Maria Eichlermaria.eichler@pomorska.pl

Konkursu na nowego komendanta straży nie będzie. Za to referendum - i owszem

Tadeusz Rudnik odchodzi. Fot. Aleksander Knitter Tadeusz Rudnik odchodzi.
Maria Eichlermaria.eichler@pomorska.pl

Potwierdziły się nasze informacje o kadrowych zmianach w straży miejskiej. Może nie jest to rewolucja, ale na pewno jej początek.

Najważniejsze decyzje burmistrza Arseniusza Finstera po referendum w sprawie likwidacji straży miejskiej to przyjęcie dymisji komendanta Tadeusza Rudnika i powierzenie na rok obowiązków jego zastępcy Arkadiuszowi Meggerowi oraz rozpisanie...kolejnego referendum na ten sam temat za rok!

Tym samym Arseniusz Finster daje straży szansę na poprawę wizerunku przez kolejny rok. Jak twierdzi, wielu mieszkańców jest zupełnie nieświadomych, że jednak ta formacja bywa naprawdę pomocna. - Czy ktoś wie, że mogą podładować akumulator, jeśli nam siądzie - pyta retorycznie burmistrz.

Strażnicy mają więc być postrzegani nie jako ludzie od wypisywania mandatów, ale jako życzliwi nam funkcjonariusze. Z budżetu miejskiego zniknie pozycja 200 tys. zł z tytułu mandatów, bo burmistrz nie chce zarabiać na błędach mieszkańców. Mają być w pierwszej kolejności pouczani, a nie od razu karani. Zmieni się też wysokość opłaty administracyjnej - z 50 zł spadnie do 10 zł.

Co z Tadeuszem Rudnikiem, który we wtorek będzie się żegnał ze strażą?

- Nie zostawię na lodzie człowieka, który ponad 24 lata przepracował w tej formacji - mówi stanowczo burmistrz. - Znajdzie zajęcie w wydziale komunalnym, zakres obowiązków określi dyrektor.

Dlaczego nie będzie konkursu na komendanta straży? Bo burmistrz uważa, że powierzenie obowiązków Meggerowi jest lepszym wyjściem z sytuacji. - Poradzi sobie, za tydzień przedstawi plan działania - podkreśla. Arseniusz Finster dodaje też, że zamierza zapytać obywateli jeszcze raz, czy straż miejska ma nadal istnieć. Referendum chciałby przeprowadzić w styczniu przyszłego roku - po okresie próby i reform, jakie wdroży nowy komendant.

- Nie czarujmy się, to będzie być albo nie być dla tej formacji, więc jest to na pewno spore wyzwanie - mówi.

Arkadiusz Megger czuje ten ciężar. - Spróbujemy - mówi. - Na razie nie zdradzę mojego planu, ale go mam.

Maria Eichlermaria.eichler@pomorska.pl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.