Kujawsko-pomorski zespół parlamentarny tylko z nazwy. Bo Bydgoszczy tam nie ma

Czytaj dalej
Fot. Jacek Smarz
Jolanta Zielazna

Kujawsko-pomorski zespół parlamentarny tylko z nazwy. Bo Bydgoszczy tam nie ma

Jolanta Zielazna

Kujawsko-pomorski zespół parlamentarny skupia tylko posłów i senatorów połowy województwa. Z bydgoskiej części nie ma nikogo.

Bydgoscy posłowie w większości zgodnie twierdzą, że zaproszenia do zespołu nie dostali, a o jego powstaniu dowiedzieli się z prasy. - Jeszcze raz sprawdziłem skrzynkę e-mailową, zaproszenia nie było, nie dostałem go też telefonicznie czy listownie - mówi Michał Stasiński, poseł Nowoczesnej.

To samo twierdzą m.in. Ewa Kozanecka i Łukasz Schreiber (PiS).

- Nikt mi nic nie zaproponował, mimo że mam niezłe kontakty z posłem Ardanowskim z PiS - ubolewa Jan Rulewski, senator PO. - O powstaniu zespołu dowiedziałem się z mediów.

To właśnie Jan K. Ardanowski, wspólnie z senatorem PO Przemysławem Termińskim, jest jednym z inicjatorów utworzenia zespołu.Do otrzymania zaproszenia przyznaje się tylko Eugeniusz Kłopotek (PSL). - Około miesiąc temu poseł Ardanowski zaproponował, by się zapisać, i podał deklarację, w której były bodaj trzy warunki progowe, a jednym z nich uznanie metropolii bydgosko-toruńskiej. Na to się nie godzę. Nie po to przecież walczymy o metropolię bydgoską.

O poparciu dla bydgosko-toruńskiej metropolii dowiedział się też później Łukasz Schreiber (PiS). - To nie dla mnie - kwituje krótko.

I właśnie ten wstępny warunek zdecydowanie odrzucają parlamentarzyści bydgoskiej części województwa kujawsko-pomorskiego. - Jaki jest sens dopisywania się teraz do tego zespołu? Dałoby to mu tylko większą legitymizację - mówi Łukasz Schreiber.

Jednak z wyjątkiem Schreibera i Pawła Skuteckiego (Kukiz’15), bydgoszczanie widzą sens wspólnych działań dla dobra całego województwa. Pod warunkiem jednak że będzie to miało ręce i nogi, nie będą stawiane warunki wstępne, jak teraz.

Inicjator powołania zespołu (podobny istniał w poprzedniej kadencji, ale o jego dokonaniach jakoś nie było słychać), poseł Ardanowski zapewnia, że informacje o tworzeniu zespołu rozesłał wszystkim parlamentarzystom na adresy skrzynek poselskich widniejące na stronie sejmowej. - Odpowiedziały mi dwie lub trzy osoby, że dziękują, ale nie są zainteresowane - wyjaśnia.

Pomysł narodził się około półtora miesiąca temu, po spotkaniu posłów w Toruniu. Wtedy opowiedzieli się oni za metropolią bydgosko-toruńską, przeciw wydzieleniu Collegium Medicum z UMK. Uznali, że najważniejszą inwestycją dla województwa jest budowa drogi S10.

- Posłowie źle zinterpretowali komunikat, który rozesłałem po tym spotkaniu do mediów - wyjaśnia Ardanowski. - To nie była deklaracja.

Poseł mówi, że ma świadomość, że zespół miałby w wielu sprawach różne zdania, trudno byłoby uzyskać zgodę. - Dla posłów z Włocławka, Grudziądza, Rypina metropolia nie jest sprawą najważniejszą, to nie tak, że całe województwo tym żyje. Ważny jest dobry układ komunikacyjny regionu, obwodnice małych miast, strefy ekonomiczne - jest dużo istotnych dla województwa spraw.

- Ponowię zaproszenie, żeby rozmawiać o problemach województwa - zapowiada poseł Ardanowski.

Jolanta Zielazna

Emerytury, renty, problemy osób z niepełnosprawnościami - to moja zawodowa codzienność od wielu, wielu lat. Ale pokazuję też ciekawych, aktywnych seniorów, od których niejeden młody może uczyć się, jak zachować pogodę ducha. Interesuje mnie historia Bydgoszczy i okolic, szczególnie okres 20-lecia międzywojennego. Losy niektórych jej mieszkańców bywają niesamowite. Trafiają mi się czasami takie perełki.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.