Krytyczny głos o uniwersytecie medycznym w Bydgoszczy [list otwarty]

Czytaj dalej
Fot. Dariusz Bloch
Joanna Pluta

Krytyczny głos o uniwersytecie medycznym w Bydgoszczy [list otwarty]

Joanna Pluta

Robert Szatkowski, prezes bydgoskiego stowarzyszenia Wyszogród jest przeciwny powołaniu w Bydgoszczy uniwersytetu medycznego.

Szatkowski jest także członkiem Rady Działalności Pożytku Publicznego Miasta Bydgoszczy. Wczoraj opublikował list otwarty. Czytamy w nim m.in. „Chyba nikt w Bydgoszczy nie myśli strategicznie i długofalowo o korzyściach dla miasta, tylko skupia się na kopaniu po kostkach i wywoływaniu awantur dla własnych korzyści politycznych. Nie mogę już o słuchać o toruńskich „złodziejach” podczas awantury. Nikt nam nic nie ukradł, budynki stoją w Bydgoszczy, studenci tutaj studiują, grono naukowe tutaj pracuje. Uczelnia medyczna dobrowolnie dołączyła do UMK i jest w strukturach jednego z najlepszych uniwersytetów w kraju” - pisze Szatkowski.

Jego zdaniem także „rozbijanie uczelni to utrata nadawania tytułów naukowych a bez tego uczelnia straci rację bytu. Awantura również, bardzo negatywnie odbije się na rekrutacji na bydgoskie uczelnie. I to nie tylko uczelni medycznej. Opinie o awanturach w Bydgoszczy na pewno nie przyciągną zainteresowanych studentów. (...) Mam nadzieję, że politycy w Warszawie i w ministerstwach podejmą mądrą decyzję korzystną dla szkolnictwa a nie dla zaspokojenia krótkowzrocznych lokalnych ambicji politycznych”.

To pierwszy tak jednoznaczny głos przeciw samodzielnemu uniwersytetowi, jaki dało się usłyszeć w Bydgoszczy.

List otwarty

Obserwując co się dzieje podczas awantury o Collegium Medicum muszę zabrać głos bo chyba nikt w Bydgoszczy nie myśli strategicznie i długofalowo o korzyściach dla miasta tylko skupia się na kopaniu po kostkach i wywoływaniu awantur dla własnych korzyści politycznych. Nie mogę już o słuchać o toruńskich „złodziejach” podczas awantury. Nikt nam nic nie ukradł, budynki stoją w Bydgoszczy, studenci tutaj studiują, grono naukowe tutaj pracuje. Uczelnia medyczna dobrowolnie dołączyła do UMK i jest w strukturach jednego z najlepszych Uniwersytetów w kraju. Wygląda na to, że podczas awantury o uczelnię niezauważenie przeszedł głos profesora Jacka Kubicy właśnie z CM. Rozbijanie uczelni to utrata nadawania tytułów naukowych a bez tego uczelnia straci rację bytu. Dodałbym, że awantura również, bardzo negatywnie odbije się na rekrutacji na bydgoskie uczelnie. I to nie tylko uczelni medycznej. Opinie o awanturach w Bydgoszczy na pewno nie przyciągną zainteresowanych studentów. Uważam, że w zacietrzewieniu doprowadzimy do tego, że uczelnia medyczna upadnie, tysiące studentów wyjadą do innych miast a my w wielkiej dumie, że „dokopaliśmy” temu ‘złemu” Toruniowi doprowadzimy do tego, że nasza uczelnia zostanie zredukowana do jakiejś gminnej szkółki uczącej jak zakładać bandaże. Osoby tak ochoczo wymachujące szabelką nie zdają sobie sprawy, że zaczynanie wszystkiego od nowa, zdobycie rangi uczelni, zdobycie zaufania studentów i środowiska naukowego to wieloletni etap i olbrzymie pieniądze. Czy Bydgoszcz stać na wyjazd ponad 6 tysięcy studentów medycyny? Mam nadzieję, że politycy w Warszawie i w ministerstwach podejmą mądrą decyzję korzystną dla szkolnictwa a nie dla zaspokojenia krótkowzrocznych lokalnych ambicji politycznych.
Robert Szatkowski, Prezes Stowarzyszenia Bydgoski Wyszogród

Joanna Pluta

W "Pomorskiej" zajmuję się dwoma tematami - kulturą i zdrowiem. Ten pierwszy jest zdecydowanie bardziej fascynujący. Drugi natomiast daje o wiele więcej satysfakcji.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.