Kolejowe pasje Wojtka Łańcuckiego [rozmowa]

Czytaj dalej
Fot. Renata Kudeł
Renata Kudeł

Kolejowe pasje Wojtka Łańcuckiego [rozmowa]

Renata Kudeł

Wojtek Łańcucki z Lipna, student SGH w Warszawie, wraz z Piotrem Szymańskim z Sierpca, jest współautorem petycji w sprawie kursowania pociągów na trasie Toruń - Lipno - Skępe. Dla Wojtka kolej to także wielka pasja.

Kiedy zaczęła się ta kolejowa pasja? W dzieciństwie?
Moja pasja zaczęła się bardzo wcześnie, bo wtedy, gdy jeszcze nie potrafiłem nawet dobrze chodzić. Tata dla atrakcji zabrał mnie na stację kolejową w Lipnie i trzymając na rękach poszedł ze mną na peron. To w zasadzie mało oryginalne, bo dotyczy wielu z nas Zniekształcona pamięć małego dziecka podpowiada, że widziałem parowóz, ale to mało prawdopodobne, bo w tamtym czasie parowozy przez Lipno już regularnie nie kursowały, ale kto wie, może to był przejazd specjalny, jak niedawny pociąg turystyczny "Spichlerz", który przecież mieszkańcy wspaniale przywitali jesienią. Potem już się potoczyło. Cały czas prosiłem, by rodzice zabierali mnie na "kolejowe klimaty", a siostra śmiała się, że "Wojtuś urodził się chyba na torach". Najbardziej intrygowały mnie opuszczone dworce i "starotorza" kolejek wąskotorowych. Niezapomnianym przeżyciem była podróż do Torunia pociągiem z moją mamą, gdy miałem 6 lat.
Kolejowa fascynacja nie minęła z wiekiem i całkiem poważnie zacząłem się interesować tematem, gdy poszedłem do Liceum. Sporo czasu poświęciłem odkurzaniu starych kolejek, konstruowaniu makiet, ale także stronie technicznej modeli kolejowych. Nie miałem zbyt wiele czasu pomiędzy próbnymi arkuszami maturalnymi, a lekcjami, które czasami dodatkowo odbywały się także w sobotę rano. Jednak pasja była coraz większa!

W jaki sposób "pracujesz" nad jej rozwijaniem? Czytasz literaturę fachową? Podróżujesz?
Dróg zgłębiania wiedzy o kolei jest tyle, ile torów na Dworcu Centralnym w Warszawie. Kiedyś były to głównie książki, które gdy tylko widziałem, to wiedziałem, że muszę je mieć. Czytałem je z zapartym tchem. Teraz ich rolę przejmuje internet, gdzie można pozyskać dane bardziej szczegółowe, acz nie wolne od błędów. Dużą przewagą internetu jest możliwość znajdowania unikatowych zdjęć "naszej" linii kolejowej z okresu PRL-u, gdy przez Lipno śmigały parowozy, a na dworcu oprócz kupna biletu mogliśmy zjeść sałatkę i bigos, a raz w ciągu dnia kupić bilet nawet do Kołobrzegu! Szczególnie lubię okres lat 80-tych, gdy lokomotywy Ol49 ciągnęły 4 wagony piętrowe. W reszcie kraju był to już rzadki widok. Lubiłem wypytywać tatę, jak się jechało z Lipna pociągiem na studia do Warszawy. By poszerzyć informacje, ostatnio udało mi się nawet kupić rozkład jazdy z 1986 roku.
Podróże to nieodłączna część tego hobby. Często też robimy zdjęcia. Fotografie kolejowe również mają swój warsztat. Miłośnicy są dosyć rygorystyczni w tym względzie, jeśli zdecydujemy się gdzieś zdjęcie opublikować. W minione wakacje odwiedziłem dwa skanseny kolejowe. Do jednego z nich zabrała mnie moja dziewczyna, która ku mojemu zdziwieniu zaczęła podzielać kolejowe zainteresowania, choć w mocno ograniczonym zakresie. Wyprawa do Wolsztyna była dużym zaskoczeniem, a widok "Pięknej Heleny" jest dla każdego miłośnika wielkim przeżyciem.

