Katastrofę smoleńską upamiętnią 9 kwietnia [zdjęcie interaktywne]

Czytaj dalej
Fot. Dariusz Bloch
Joanna Pluta

Katastrofę smoleńską upamiętnią 9 kwietnia [zdjęcie interaktywne]

Joanna Pluta

- W tym roku będzie inaczej - nie przyjdziemy na rynek z obawą, że za pamięć dla ofiar grożą nam konsekwencje - mówi Maciej Różycki

- Jak co roku chcemy zaprosić wszystkich bydgoszczan do tego, by jak najliczniej uczestniczyli w obchodach rocznicy katastrofy smoleńskiej. Już szóstej rocznicy - mówił wczoraj Maciej Różycki z Solidarnych 2010, organizator obchodów rocznicy wydarzenia.

- Tym razem jednak nie będzie to 10 kwietnia, a dzień wcześniej. 9 kwietnia o godz. 18 rozpocznie się msza u oo. Jezuitów. Po niej pomaszerujemy na Stary Rynek i tu, pod Pomnikiem Walki i Męczeństwa upamiętnimy ofiary katastrofy.

Dlaczego 9 kwietnia? - Wiemy, że wielu mieszkańców 10 kwietnia wybierze się do Warszawy, by wziąć udział w głównych uroczystościach - mówił Krystian Frelichowski z Klubu Gazety Polskiej. - Chcemy dać im szansę uczczenia pamięci ofiar również w Bydgoszczy.

- Zakłócanie obchodów, policyjne śledztwa - tej rzeczywistości już nie ma - mówili Maciej Rózycki (z lewej) i Krystian Frelichowski.
Dariusz Bloch - Zakłócanie obchodów, policyjne śledztwa - tej rzeczywistości już nie ma - mówili Maciej Rózycki (z lewej) i Krystian Frelichowski.

Organizatorzy bydgoskich uroczystości podkreślali, że po raz pierwszy od czasu katastrofy smoleńskiej pojawią się na Starym Rynku bez obaw. Jakich? - Że będą nam groziły konsekwencje za to, że czcimy pamięć - opowiadał Frelichowski. - W czasie wielu miesięcznic w Bydgoszczy działy się różne dziwne rzeczy. Na rynku pojawiali się młodzi ludzie z symbolami przekreślonego krzyża, którzy próbowali zakłócić ich przebieg, bywaliśmy też - nie wiedzieć czemu - filmowani przez policję. W końcu po uroczystościach z 10 lutego 2014 policjanci kryminalni otoczyli plac szarfą, jak miejsce zbrodni, robili zdjęcia i zdejmowali odciski palców. Wszystko przez to, że na pomniku pojawiła się tabliczka z napisem „To nie ich wina” i zdjęciami pilotów prezydenckiego samolotu oraz szarfa z napisem „Tusk odpowiesz za Smoleńsk”. Maciej Różycki był dwukrotnie w tej sprawie przesłuchiwany. Tak to wyglądało za rządów poprzedniej ekipy. Wtedy jednak nikt nie protestował, nie wychodził na ulice i nie mówił o zagrożonej demokracji.

Frelichowski i Różycki przewidują, że tym razem będzie inaczej. - Spotkamy się w nowych czasach, bo wiele się przez ostatnich kilka miesięcy zmieniło - mówił ten pierwszy. - Wcześniej walczyliśmy, by przeprowadzono normalne, rzetelne śledztwo w sprawie tego, co wydarzyło się 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem. Wtedy jednak nikt nas nie słuchał. Teraz wiemy już, że ta sprawa będzie prowadzona tak jak należy i liczymy, że w końcu prawda o tej tragedii wyjdzie na jaw.



Joanna Pluta

W "Pomorskiej" zajmuję się dwoma tematami - kulturą i zdrowiem. Ten pierwszy jest zdecydowanie bardziej fascynujący. Drugi natomiast daje o wiele więcej satysfakcji.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.