Kiedy znów będziemy latać jak przed pandemią? Nieprędko

Czytaj dalej
Dorota Niećko

Kiedy znów będziemy latać jak przed pandemią? Nieprędko

Dorota Niećko

Światowa Rada Podróży i Turystyki szacuje globalny spadek rynku podróży i turystyki na 2,1 biliona dolarów. W Europie uziemiono 5800 samolotów. Jakie będą podróże po odmrożeniu branży lotniczej?

Od 1 lipca linia lotnicza Ryanair przywraca 40 proc. połączeń w swojej siatce. Od tego dnia z Łodzi będą wznowione loty do Dublina. Po przerwie związanej z epidemią koronawirusa przewoźnik przywrócił wszystkie trzy kierunki dostępne z Łodzi: do Londynu Stansted, East Midlands i Dublina.

Nowe regularne połączenie to dla łódzkiego portu m.in. szansa na odrobienie strat z powodu czarterów utraconych w związku z koronawirusem. - Gdyby nie koronawirus od maja latałyby z Łodzi samoloty czarterowe na greckie wyspy, do Turcji i Bułgarii. Teraz nie wiadomo, kiedy touroperatorzy zdecydują się rozpocząć letnie czartery i czy wszystkie kierunki, które zaplanowaliśmy, wrócą do rozkładu lotów. Spodziewamy się, że sezon czarterów może rozpocząć się dopiero w sierpniu i że lato w turystyce przeciągnie się do późnej jesieni - mówi Artur Fraj, dyrektor handlowy Portu Lotniczego w Łodzi.

Eksperci jednak ostrzegają: odmrażanie lotnictwa potrwa kilka lat, nawet do 2023-24 roku. Jak to ma wyglądać?

Wiceminister infrastruktury Marcin Horała mówił, że przywracanie lotniczych połączeń pasażerskich zaplanowano na trzy etapy. Od 1 czerwca zaczęły się loty krajowe, potem przyjedzie pora na europejskie i międzykontynentalne. Loty odbywałyby się po wprowadzeniu obostrzeń. Na razie PLL LOT zakomunikował, że ich rozkład lotów nie zmieni się do 19 czerwca, co oznacza, że najwcześniej wtedy mogą zacząć się loty za granicę. Do terminala mogą wejść wyłącznie pasażerowie, a nie odprowadzający. Wszyscy muszą nosić maseczki, jest pomiar temperatury, zalecana odprawa on line i nakaz zachowania dystansu. - Wprowadzenie kolejnych kierunków, także międzynarodowych, uzależnione jest od lokalnych regulacji administracyjnych i bieżącej sytuacji epidemicznej w danym rejonie - czytamy w komunikacie przewoźnika.

Kiedy znów będziemy latać jak przed pandemią? Nieprędko

Dla lotnisk, które zarabiają tylko wtedy, gdy latają z nich samoloty, każdy dzień to strata kilkuset tysięcy złotych. W Katowice Airport w pierwszym kwartale 2020 odprawiono 651 tys. pasażerów, to jest o 60,5 tys. mniej w porównaniu z tym samym okresem 2019 r. Prognozowano, że w tym roku będą mieli 5,5 mln pasażerów. - Spadek przychodów w całej branży szacuje się na 314 miliardów dolarów - mówił podczas debaty na majowym Europejskim Kongresie Gospodarczym Online Artur Tomasik, prezes GTL, które zarządza portem w Pyrzowicach. - Porty lotnicze stracą 4,5 miliarda pasażerów na świecie, w Europie - 5,5 mln pasażerów. Tak szacuje IATA. Kryzys jest duży. Jego skutki będziemy odrabiać przynajmniej 1,5 roku - uważa Tomasik.

- Dopiero zaczynamy liczyć straty - przyznaje Andrzej Kobielski, członek zarządu Enter Air, polskiej linii czarterowej. - Marzec, kwiecień i maj w naszej branży są miesiącami rozpędowymi, a szczyt sezonu przypada w lipcu, sierpniu i wrześniu. Teraz możemy szacować, że jeśli uda nam się przewieźć wtedy połowę pasażerów, to będzie sukces. To oczywiście zależy od tego, na ile szybko jako branża i państwo pokażemy, że nie należy bać się latania i podróżowania.

