Adam Lewandowski

Łąki mają za torami bez przejazdu od lat

Po dawnej drodze nie ma śladu. Zarosła już trawą. Nie ma też śladów na torowisku. Po modernizacji pociągi mogą tu pędzić z prędkością do 120 kilometrów Fot. Adam Lewandowski Po dawnej drodze nie ma śladu. Zarosła już trawą. Nie ma też śladów na torowisku. Po modernizacji pociągi mogą tu pędzić z prędkością do 120 kilometrów na godzinę.
Adam Lewandowski

Właściciele nadnoteckich łąk zapowiadają na wiosnę protest.

Bujne łąki nadnoteckie w Ślesinie, tuż za stawami rybnymi Fundacji hrabiny Potulickiej. Jakieś trzysta hektarów. Ich właścicielami są rolnicy nie tylko ze Ślesina. Także z Michalina, Samsieczynka, Suchar. Razem ze czterdziestu. I każdy z nich od 10 lat ma problemy z przejazdem na drugą stronę torów.

Droga była przed koleją

- To stara droga ze Ślesina do tych łąk - wspomina dawny sołtys Edward Parduła. - Była prędzej niż tory. Za moich czasów nawieźliśmy tu tłuczeń i utwardziliśmy. Był przejazd kolejowy ze szlabanami, stał dom i budka dróżnika. Najpierw zamienili przejazd strzeżony na niestrzeżony. A potem - to było dziesięć lat temu, za czasów rządów PiS, gdy burmistrzem był pan Centała - Polskie Koleje Państwowe modernizowały torowisko i zlikwidowały przejazd. Moim zdaniem bezprawnie. Łąki są, przejazdu nie ma.

Po dawnej drodze nie ma śladu. Zarosła już trawą. Nie ma też śladów na torowisku. Po modernizacji pociągi mogą tu pędzić z prędkością do 120 kilometrów
Adam Lewandowski W rozmowie z byłym sołtysem - Edwardem Pardułą - przeszkodził na chwilę pociąg relacji Nakło - Bydgoszcz.

Droga zarosła trawą

Domu też nie ma, budki dróżnika również, drogi nawet nie widać. Bo zarosła trawą. Temat przejazdu przez tory wraca każdego roku od 10 lat. Pisaliśmy już o tym. I końca sprawy nie widać.

Telewizja przyjechała

Wczoraj byliśmy tam z ekipą bydgoskiej telewizji. Red. Marta Jastrzębska z operatorem Krzysztofem Gietką. Przyjechało też kilkunastu właścicieli nadnoteckich łąk, także Bernadeta Nowaczyk, sołtys Ślesina.

- Tą sprawą zajmowali się już posłowie, byliśmy też u wojewody Ewy Mes - mówi. - Gdyby była nadal, to sądzę, że sprawa byłaby załatwiona. PKP zgodziły się już na to, by przejazd kolejowy wrócił, chciały tylko, by koszty poniosła gmina. A gmina mówi, że nie ma na taką inwestycję pieniędzy. Nowy wojewoda nie jest już zainteresowany sprawą rolników ze Ślesina. Jest więc, jak jest.

Rolnicy - Kołodziejski, Pochowski, Fac, Treliński - mówią:

Kolej zniszczyła przejazd, to niech odbuduje. To koszt 60-70 tysięcy złotych.

Aż płyty pękają

- Zamiast korzystać z 1,5 km drogi gminnej, jeździmy na łąki drogą Fundacji hr. Potulickiej. Jest znacznie dalej, ale najgorsze, że to przecież droga prywatna. Już stoi tam znak zakaz wjazdu w stronę stawów. A jeśli postawią taki znak także na drodze prowadzącej do naszych łąk? Przecież my tę drogę niszczymy naszym ciężkim sprzętem. Płyty pękają. Fundacja nie musi jej naprawiać. Co mamy robić?

Po dawnej drodze nie ma śladu. Zarosła już trawą. Nie ma też śladów na torowisku. Po modernizacji pociągi mogą tu pędzić z prędkością do 120 kilometrów
Adam Lewandowski Spotkanie z mieszkańcami. Wśród nich Bernadeta Nowaczyk, sołtys Ślesina, która uczestniczyła w rozmowach z PKP.

Traktory na tory!

Dojdzie do tego, że rolnicy zablokują traktorami przejazd. Zapowiadają to wiosną. Bo - mówią - jak długo mamy czekać na powrót naszego przejazdu?!

Adam Lewandowski

Dziennikarz społeczny, zajmujący się interwencjami.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.