Małgorzata Wąsacz

Kłamią, byśmy podpisali umowę

Kłamią, byśmy podpisali umowę Fot. Pawel Relikowski
Małgorzata Wąsacz

Oszuści podszywają się pod Eneę. Mówią, że gwarantują stałą cenę przez 5 lat. Trzeba tylko podpisać nową umowę. A to oznacza... dwie faktury do płacenia.

Panią Ewę z bydgoskiego Szwederowa rzekomy przedstawiciel Enei odwiedził w środę około godz. 19. - Bardzo młody chłopak miał na szyi identyfikator. Machnął mi przed nosem książeczką z taryfą opłat za prąd. Powiedział, że ceny nie zmienią się przez pięć lat, jeśli podpiszę nową umowę. Domagał się, bym mu pokazała ostatni rachunek za prąd. Rozmawialiśmy w progu mieszkania. Ponieważ nie miałam czasu, grzecznie pana przeprosiłam. Nie słuchałam, co ma mi więcej do powiedzenia - opowiada nasza Czytelniczka.

Bardzo trudno wyplątać się z nowej umowy

Podobne sygnały przekazali nam także nasi internauci na Facebooku.

Kilku mieszkańców Osiedla Leśnego w Bydgoszczy sygnalizowało, że w środę wczesnym popołudniem odwiedził ich człowiek, który proponował warunki zmian w umowie za prąd. Twierdził, że opłaty nie będą wyższe przez następne 5 lat.

Pani Sandra pisze: „Uważajcie na nich!! Jakiś czas temu w Aleksandrowie również taki ktoś chodził i moja babcia, niestety, dała się nabrać. Wszystko udało się odkręcić, ale wszelkie numery na umowie potrzebne do wypowiedzenia były praktycznie nieczytelne, tak samo jak dane i podpis tego pana!”.

Pani Kamila dodaje: „Oj, uważajcie. Moja świętej pamięci mama taką umowę podpisała i miała dwie faktury. Już się o tym nie dowiedziała. Na szczęście, ale zachodu było co niemiara z tymi rachunkami. Jak siostra wysłała akt zgonu, to jej chcieli wcisnąć prąd z tej firmy, ale sobie nie dała”.

Z kolei pan Kamil jest zdania, że może prąd z nowej firmy będzie tańszy, ale za to do domu będą przychodzić dwie faktury. „Od nowej firmy za sprzedaną energię oraz druga z obecnej firmy energetycznej (Enea/ Energa). Uważajcie, co podpisujecie. Wciskają dodatkowe ubezpieczenie, z którego mają największą prowizję! Mówią, że ubezpieczenie jest darmowe, a takowe wcale nie jest. Nie warto wpuszczać do domu żadnych osób z ulicy” - podsumowuje nasz internauta.

Podobne sygnały o oszustach dotarły do nas także m.in. z Koronowa, Inowrocławia, Janikowa i Białych Błot.

W domu odwiedza tylko inkasent albo technik

Piotr Ludwiczak, koordynator ds. komunikacji Biura Public Relations, przyznaje, że firma otrzymuje sporo sygnałów od klientów o nierzetelnych przedstawicielach handlowych. Pukają oni do drzwi wielu osób, sugerując, że działają w imieniu Enei lub w porozumieniu z tą firmą.

Wykorzystują to, że dla wielu osób określenia typu „pan z energetyki”, „z elektrowni” lub „z zakładu energetycznego” kojarzą się jednoznacznie z Eneą. - Tymczasem akwizytorzy ci zwykle reprezentują zupełnie inne firmy, które w żaden sposób nie są związane z Eneą i namawiają do zmiany sprzedawcy prądu - a więc podpisania nowej umowy, na nowych warunkach i z innym podmiotem. Problem nieuczciwych sprzedawców nie dotyczy tylko Enei, ale wszystkich renomowanych firm energetycznych w Polsce - mówi Piotr Ludwiczak.

Jak dodaje, Enea nie prowadzi sprzedaży swoich produktów bezpośrednio u klientów w domach. - Jeżeli ktoś od nas odwiedza klientów w domu, to jest to inkasent albo pracownik techniczny. Wszystkie zmiany związane z taryfami i produktami komunikujemy za pośrednictwem mediów, naszej strony internetowej, infolinii 611 111 111 i korespondencyjnie. Zatem osoby, które próbują przekazać informację o zmianach w rozliczeniach i proszą odbiorców o przedstawienie dotychczasowych faktur, nie są naszymi przedstawicielami - zapewnia Piotr Ludwiczak.

Pamiętajmy, że mamy pełne prawo odstąpić od każdej umowy zawartej poza siedzibą firmy (a więc także u siebie w domu) w terminie 14 dni od jej podpisania. Nie trzeba podawać przyczyny. Rozwiązując umowę, nie poniesiemy konsekwencji.

Małgorzata Wąsacz

W swoich artykułach podejmuję tematykę dotyczącą turystyki, telekomunikacji, rynku pracy oraz gospodarki. Przygotowuję też artykuły do dodatku historycznego "Album bydgoski" oraz do miesięcznika dla prenumeratorów "Pasje". Historia Bydgoszczy mnie fascynuje. Uwielbiam słuchać wspomnień Czytelników - rodowitych bydgoszczan - oraz oglądać zdjęcia z ich domowych albumów. Staram się pomagać Czytelnikom interweniując w ich sprawach. Prywatnie kocham podróże - te bliższe i dalsze. Niestety, na razie ze względu na pandemię koronawirusa tylko palcem po mapie.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.