Hanka Sowińska

Kompleksową opiekę już pacjentom zapewniamy [rozmowa]

W naszym SOR pacjenci czekają krócej niż w innych- mówi dr Wanda Korzycka-Wilińska. Fot. Andrzej Muszyński W naszym SOR pacjenci czekają krócej niż w innych- mówi dr Wanda Korzycka-Wilińska.
Hanka Sowińska

Rozmowa z dr n. med. WANDĄ KORZYCKĄ-WILIŃSKĄ, dyrektorem Szpitala Uniwersyteckiego nr 1 im. dr. J. Biziela w Bydgoszczy o sieci szpitali.

- Sejm pracuje nad projektem ustawy o sieci szpitali, przyjętym przez rząd 22 lutego. Czego pani obawia się najbardziej?
- Dla nas najważniejsze jest to, jakie będzie finansowanie. Wiadomo, że szpitale mają otrzymać 91 proc. pieniędzy (z obecnej puli przeznaczonej na lecznictwo szpitalne) w formie ryczałtu. Na razie to wielka niewiadoma. Mówi się, że dostaniemy tyle, ile przed dwoma laty. Budżet ma być powiększony o nadwykonania. Nie wiemy jednak, czy chodzi tylko o kwotę, którą za 2015 r. zwrócił nam NFZ, czy może o wszystkie świadczenia, także te, o które walczymy z funduszem w sądzie. Nie wiemy również, co - oprócz leczenia szpitalnego i poradni przypisanych do oddziałów - będzie finansowane ryczałtowo. Mamy takie poradnie jak np. diabetologiczna, ale dotąd nie wiemy, skąd będą pochodzić pieniądze na jej funkcjonowanie. Czy to będzie w drodze konkursu?

- Sieciowe szpitale będą musiały zapewnić pacjentom nocną i świąteczną opiekę medyczną oraz rehabilitację. „Biziel” jest na to przygotowany?
- Od dyrektor Elżbiety Kasprowicz (szefowa wojewódzkiego NFZ - przyp. H.S.) dowiedziałam się właśnie, że do udzielania nocnej i świątecznej pomocy będą zobligowane szpitale z I i II poziom, czyli powiatowe i wojewódzkie. Naszą największą bolączką jest brak w strukturze szpitala oddziału rehabilitacji. Tymczasem pacjentom po udarach, zabiegach endoprotezoplastyki i kardiologicznych musimy zapewnić takie właśnie świadczenia. To wynika z projektu ustawy. Znaleźliśmy wyjście, podpisując umowy ze szpitalami uzdrowiskowymi, które prowadzą rehabilitację. Naszych pacjentów będziemy kierować do Ciechocinka, Inowrocławia i Aleksandrowa Kujawskiego. Na obecnym etapie to jest jedyne rozwiązanie.

- Minister zdrowia powtarza, że celem wprowadzenia sieci jest zapewnienie chorym kompleksowości i ciągłości leczenia. Czy przyszpitalne poradnie są w stanie zająć się pacjentami po hospitalizacji, oczywiście w przyzwoitych terminach?
- To jest u nas możliwe, bo kompleksową opiekę oferujemy pacjentom od kilku lat. Chory, przygotowywany do zbiegu, jest najpierw przyjmowany w poradni, stamtąd trafia do oddziału, a po hospitalizacji ma wyznaczone terminy kontrolne w poradni. Taki system bardzo skrócił czas pobytu w oddziale szpitalnym, bo pacjent idzie tam już przygotowany.

- Ile osób trafiło na leczenie do szpitala w ubiegłym roku?
- Ponad 36 tysięcy.

- Domyślam się, że z tej liczby spora część musi pozostawać pod kontrolą specjalistów. Ale do przyszpitalnych poradni nie trafiają tylko chorzy z oddziałów. Inni również. Może być ich jeszcze więcej, bo resort zdrowia chce wprowadzić tzw. opiekę koordynowaną. Część chorych lekarze rodzinni będą kierować do wybranych poradni.
- Niestety, kolejki są długie. Pacjenci po zakończonej hospitalizacji mają na skierowaniu napisane, że są po leczeniu i dla nich mamy szybsze terminy.

- Od dwóch lat szpitale tracą finansowo, bo wiele procedur ma obniżone stawki. To musi się odbijać na pacjentach.
- Wycena procedur to nasze kolejne zmartwienie. Już w 2016 roku bardzo obniżono wycenę świadczeń kardiologicznych i angiologicznych - tu strata dla szpitala jest bardzo duża. Staraliśmy się rozmawiać z firmami, które dostarczają nam sprzęt, żeby obniżyły cenę. Tak było np. w przypadku aparatów Baha, które wszczepiamy pacjentom cierpiącym na niedosłuch. Teraz zapowiedziano obniżenie wycen neonatologicznych. W tej sprawie Polska Unia Szpitali Klinicznych, do której należymy, skierowała pismo do prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Obniżki mają sięgać nawet 60 proc. Przepraszam, że tak mówię, ale one zabiją noworodki.

Hanka Sowińska

Zawodowe zainteresowania: zdrowie, medycyna, organizacja ochrony zdrowia, historia medycyny; historia ze szczególnym uwzględnieniem najnowszych dziejów Bydgoszczy; udział w pracach różnych gremiów, których zadaniem jest ocalenie tego, co prof. Gerard Labuda nazywał "strumieniem wieków".

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2023 Polska Press Sp. z o.o.