence, uznał je za krok w przód, podnosząc, że najważniejsze było faktyczne uznanie Solidarności za stronę dialogu przez władze. Poparł go ks. Orszulik, mówiąc, że do celu trzeba dochodzić stopniowo. Wstępnie założono, że do obrad Okrągłego Stołu dojedzie w październiku.

Tak się jednak nie stało. Z kilku przynajmniej powodów: opozycja wciąż żądała legalizacji Solidarności, nie godziła się też na ingerencję rządu w skład strony solidarnościowo-opozycyjnej przyszłego Okrągłego Stołu.

Sytuacja zmieniała się jednak, kiedy, jak wcześniej zapewniał Wałęsę i Mazowieckiego gen. Kiszczak, nastąpiła zmiana rządu. 27 września 1988 roku stanowisko premiera objął Mieczysław Rakowski, dwa tygodnie później został powołany jego gabinet. W grudniu rozpoczęły się obrady X Plenum Komitetu Centralnego PZPR, podczas którego podniesiono kwestię możliwość rozmów z Solidarnością oraz jej legalizacji. W partii doszło do ostrego konfliktu, jednak dzięki naciskowi m.in. Jaruzelskiego i Kiszczaka, przyjęto „Stanowisko X Plenum KC PZPR w sprawie pluralizmu politycznego i związkowego”. Mogły ruszyć przygotowania do obrad Okrągłego Stołu.

27 stycznia 1989 po raz kolejny spotkali się Lech Wałęsy i gen. Kiszczaka, ustalili procedurę, zakres rozmów oraz ostateczny termin rozpoczęcia obrad Okrągłego Stołu.

Tak rozmowy w Magdalence, jak ich następstwo, czyli obrady Okrągłego Stołu należą do tych historycznych wydarzeń, które tak naprawdę nigdy się nie kończą. Dyskusja o nich trwać będzie latami. Tak jak nie zniknie podział na tych, którzy uważają je za historyczne osiągniecie i tych, którzy upatrują w Magdalence i Okrągłym Stole największej historycznej zdrady.

Rozmowy w Magdalence odbywały się tak naprawdę w dwóch fazach. W tej pierwszej ustalono zasady, we -dług których odbędą się obrady Okrągłego Stołu. W marcu 1989 roku, już w trakcie jego obrad, negocjacje w Magdalence wznowiono - w nieformalnej atmosferze pracowano tam nad kwestiami, których nie udawało się rozstrzygnąć przy Okrągłym Stole.

Autor: Dorota Kowalska

Dorota Kowalska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.