Maciej Jarczyński i filmy. Autorskie, mocne, krótkie

Czytaj dalej
Fot. Aleksander Knitter
Maria Eichler

Maciej Jarczyński i filmy. Autorskie, mocne, krótkie

Maria Eichler

Uwaga, talent! Na pewno jeszcze niejeden raz usłyszymy o Macieju Jarczyńskim. Trzymamy kciuki za jego twórczy rozwój.

To był niecodzienny poniedziałek w Dyskusyjnym Klubie Filmowym. Po pierwsze dlatego, że jego bohaterem był chojniczanin Maciej Jarczyński. Po drugie, okazało się, że nie ma przesady w zapowiedziach, że nie koncentruje się on tylko na jednym rodzaju sztuki, bo z powodzeniem uprawia malarstwo, komponuje i dyryguje chórem, a na dodatek robi filmy! Ba, wyszło też na jaw, że Jarczyński najchętniej sam robiłby w nich wszystko - bywa nie tylko operatorem kamery, scenografem, autorem muzyki, ale też aktorem!

Obejrzeliśmy jego filmy „Hugon: portrecista świata niewidzialnego”, „Portret”, „85625”, „Mateusz i jego Kropki” oraz przedpremierowo „Chór” i „Oddech”.

Wiele srok za ogon

Jak wyznał widzom, to, że chwyta tak wiele srok za ogon, robiąc film prawie własnymi siłami, wynika z tego, że... może to robić. Bo nic go nie ogranicza. Na pewno inaczej będzie z filmem fabularnym, nad produkcją którego musi czuwać sztab ludzi. O tym etapie Jarczyński marzy, ale na razie zbiera doświadczenia w krótkim metrażu.

Wybiera wyrazistych bohaterów - wybitnego malarza Hugona Laseckiego, który z bolesną szczerością opowiada swoje życiowe przypadki, a na przebitkach mamy w kadrze jego prace. Jest muzyk, tekściarz i pisarz Mateusz Kołos szukający swojego miejsca na ziemi, jest Zbigniew Kołakowski, więzień obozów w Sachsenhausen i Flossenburgu, uczestnik „marszu śmierci”, jest wreszcie młody człowiek grany przez Jarczyńskiego, który zadaje sobie pytanie - kim jestem i jaki jestem? Kim mogę być?

O tym ostatnim filmie, pt. „Portret” jego twórca mówi, że za każdym razem, gdy go pokazuje, dostaje zawału.

- To było dla mnie straszne uczucie, zobaczyć siebie na ekranie - śmieje się.

Eksperymentalny „Chór” to muzyczna wariacja na temat obrazu na desce Hugona Laseckiego, a „Oddech” przynosi kontrastową wizję relacji świata i człowieka. Piękno natury zostaje zderzone z tym, co dzieje się w głowie młodego człowieka (znów Jarczyński!). Materialnym uzewnętrznieniem stanu ducha bohatera filmu staje się obraz „Akt wiszący”, na którym bez trudu rozpoznamy rozpiętego na krzyżu autora filmu.

Niezłe raczkowanie

- Ja dopiero raczkuję - wyznawał Jarczyński. - Podobno takim sprawdzianem dla reżysera jest dopiero film pełnometrażowy. Jeden, drugi, trzeci... Więc trzeba jeszcze poczekać.

Wystawę prac malarskich Jarczyńskiego można oglądać jeszcze przez dwa tygodnie w hallu ChCK, a my zachęcamy do śledzenia rozwoju jego twórczej drogi.

Maria Eichler

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.