Kobielski uważa, że wznowienie lotów przez LOT to dobry sygnał: rynek powoli rusza.- A mamy przed sobą wysoki sezon, nie możemy go stracić, to ważne również dla kondycji finansowej spółek.

No właśnie, czy powinniśmy się bać latania i podróży? - Nie demonizujmy - uspokajał Andrzej Kobielski podczas EEC Online. - Najważniejsze, byśmy w racjonalny sposób zbudowali spójne procedury kontrolne w różnych krajach i na pokładzie samolotu oraz na lotnisku - ocenia. Jako przykład, jak jest to ważne, podaje lot Enter Air do kraju w Afryce. Rejs trwał 8 godzin, a kiedy pasażerowie wysiadali w porcie docelowym okazało się, że muszą stać 2 metry od siebie i deboarding trwał aż godzinę i 10 minut.

Czy w samolotach będą wolne środkowe siedzenia? Raczej nie. Jako bezsensowne nie rekomendują tego zrzeszenia przewoźników lotniczych - to i tak oznacza „zysk” kilkudziesięciu centymetrów przestrzeni. Według dyrektora generalnego IATA Alexandre de Juniaca nałożenie środków zdystansowania społecznego na loty komercyjne oznaczałoby koniec „tanich podróży”. - To idiotyczny pomysł, który i tak nic nie da - mówił z rozmowie z „Financial Times” Michael O’Leary, szef Ryanaira.

- Albo rząd zapłaci za środkowe miejsca, albo my nie będziemy latać. Na 66 proc. współczynniku wypełnienia samolotu zarobić się nie da - podkreślił. Ale rozporządzenie Rady Ministrów z 29 maja 2020 wprowadziło nowy przepis - w samolocie pasażerskim może być zajętych nie więcej niż połowa miejsc. Do odwołania. To oznacza że np. Airbus A320, a to większość samolotów linii Wizz Air, może zabrać 90 osób. Podobnie Boeing B737 linii Ryanair. Embraer, jakimi LOT wozi pasażerów na trasach krajowych, 35 pasażerów.

Andrzej Kobielski o pustych siedzeniach: - Przecież są filtry HEPA. Te 40 czy 80 cm od sąsiada zmiany nie uczyni. A cena biletów musiałaby wzrosnąć.

Nasze krajowe rozporządzenia różnią się zatem od rekomendacji organizacji lotniczych. - Nie ma co stygmatyzować branży lotniczej jako największego zagrożenia w transporcie - ocenia Artur Tomasik. - Institute Of Air Navigation Services opublikował procedury i zalecenia dla branży i portów lotniczych: jest w nich mierzenie temperatury, propozycja, by pasażer 12 godz. przed lotem złożył oświadczenie o swoim stanie zdrowia. Jak najmniej bagażu w kabinie. Tam, gdzie to możliwe, samoobsługa pasażera. Początkowo wypełnienia samolotów nie będą 100-procentowe.

Linie liczą na pomoc państw. - Byłaby to wielka ulga dla linii lotniczych - mówi Kobielski. - Do tej pory branża lotnicza mogła funkcjonować na zasadzie wolnego dostępu do rynku, ale obecnie sytuacja jest zupełnie inna.

Lotniska też na to liczą. - Porty lotnicze w Polsce tracą dziennie 5-6 mln zł przychodów, to 200 mln miesięcznie - wylicza Tomasik. - Pomoc jest niezbędna. Nie wyobrażam sobie, by branża, która utraciła 90 proc. przychodów, mogła rozpocząć działalność bez pomocy - mówi.

Lotniska korzystają już z rządowych tarcz: dopłat do wynagrodzeń pracowników. W Katowice Airport w około 50 firmach i instytucjach prowadzących tutaj działalność zatrudnionych jest ok. 4 tys. osób. PLL LOT zatrudnia ponad 2 tys. osób, a Wizz Air około 5 tys. ACI Europe szacuje katalityczny wpływ funkcjonowania 14 polskich lotnisk na 440 tys. miejsc pracy i ok. 4 proc. PKB.