Czy podczas zagranicznych wypraw także zwracasz uwagę na kolej?
Jestem lokalnym patriotą do tego stopnia, że nawet pociągi w pobliskim Włocławku mnie już tak nie ekscytują, co te w Lipnie. Wynika to pewnie z tego, że w związku z likwidacją wielu połączeń, zamarło życie i rozwój w tym obszarze. Pomimo tego, że np. Niemcy mają doskonałą sieć autostrad, to kolej jest wykorzystywana na większą skalę niż w Polsce. Moi kuzyni z Londynu, na co dzień dojeżdżają do pracy z miejscowości oddalonej o 50 km. Brzmi znajomo, prawda? Może Toruń to nie Londyn, ale mniejsze miasta również posiadają takie rozwiązania.

Myślę, że życie należy sobie ułatwiać, a mamy ku temu warunki - masy ludzi dojeżdżających do pracy i szkół oraz linię kolejową. Na pewno nasz region zyskałby w rozwoju i atrakcyjności, a i środowisko też. Samochodem do Torunia jedziemy coraz dłużej, niestety.

Wybór studiów pozwala ci na kontynuowanie zainteresowań? A może jest z nim związany?
Wybór studiów nie był podyktowany zainteresowaniem koleją w żaden sposób. Była to zimna kalkulacja, która jednak pozwala się rozwijać na wielu płaszczyznach. Na SGH istnieje np. szkolne koło naukowe logistyki, a transport jest nierozłącznie związany z gospodarką. Z czasem zacząłem dostrzegać coraz więcej powiązań, co mnie oczywiście bardzo cieszy. Właściwie będąc absolwentem Szkoły Głównej Handlowej można pracować, na przykład, także w "Pesie".

Skąd pomysł, aby wystosować petycję w sprawie linii kolejowej dotyczącej także mieszkańców Lipna? Jak rozwija się ta akcja?
Pomysł rozwijał się w mojej głowie od paru lat. Wielokrotnie podróżuję do Torunia i widzę, że jest potężne zainteresowanie dojazdem koleją. Moi koledzy mówili mi o sytuacjach, gdy ludzie byli zmuszeni pozostać na peronie w Toruniu, bo nie było nawet miejsc stojących! Jakoś pół roku temu Piotr Szymański z Sierpca napisał do mnie w sprawie zdjęcia, które wstawiłem na facebook’a. Okazało się, że istnieje strona "Jedyna Słuszna Linia" traktująca o naszej linii kolejowej Toruń-Nasielsk. Została założona przez miłośnika z Warszawy. Dołączyłem do grupy zapaleńców. Razem z Piotrem stwierdziliśmy, że musimy coś zrobić. Teraz jesteśmy młodzi i pełni zapału. Postanowiliśmy sklecić parę zdań. Efekt był dla nas zaskakujący. Petycja spotkała się z ciepłym przyjęciem mieszkańców, którzy często sami dopominają się, że chcą pomóc. Odpowiedź samorządów była błyskawiczna. Szczególnie chciałbym podziękować Urzędowi Miejskiemu w Lipnie, który zaproponował nie tylko pomoc w postaci ogłoszenia na facebook’u i stronie miejskiej, ale także pomoc w późniejszych etapach. Trzymam za słowo! Urząd Gminy Czernikowo zaczął sam zbierać podpisy w wersji papierowej. Nam jest trudniej, na co dzień mieszkamy daleko stąd.

Dzisiaj mamy ponad pół tysiąca podpisów elektronicznych. 1000 podpisów to cel minimum! Czy wierzymy, że się uda? Gdybyśmy nie wierzyli, to byśmy tego nie robili!

Wierzę, że to pospolite ruszenie wyciągnie jakąś lokomotywę i we wrześniu zobaczymy tłum podróżnych wysiadających o 7.30 w Toruniu z pociągu z Lipna. Dla rozwoju ściany wschodniej województwa transport kolejowy jest jednym z priorytetów. Bardzo liczymy na zrozumienie i pomoc marszałka województwa.

Renata Kudeł

Najchętniej zajmuję się kulturą, sztuką, edukacją. Najciekawsi w mojej pracy są ludzie - ci mniej i bardziej znani, ale mający w życiu coś, co ich wyróżnia. Pasję, talenty, chęć niesienia pomocy innym. Najpiękniejsi są cisi bohaterowie, nawet ci niedzisiejszy, niemedialni. Pisać o nich to przywilej tego zawodu.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.