Pod koniec maja wiceminister Horała przekazał premierowi projekt rozporządzenia, który gwarantuje wsparcie finansowe dla 14 polskich portów lotniczych. W sumie mogą liczyć na 140 mln zł pomocy. - Potrzebne jest nam zawieszenie przepisów o wypłatach odszkodowań dotyczących strefy ograniczonego użytkowania. To ogromne, naszym zdaniem niewspółmierne do szkód koszty - dopowiada Tomasik. - Ważna jest też kwestia finansowania inwestycji środkami unijnymi. Obecnie porty są pozbawione tej możliwości. Straty z tego i przyszłego roku spowodują, że stracimy zdolność do inwestycji w kolejnych latach - przewiduje.

W czerwcu 55 proc. flot linii lotniczych na całym świecie była uziemionych - wynika z analizy portalu ch-aviation. Uziemionych było 17 tys. 944 samolotów na świecie. Europa miała 72 proc. uziemionej floty i największą liczbę nieaktywnych samolotów (5 796). ACI World szacuje, że w drugim kwartale 2020 r. ruch pasażerski zmniejszy się o ponad dwa miliardy pasażerów na poziomie globalnym i o ponad 4,6 miliarda pasażerów w całym 2020 roku. Szacowany spadek całkowitych przychodów portów lotniczych w skali globalnej to 39,2 miliarda dolarów w drugim kwartale i ponad 97 mld USD na 2020 r. Globalny poziom pasażerów w 2020 roku zmniejszy się o ponad połowę w porównaniu z 2019 r. World Travel & Tourism Council (Światowa Rada Podróży i Turystyki) szacuje globalny spadek światowego rynku podróży i turystyki na 2,1 biliona dolarów. W Europie zagrożonych jest 5-10 mln stanowisk pracy.

Za ile kupimy bilet?

Na razie linie lotnicze przygotowują się do wakacji. Serwis na pokładach samolotów będzie maksymalnie ograniczony, a np. Ryanair zapowiedział zablokowanie toalet, które będą otwierane dla pasażera na jego życzenie. - Tylko konsekwentne stosowanie się do zaleceń uczyni latanie bezpiecznym. W najbliższym czasie planujemy kontrole na lotniskach, aby sprawdzić egzekwowanie nowych wymagań. Apeluję również do pasażerów o wykonywanie poleceń personelu lotniczego i pracowników lotnisk. Jestem przekonany, że dzięki współpracy i wzajemnemu zrozumieniu podróż lotnicza przebiegnie szybko i sprawnie - dodaje Piotr Samson, prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego. No a co stanie się z cenami biletów? Eksperci a to szacują, że skoczą, nawet o 100 proc., a to uspokajają, że na początek spadną.

Ireneusz Dylczyk, dyrektor handlowy Portu Lotniczego Lublin ocenia, że w pierwszym okresie po koronawirusie przewoźnicy zaoferują tańsze niż wcześniej bilety. Będą w ten sposób zachęcali pasażerów do ponownego latania. - A akurat jest czas, który umożliwia takie ekonomiczne posunięcia jak obniżki cen, bo paliwo lotnicze jest tanie - argumentuje Dylczyk. - Pierwszy raz od dawna jest w jakiejś rozsądnej cenie. Potem ceny biletów pójdą w górę. Jak bardzo? Trudno dziś ocenić, ale też przed kryzysem bilety lotnicze wcale nie były drogie. Ich dostępność była bardzo duża. Proszę to sobie porównać z np. dekadą wstecz, kiedy na bilet trzeba było czasami wydać duże pieniądze.

- Likwidacja tanich lotów oznaczałaby wykluczenie ekonomiczne części pasażerów, a w dużej części dotyczyłoby to Polaków - ocenił Eryk Kłopotowski, ekspert rynku lotniczego, w rozmowie z Newserią Biznes.

W Polsce znaczna część rynku lotniczego należy do przewoźników niskokosztowych. Wśród trzech największych linii lotniczych na krajowym rynku są dwie tanie linie - Ryanair i Wizz Air. W Polsce tanie linie przed pandemią odpowiadały za 60 proc. ruchu lotniczego. - Linie lotnicze będą teraz walczyć o przywrócenie ruchu pasażerskiego. Poprawienie relacji z klientami i utrzymanie możliwie jak najbardziej pełnych samolotów będzie ważniejsze niż straty finansowe - mówi Mariusz Piotrowski, redaktor portalu Fly4Free.

Jeśli nie nadejdzie druga fala pandemii, to bilety przez około rok mogą być tańsze niż wcześniej.

Dorota Niećko

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.